Gdzie kończy się nauka, zaczyna się gospodarka

Materiały promocyjne Centrum Inteligentnego Rozwoju
opublikowano: 2026-07-30 20:06

Polskie uczelnie nie mają dziś problemu z tworzeniem wiedzy. Największym wyzwaniem pozostaje przekucie jej w rozwiązania, które realnie pracują dla gospodarki. O tym, dlaczego przyszłość innowacji zależy od współpracy nauki z biznesem, w rozmowie z Małgorzatą Kozieł mówi prof. dr hab. inż. Andrzej Szarata, rektor Politechniki Krakowskiej.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polska od lat inwestuje w rozwój nauki. Powstają nowoczesne laboratoria, zespoły badawcze opracowują kolejne rozwiązania technologiczne, a uczelnie kształcą specjalistów cenionych przez pracodawców w kraju i za granicą. Mimo to od lat powraca pytanie, dlaczego potencjał naukowy tak rzadko przekłada się na trwałą przewagę konkurencyjną gospodarki.

Coraz częściej okazuje się, że problem nie leży w jakości badań ani kompetencjach naukowców. Znacznie większym wyzwaniem jest stworzenie warunków, w których wiedza nie kończy swojego życia w laboratorium czy publikacji naukowej, lecz znajduje praktyczne zastosowanie w przedsiębiorstwach.

Z jednej strony przedsiębiorcy oczekują gotowych, sprawdzonych technologii, z drugiej – diagnozuje prof. dr hab. inż. Andrzej Szarata - rozwój przełomowych rozwiązań zawsze wiąże się z ryzykiem. Jeśli nikt nie zdecyduje się go podjąć, kraj pozostanie przede wszystkim odbiorcą cudzych technologii, zamiast budować własne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera nie tylko finansowanie badań, ale przede wszystkim budowanie zaufania pomiędzy światem nauki i biznesu. To właśnie ono decyduje o tym, czy pomysł stanie się innowacją, a innowacja -produktem, usługą lub technologią wspierającą rozwój przedsiębiorstw.

Uczelnia przestaje być miejscem, które tylko uczy i publikuje

Jeszcze kilkanaście lat temu od uczelni oczekiwano przede wszystkim prowadzenia badań naukowych i kształcenia kolejnych pokoleń specjalistów. Dziś ta misja pozostaje fundamentem, ale przestaje być jedynym wyznacznikiem jej znaczenia. Nowoczesna uczelnia techniczna coraz częściej staje się uczestnikiem procesów gospodarczych - miejscem, w którym spotykają się naukowcy, przedsiębiorcy, samorządy i instytucje publiczne, wspólnie poszukując odpowiedzi na wyzwania współczesnego świata.

Politechnika Krakowska należy do grona uczelni, które konsekwentnie rozwijają taki model działania. Rozszerza ofertę dydaktyczną o kierunki odpowiadające na rzeczywiste potrzeby rynku - od inżynierii czystego powietrza po studia związane z technologią dla obronności. Równolegle inwestuje w nowoczesną infrastrukturę badawczą oraz rozwój współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, traktując ją jako naturalny element swojej misji. Jednocześnie nie zmienia się to, co dla uczelni pozostaje najważniejsze - przygotowanie absolwentów do odpowiedzialnego funkcjonowania na rynku pracy.

- Najtrwalszym kapitałem, jaki możemy przekazać studentom, jest wiedza - podkreśla rektor Politechniki Krakowskiej.

To pozornie proste zdanie nabiera dziś nowego znaczenia. Wiedza pozostaje największą wartością, ale coraz częściej liczy się również umiejętność współpracy, rozwiązywania złożonych problemów oraz funkcjonowania na styku różnych środowisk. Uczelnia przyszłości nie kończy swojej roli na przekazaniu dyplomu - stara się przygotować absolwentów do świata, w którym innowacje powstają dzięki współpracy wielu kompetencji, a nie w izolacji.

Nauka potrzebuje biznesu, a biznes nauki

Relacje pomiędzy uczelniami i przedsiębiorstwami jeszcze do niedawna opierały się głównie na doraźnych projektach badawczych. Dziś coraz częściej przybierają formę długofalowych partnerstw, w których obie strony wspólnie definiują potrzeby, rozwijają technologie i wdrażają je na rynek.

Zdaniem prof. Andrzeja Szaraty właśnie taki model współpracy powinien stać się standardem.

- To musi wychodzić do przemysłu. Do tego trzeba dwojga. Musi być z drugiej strony przemysł, który będzie oczekiwał rozwiązania możliwego do wdrożenia - podkreśla prof. Andrzej Szarata.

Nie chodzi więc o sytuację, w której uczelnia tworzy rozwiązanie i dopiero później szuka dla niego odbiorcy. Znacznie skuteczniejszy okazuje się model wspólnego definiowania problemów już na etapie badań. Dzięki temu przedsiębiorstwo zyskuje technologię odpowiadającą jego potrzebom, a naukowcy mają pewność, że ich praca znajdzie praktyczne zastosowanie.

Dobrym przykładem takiego podejścia są projekty realizowane przez Politechnikę Krakowską z partnerami przemysłowymi - od sektora kolejowego, przez budownictwo, po przemysł kosmetyczny i nowoczesne technologie. Współpraca z firmami takimi jak Newag, Hitachi czy Duolife pokazuje, że uczelnia może być nie tylko miejscem powstawania nowych pomysłów, ale również aktywnym partnerem procesu wdrożeniowego.

