Od geolokalizacji nie ma odwrotu

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2013-08-14 00:00

Trzy pytania do… Pawła Suchockiego, dyrektora zarządzającego agencji socialmediowej Buzz Media

1 Geolokalizacja miała się stać marketingowym hitem za sprawą boomu na portale społecznościowe. Ciągle jednak nim nie jest. Dlaczego? Serwisy i usługi związane z geolokalizacją cieszą się dużą popularnością, tyle że za granicą. Polscy specjaliści od marketingu jeszcze się do nich nie przekonali. Nie doceniają potencjału, który wiąże się z rozpowszechnianiem w internetowych społecznościach prostego komunikatu „byłem/jestem w tym miejscu”. Ale i u konsumentów korzystających z mediów społecznościowych widać pewien opór — lęk przed ujawnianiem swojego położenia. Obawy mają źródło w braku wiedzy. Agencje reklamowe i przedstawiciele handlu i usług nie kładą wystarczająco dużego nacisku na edukację i wdrożenie takich rozwiązań. Kolejny problem to dostęp do mobilnej sieci. Rynek smartfonów powiększa się błyskawicznie, co jednak nie oznacza równie szybkiego wzrostu korzystania z internetu poprzez te urządzenia, czy to za pośrednictwem operatorów komórkowych, czy za pomocą Wi-Fi.

2 Co oprócz edukacji może sprawić, że konsumenci przekonają się do nowinek geolokalizacyjnych?

Pewne nadzieje wiążę z intensywnie się rozwijającą technologią NFC (ang. near field communication), która pozwalana wymianę danych i transakcje w dużych skupiskach, gdzie mamy problemy z zasięgiem, i w miejscach, w których nie możemy szybko określić swojego położenia. Dzięki NFC po zbliżeniu do odpowiedniego boksu wykonywana jest konkretna interakcja. Nie trzeba klikać, zawracać sobie głowy wpisywaniem haseł, odpada czekanie. Wystarczy, że pozwolimy urządzeniu działać, by po chwili otrzymać np. kupon rabatowy. Gdyby renomowane marki zaczęły nagradzać klientów za to, że korzystają z określonych rozwiązań geolokalizacyjnych, ci robiliby to coraz chętniej. I szybko rosłaby rzesza entuzjastów takich udogodnień.

3 Tacy potentaci jak Google, Apple czy Nokia inwestują w geolokalizację, podpinają do niej kolejne funkcjonalności. Czy to nie przyspieszy marketingowego przełomu w zakresie so/lo/mo (social/ local/mobile)?

Wielkie marki są zobowiązane do tego, by być o krok przed, kreować nowe tendencje, rozwijać obiecujące technologie. Czasem jednak mniejszy gracz może więcej. Radzę więc bacznie obserwować rynek, czy przypadkiem nie pojawi się jakaś firma, która szybko zawojuje branżę geolokalizacyjną. Małe, młode przedsiębiorstwa często mają świeże spojrzenie i są w stanie w niekonwencjonalny sposób podejść do starych problemów.