Od Spiessów do Polfy, czyli polskie pigułki w pigułce

  • Materiał partnera
opublikowano: 20-12-2018, 22:00

Gąsecki, Klawe i Spiess, czyli jak rodził się 1 proc. krajowego farmaceutycznego PKB

Polski przemysł farmaceutyczny może pochwalić się nie tylko długą, ponad 100-letnią tradycją. To gwarant bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli i dla wielu z nich, zabezpieczenia ekonomicznego. Przynosi prawie jeden procent polskiego PKB, zapewnia 31 tys. miejsc pracy, a razem z kanałami sprzedaży, czyli aptekami, ponad 120 tys. etatów. Sektor jest jednocześnie kuźnią polskich naukowców, bo żadna z branż nie wydaje takich kwot na badania i rozwój; w żadnej innej rozwój i badania nie odgrywają tak ważnej i istotnej roli.

Zaawansowane linie technologiczne to podstawa wyposażenia zakładów
farmaceutycznych, na każdym etapie rozwoju.
Zobacz więcej

PRODUKCYJNY SKOK:

Zaawansowane linie technologiczne to podstawa wyposażenia zakładów farmaceutycznych, na każdym etapie rozwoju. Fot. ARC

Z aptek do fabryk

Wiedzieli już o tym prekursorzy sektora farmaceutycznego, którzy ponad 100 lat temu zaczynali budować swoje firmy, które później stały się czołowymi przedsiębiorstwami sektora farmaceutycznego. I choć przemysł zaczynał rozwijać się na zapleczach XIX-wiecznych aptek, to właśnie początek XX wieku, przede wszystkim dwudziestolecie międzywojenne było tym momentem, kiedy zaczął odgrywać istotną rolę.

Był to okres powojenny, kiedy nie tylko Polska, ale i cała Europa pilnie potrzebowały rozwiniętego sektora farmaceutycznego. I choć był to impuls dla rozwoju biznesu, bo potrzeby były ogromne, to biorąc pod uwagę trudne warunki, przedsiębiorcy nie mieli łatwego zadania. Brakowało podstawowych produktów i surowców wykorzystywanych w produkcji leków — z zagranicy sprowadzano morfinę czy kwas cytrynowy. Ze świecą szukać doświadczonej kadry. Początkowo próbowano sprowadzać wszystkie brakujące produkty, jednak firmy farmaceutyczne chcąc chociaż częściowo uniezależnić się od zewnętrznych dostaw zaczęły tworzyć własne laboratoria i same wytwarzać potrzebne surowce.

Co bardziej przedsiębiorczy i zaradni przekuli trudności w sukces. W tym okresie pierwsze skrzypce grały Zakłady Adolf Gąsecki i Synowie, Zakłady Klawe oraz Zakłady Ludwik Spiess i Syn. Choć te nazwy i nazwiska niewiele mówią osobom niezwiązanym z branżą i jej historią, dały początek największym firmom farmaceutycznym. W 1938 r. generowały produkcję wartą 20 mln zł, podczas gdy cały rynek szacowano wtedy na 69 mln zł.

Kogut na wszystko

Choć reklama dopiero raczkowała, skuteczne leki nie potrzebowały dzisiejszej dźwigni handlu, by znikać z półek aptek. Rodzina Gąseckich zasłynęła lekiem przeciwbólowym „na wszystko” Migreno- -Nervosin potocznie nazywanym „proszkiem z kogutkiem” dzięki rysunkowi koguta na opakowaniu. Specyfik był początkowo produkowany w składzie aptecznym w Płocku, po przeniesieniu biznesu do Warszawy Gąsecki uruchomił jego produkcję na większą skalę. Ogromna popularność „Kogutka” i problem z dostępnością leków po wojnie zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami otworzył rodzinie Gąseckich drzwi do ekspansji. Lek został zarejestrowany w 46 krajach świata, w tym w Stanach Zjednoczonych i Australii. Choć trudno porównywać ekspansję z dzisiejszą, niemniej był to bardzo duży sukces. Po II wojnie światowej, jak większość zakładów, firma trafiła w państwowe ręce i dzisiaj jest znana pod nazwą Warszawskich Zakładów Zielarskich Herbapol.

Kogutem Zakładów Klawe była mączka mleczna, dzisiaj znana jako mleko w proszku— to ona była pierwszym znanym produktem rodziny Klawe. W trakcie dwudziestolecia międzywojennego w portfolio produktów były już leki, surowice, szczepionki oraz materiały opatrunkowe, uważane za jedne z najlepszych w Europie. Firma rozwijała się tak dynamicznie, że w 1920 r. otworzyła fabrykę Mgr Klawe przy ulicy Karolkowej w Warszawie. Tuż przed wybuchem II wojny światowej zakłady Mgr Klawe zatrudniały ponad 600 pracowników. Po wojnie zakład został przejęty przez niemiecką spółkę, a później upaństwowiony i przekształcony w Polfę Warszawa. Podobną drogę przeszła ostatnia z trzech spółek, należąca do rodziny Spiessów,czyli dzisiejsza Polfa Tarchomin. Przed II wojną światową była ona liderem z produkcją wycenianą na 8641 tys. zł, podczas gdy drugie pod względem wielkości Zakłady Klawego generowały produkcję na poziomie 6100 tys. To dwudziestolecie, podobnie jak u konkurencji, okazało się najbardziej korzystne dla tarchomińskich zakładów.

