Od redakcji

Mariusz Zielke
opublikowano: 2005-11-09 00:00

Odpowiedź na sprostowanie i odpowiedź Sławomira Gajewskiego

4 listopada 2005 r. „Puls Biznesu” zamieścił „Sprostowanie i odpowiedź Sławomira Gajewskiego” na nasze artykuły: „Zarządzający także muszą z czegoś żyć” i „Dzięki OFE miałem być milionerem” z 7 października 2005 r., opisujące inwestycje funduszy w spółkę Legiz oraz prezentujące opinie Lecha Gizelbacha, właściciela spółki Legiz, który twierdzi, że zarządzający funduszami oczekiwali od niego prywatnych korzyści w zamian za decyzje inwestycyjne.

Sławomir Gajewski był jednym z zarządzających, którzy uczestniczyli w tej transakcji z ramienia funduszy PKO/Credit Suisse. Nie udało nam się, niestety, skontaktować z nim przed publikacją artykułu, dlatego — szanując jego prawo do wyrażenia opinii oraz odpowiedzi na zarzuty — bez skrótów zamieściliśmy jednak wypowiedź zatytułowaną „Sprostowanie i odpowiedź”, mimo że — naszym zdaniem — nie do końca spełniała przewidziane dla niej prawne wymogi.

Odnosząc się do konkretnych stwierdzeń pana Sławomira Gajewskiego: nie napisaliśmy, że Sławomir Gajewski uczestniczył w manipulacji kursem akcji Instalu Kraków ani że zarządzane przez niego fundusze nabywały akcje tej spółki. Podaliśmy jedynie, że w transakcjach, których wynikiem był wzrost kursu akcji Instalu Kraków, brała udział żona Sławomira Gajewskiego, a potem akcje Instalu odkupiły NFI Jupiter i OFE z grupy Credit Suisse, w której pan Sławomir Gajewski wówczas pracował i z którym to OFE współpracował w innych transakcjach. Tej informacji pan Gajewski nie sprostował.

Nigdzie nie napisaliśmy, że pan Sławomir Gajewski znał członków zarządu spółki Instal Kraków, Kompas czy Legiz ani że zakładał jakiekolwiek spółki, co „prostuje” pan Gajewski.

Pozostałe stwierdzenia pana Sławomira Gajewskiego odnoszą się do wypowiedzi pana Lecha Gizelbacha, które konfrontowaliśmy z innymi uczestnikami transakcji. Ocenę wiarygodności stwierdzeń obu stron pozostawiamy czytelnikom.