Co istotne, korzyści z takiego modelu współpracy są obustronne. Przedsiębiorstwa otrzymują dostęp do specjalistycznej wiedzy i zaplecza badawczego, a studenci już w trakcie kształcenia poznają realne wyzwania, z jakimi mierzy się współczesny przemysł. Dzięki temu łatwiej odnajdują się później na rynku pracy, a gospodarka zyskuje lepiej przygotowanych specjalistów.

Nie liczy się sam patent, lecz wdrożenie

W świecie nauki liczba publikacji i patentów przez lata była jednym z podstawowych mierników sukcesu. Dziś coraz częściej okazuje się jednak, że prawdziwą wartość badań wyznacza nie liczba zgłoszeń patentowych, lecz ich realny wpływ na gospodarkę. To zmiana, która wymaga zupełnie innego sposobu myślenia - zarówno po stronie uczelni, jak i przedsiębiorców.

- Jak się pyta uczelnie o komercjalizację, każdy mówi: „Mamy sto patentów”. A ile na nich zarobiliście? Nic. To jaka to komercjalizacja? – mówi prof. Andrzej Szarata.

To mocna diagnoza, ale dobrze oddaje problem, z którym od lat mierzy się polski system innowacji. Sam patent nie tworzy jeszcze wartości gospodarczej. Staje się nią dopiero wtedy, gdy znajduje odbiorcę, zostaje wdrożony i zaczyna rozwiązywać konkretny problem przedsiębiorstwa lub społeczeństwa.

Dlatego coraz większego znaczenia nabierają partnerstwa, w których naukowcy i przedsiębiorcy wspólnie przechodzą całą drogę - od pomysłu, przez badania, aż po wdrożenie. Takie projekty pozwalają ograniczyć ryzyko, lepiej dopasować rozwiązania do potrzeb rynku i znacznie zwiększają szanse na komercyjny sukces.

Jednym z przykładów jest współpraca Politechniki Krakowskiej z firmą Duolife, której efektem było wykorzystanie opracowanego na uczelni rozwiązania w produkcie kosmetycznym dostępnym na rynku. Dla uczelni nie jest to jedynie dowód skuteczności badań, ale przede wszystkim potwierdzenie, że wiedza może skutecznie przekraczać granice laboratorium i stawać się elementem realnej działalności gospodarczej.

To właśnie takie wdrożenia pokazują, że przyszłość innowacji nie zależy wyłącznie od liczby prowadzonych projektów badawczych, ale od umiejętności przełożenia ich na konkretne rozwiązania wykorzystywane przez przedsiębiorstwa.

Polska potrzebuje ekosystemu współpracy

Rozwój innowacyjnej gospodarki nie zależy wyłącznie od uczelni ani od przedsiębiorców. Potrzebny jest cały ekosystem, w którym każda ze stron rozumie swoją rolę i bierze odpowiedzialność za wspólny rezultat.

To oznacza współpracę nauki z biznesem, ale również aktywne zaangażowanie administracji publicznej, instytucji finansujących rozwój oraz inwestorów gotowych wspierać projekty o wysokim potencjale. W takim modelu uczelnia przestaje być wyłącznie miejscem prowadzenia badań. Staje się inicjatorem zmian, partnerem dla przedsiębiorców i przestrzenią, w której rodzą się rozwiązania odpowiadające na wyzwania współczesnej gospodarki.

Takie podejście wymaga również odwagi inwestycyjnej. Politechnika Krakowska pozyskała blisko 350 mln zł na rozwój infrastruktury, cyfryzację i zieloną transformację kampusu PK. Jak podkreśla rektor, przygotowania do tych przedsięwzięć rozpoczęły się jeszcze zanim pojawiły się konkretne konkursy finansujące inwestycje. To przykład myślenia o rozwoju w dłuższej perspektywie - nie jako reakcji na dostępne środki, lecz jako konsekwentnie realizowanej strategii budowania potencjału uczelni.

- Nie możemy czekać, aż ktoś stworzy nam warunki do rozwoju. Musimy być gotowi, kiedy pojawi się szansa - podkreśla prof. Andrzej Szarata.

Równie istotne jest budowanie kultury współodpowiedzialności za rozwój nauki. Na najlepszych uczelniach świata od lat standardem jest zaangażowanie absolwentów i przedsiębiorców we wspieranie nowych projektów badawczych czy rozwoju infrastruktury. W Polsce ten model dopiero nabiera znaczenia, ale - jak zauważa rektor - właśnie w nim tkwi ogromny potencjał.

Nowoczesna uczelnia nie funkcjonuje już w oderwaniu od otoczenia. Jej siłą nie są wyłącznie laboratoria, publikacje czy patenty, lecz zdolność do budowania trwałych relacji z gospodarką i społeczeństwem. To właśnie tam powstają rozwiązania, które mają szansę zmieniać przedsiębiorstwa, wspierać rozwój technologiczny i budować konkurencyjność kraju.

Politechnika Krakowska konsekwentnie rozwija model uczelni otwartej na współpracę - takiej, która nie tylko przekazuje studentom wiedzę, uznawaną za najtrwalszy kapitał na rynku pracy, ale również tworzy warunki do tego, aby wiedza stawała się impulsem dla innowacji i rozwoju gospodarczego.

Wniosek? - Dziś o sile uczelni nie decyduje wyłącznie liczba absolwentów, patentów czy publikacji. O jej znaczeniu świadczy przede wszystkim to, czy potrafi połączyć świat nauki z potrzebami gospodarki. To właśnie w tym miejscu kończy się nauka, a zaczyna realna zmiana - dla przedsiębiorstw, społeczeństwa i przyszłości kraju.

Małgorzata Kozieł

Materiały promocyjne Centrum Inteligentnego Rozwoju