Od road show zależy postrzeganie spółki

Artur Szymański
opublikowano: 2004-06-14 00:00

Tuż przed procesem budowania księgi popytu na akcje w ofercie publicznej spółki idącej na giełdę, czeka ją potężny wysiłek — seria spotkań zwana road show.

Można zatrudnić nawet najlepszy dom maklerski i z jego pomocą napisać najlepszy prospekt, wynająć najdroższą kancelarię prawną oraz audytora, wydać mnóstwo pieniędzy na usługi PR i reklamę, a i tak oferta akcji i debiut mogą rozczarować. Kogo wówczas winić ma emitent, skoro wiadomo, że sukces ma wielu ojców, zaś porażka jest sierotą? Tylko i wyłącznie siebie.

Prezentuj broń

Od przedstawicieli spółki zależy ostatnia i nierzadko decydująca o sukcesie emisji czynność do wykonania — bezpośrednie spotkanie z żądnymi wiedzy potencjalnymi akcjonariuszami. Dlatego dla spółki w drodze na giełdę nie mniej ważne od wyboru podmiotów, z którymi przygotowuje prospekt i ofertę publiczną, jest solidne przygotowanie się do road show po kraju i takiego zaprezentowania się uczestnikom spotkania, by złożyli zapisy na akcje.

Sam papier nie wystarczy

Nawet najobszerniejszy prospekt nie rozwieje wszystkich wątpliwości, nie odpowie na wszystkie pytania, nie wzbudzi w inwestorach poczucia, że akcje akurat tej spółki warto mieć w portfelu. Spółka zabiegająca o pieniądze inwestorów koniecznie powinna odbyć z nimi serię spotkań na terenie całego kraju, a w przypadku większych firm — nawet poza granicami Polski. Od tego, czy przedstawiciele spółki zdołają zaspokoić ciekawość potencjalnych akcjonariuszy, zależy sukces oferty mierzony liczbą złożonych zapisów oraz uzyskaniem najwyższej możliwej ceny za oferowane papiery. Często bowiem zdarza się, że spółka na podstawie zebranych deklaracji nabycia akcji jest w stanie ustalić widełki cenowe na oferowane papiery.

Każdemu całą prawdę

Suche słupki i wykresy nie zdołają zadowlolić dociekliwych inwestorów. Potrzeba im czegoś więcej, ponieważ rozważający zakup akcji spółki przede wszystkim kupują jej przyszłość.

Z prezentacji spółki i rozmów z członkami władz przyszłego debiutanta inwestorzy chcą przede wszystkim się dowiedzieć, jak spółka zamierza wykorzystać ich pieniądze. Ponadto interesują się polityką dywidendową oraz tym, czy spółka zamierza podzielić się z nimi władzą. Fundusze emerytalne i inwestycyjne często dążą do wprowadzenia do rady nadzorczej spółki swojego przedstawiciela, by kontrolować poczynania zarządu, a tym samym chronić zaangażowane środki powierzone im przez klientów.

Niezmiernie ważne jest profesjonalne przygotowanie członków zarządu do rozmów z inwestorami.

Dociekliwość potencjalnych inwestorów jest tym większa, im spółka jest mniejsza. Zwłaszcza dla instytucji finansowych, takich jak OFE, ryzyko inwestycji w małą firmę musi zostać zrekompensowane przekonującą perspektywą przyszłych zysków.

Kto kogo tu wozi

Andrzej Głowacki, prezes spółki DGA, wspomina, że podczas spotkań pytano go dosłownie o wszystko, nawet o to, czy ma swojego kierowcę! Dla inwestorów ważne bowiem było, co by się stało ze spółką, gdyby nagle go w niej zabrakło. Ten przykład dobietnie odzwierciedla zakres nie mającego granic zainteresowania inwestorów. Warto mieć tę świadomość przed rozpoczęciem road show.