W 1922 r. Zakłady Spiessa ruszyły z produkcją preparatów arsenobenzolowych, szczepionek utrwalonych oraz preparatów… złota. Jednak najważniejszym wdrożeniem tamtego okresu były preparaty suflamidowe (mające działanie bakteriostatyczne i odkażające), odkryte w 1935 r., a wdrożone przez Zakłady Spiessa w 1937 r., i to w trzech postaciach. Kolejne produkty w portfolio plasowały fabrykę w czołówce zakładów farmaceutycznych. W okresie międzywojennym odpowiadały za 12 proc. krajowego zapotrzebowania na leki. W 1937 r. roczna produkcja wynosiła 990 ton, tuż przed wybuchem II wojny światowej w fabryce pracowało blisko 900 osób, a do produkcji zużywano między innymi około 6 tys. kg ziół, 882 tys. l. spirytusu, ponad 18 tys. kg cukru i 2 tys. kg benzyny ekstrakcyjnej.

Wojenne schronienie

Podczas wojny, ze względu na swoją specyfikę, zakłady działały, ale znacząco ograniczyły produkcję oraz zatrudnienie. Równocześnie stały się miejscem schronienia dla osób zaangażowanych politycznie. Zatrudnienie w Polfie uchroniło wiele osób od robót przymusowych w obozach na terenie Niemiec. Pracownicy ryzykowali również podczas powstania warszawskiego, kiedy dostarczali pomoc i leki powstańcom. Pomoc ta wpisywała się w wartości, które przyświecały założycielowi — Ludwikowi Spiessowi. Od początku swojej farmaceutycznej kariery starał się pomagać potrzebującym, a po przekazaniu firmy synowi całkowicie poświęcił się działalności charytatywnej. Ze względu na nieszczęśliwe położenie firma poniosła znaczące straty podczas działań wojennych. Dodatkowo większość sprawnego wyposażenia zakładów oraz zapasy leków i półproduktów zostały wywiezione przez cofające się wojska niemieckie. Gdy Rosjanie wkraczali do Warszawy, zakłady stały na niemiecko-rosyjskiej linii frontu. Po wojnie, jak większość fabryk, trafiła w ręce państwowe.

Światowa czołówka

Specyfika branży i duch rozwoju, który od początku towarzyszył rodzinie założycieli, pozostał w tarchomińskich murach. Po II wojnie światowej już jako Polfa Tarchomin stała się czołowym producentem antybiotyków i insuliny. Kierunek okazał się słuszny, szczególnie jeśli spojrzymy na rosnącą liczbę zachorowań na cukrzycę, obecnie chorobę cywilizacyjną. Krajowa produkcja spółki państwowej w tak kluczowym obszarze jest zabezpieczeniem zdrowotnym dla kraju i obywateli. Na rynku, obok insulin, Polfa Tarchomin stała się znana dzięki swoim antybiotykom. W latach 90. zakład był drugim największym producentem erytromycyny na świecie. Dzisiaj zajmuje czołowemiejsce na rynku antybiotyków iniekcyjnych podawanych w szpitalach — należy do niej połowa polskiego rynku — wynika z danych IMS za 2018 r.

Spółka nie byłaby w stanie sprostać wymaganiom rynku, gdyby nie moce produkcyjne. Dzisiaj Polfa Tarchomin to 30 linii produkcyjnych, które są w stanie wyprodukować 65 mln opakowań tabletek i kapsułek rocznie, ale także sprayów i aerozoli. Ważna jest również współpraca z jednostkami akademickimi — np. Uniwersytetem Warszawskim czy Politechniką Warszawską. Polfa Tarchomin jako jedyna polska firma posiada certyfikat pozwalający na udział w przetargach organizowanych przez NATO. Razem z innymi krajowymi firmami farmaceutycznymi odgrywa strategiczną rolę — w biznesie, gospodarce i polityce zdrowotnej państwa. Powód? Niewiele jest krajów, które mogą pochwalić się tak rozbudowanym przemysłem farmaceutycznym, który jest gwarancją bezpieczeństwa dla kraju — zapewnia dostęp do strategicznie ważnych leków. W tym aspekcie jest jednak jeszcze sporo do zrobienia — Polska zajmuje drugie, niechlubne miejsce wśród krajów europejskich z deficytem leków, zaraz po Hiszpanii. Wartość importowanych leków jest o ok 1,8 mld EUR wyższa niż eksportowanych. Pojawiło się jednak światełko w tunelu i szansa na zmianę. Wspieranie produkcji leków w Polsce jest jednym z ważniejszych celów, które znalazły się Polityce Lekowej na lata 2018-2022. Branża odgrywa też istotną rolę w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i może stać się jeszcze istotniejszym motorem dla rozwoju polskiej gospodarki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy