Od start-upu do lidera światowej elektromobilności

Partnerem publikacji jest Ekoenergetyka SA
opublikowano: 2023-04-24 00:15
zaktualizowano: 2023-04-21 16:40

Ekoenergetyka debiutowała w 2009 r. jako niewielki zielonogórski start-up i rozwijała się razem z rynkiem elektromobilności. Po 14 latach działalności produkowana przez firmę infrastruktura do ładowania pojazdów elektrycznych stała się elementem krajobrazu wielu europejskich miast. Ale to dopiero początek! Polska spółka ma ambicje, aby stać się jednym z trzech największych dostawców systemów do ładowania pojazdów elektrycznych na świecie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ekoenergetyka-Polska SA to specjaliści w projektowaniu i produkcji systemów szybkiego ładowania dla autobusów elektrycznych, pojazdów ciężarowych i samochodów osobowych. Firma, opierając się na własnym know-how, dogłębnie opracowanym przez niemal 15 lat obecności na rynku, oferuje innowacyjne rozwiązania technologiczne. Dzięki najwyższej jakości, którą gwarantują testy środowiskowe w komorach klimatycznych, badania parametrów jakości energii, kompatybilności elektromagnetycznej (EMC), poziomu hałasu czy odporności na korozję, przeprowadzane we własnych ośrodkach badawczo-rozwojowych oraz w Centrum Laboratoryjnym Elektromobilności, firmie udało się skutecznie zaistnieć na rynku europejskim. Dziś Ekoenergetyka jest jednym z liderów wśród producentów infrastruktury ładowania dużej mocy na Starym Kontynencie. Jej plany sięgają jednak dużo dalej.

Chcemy być graczem globalnym, nie mniejszym niż z pierwszej trójki największych dostawców systemów ładowania na świecie – deklaruje Bartosz Kubik, prezes i współzałożyciel Ekoenergetyki.

– Chcemy być graczem globalnym, nie mniejszym niż z pierwszej trójki największych dostawców systemów ładowania na świecie, przy czym jako świat rozumiem Europę i Stany Zjednoczone, bo Chiny, choć rozwijają się dzisiaj najbardziej dynamicznie, są pod względem infrastruktury samowystarczalne – mówi Bartosz Kubik, prezes i współzałożyciel Ekoenergetyki.

Infrastruktura dla wszystkich

Ekoenergetyka jest doskonale rozpoznawalna jako dostawca stacji ładowania dla autobusów, jej systemy spotkać można m.in. w Berlinie, Monachium, Malmö i Barcelonie. Swój udział w europejskim rynku w tym segmencie spółka szacuje na ponad 30 proc.

W 2022 r. przychody firmy przekroczyły 300 mln zł, celem na bieżący rok jest je podwoić.

– W tym roku chcemy osiągnąć wynik 600 mln zł. W latach 2024–2025 celem będzie atakowanie miliarda. Może się to udać już w przyszłym roku, ale konserwatywnie zakładam, że osiągniemy ten poziom sprzedaży najpóźniej w roku 2025 – przewiduje Bartosz Kubik.

Zarząd Ekoenergetyki chciałby, aby Polska była mocniejszym rynkiem rozwiązań związanych z elektromobilnością, jednak w całym kraju jest dziś zainstalowanych niespełna 3 tys. publicznych ładowarek, w tym tylko ponad 700 stacji szybkiego ładowania. Tymczasem firma rozgląda się w Europie za pojedynczymi kontraktami opiewającymi na kilka tysięcy urządzeń.

Sposobem na realizację tych założeń ma być mocniejsze wyjście Ekoenergetyki ze sprzedażą stacji ładowania dla pojazdów osobowych. Wpływy z tej części rynku już w 2023 r. mają stanowić połowę przychodów firmy, żeby jeszcze urosnąć w kolejnych latach.

Prezes Ekoenergetyki podkreśla, że nie jest to łatwe zadanie.

– Rynek infrastruktury ładowania samochodów osobowych jest znacznie większym wyzwaniem, bo panuje na nim dużo większa konkurencja, inni są rynkowi gracze, inne zasady gry. Budowa silnej pozycji na tym rynku wymaga więcej czasu, a także innego podejścia do projektowania produkcji – wyjaśnia.

Na szczęście planom spółki zdają się sprzyjać unijni politycy. Po przegłosowaniu zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi na terenie Unii Europejskiej po 2035 r. każde miasto będzie wymagało odpowiedniej infrastruktury dla elektromobilności, aby sprostać potrzebom mieszkańców.

Na podbój świata

Sposobem na zdobycie podium wśród globalnych dostawców systemów do ładowania pojazdów ma być intensywna ekspansja zagraniczna, tak aby do końca 2025 r. Ekoenergetyka obecna była na terenie niemalże całej Unii Europejskiej.

– Planujemy w tym roku znaczące przyspieszenie ekspansji w Europie w postaci otwierania naszych przedstawicielstw w kolejnych krajach. Dziś jesteśmy obecni w Niemczech i we Francji, a w tym roku zakładam uruchamianie kwartalnie średnio dwóch, trzech spółek w następnych krajach Unii. Jesteśmy w trakcie procesu uruchamiania kilkunastu oddziałów, co zakończy się w 2025 r. – zapewnia Bartosz Kubik.

Jest to niezbędne, aby skutecznie zaistnieć na rynku pojazdów osobowych, wymagającym innej taktyki niż model centralnej sprzedaży, który sprawdzał się dobrze w przypadku ładowarek do autobusów.

– Możemy nadal obsługiwać centralnie największych graczy, ale duża część sprzedaży odbywa się w obszarach, w których z poziomu centrali zwyczajnie nie zauważymy naszych klientów. Musimy zacząć docierać do regionalnych partnerów, to wymaga lokalnego podejścia i zbliżenia się do klienta – tłumaczy prezes Ekoenergetyki.

U podstaw nowej sieci dystrybucyjnej w Europie stać będą trzy filary: centrala, globalni dystrybutorzy oraz rozproszeni dystrybutorzy. Żeby taki system sprawnie funkcjonował, konieczna jest stała obecność przedstawicieli spółki w poszczególnych krajach UE.

Zarząd Ekoenergetyki chciałby, aby Polska była mocniejszym rynkiem rozwiązań związanych z elektromobilnością, jednak w całym kraju jest dziś zainstalowanych niespełna 3 tys. publicznych ładowarek, w tym tylko ponad 700 stacji szybkiego ładowania. Tymczasem firma rozgląda się w Europie za pojedynczymi kontraktami opiewającymi na kilka tysięcy urządzeń.

Kolejnym rynkiem, na którym już za moment Ekoenergetyka chce budować swoją pozycję, jest rynek amerykański.

– Najpóźniej w drugim kwartale tego roku zapadnie decyzja w sprawie lokalizacji naszego zakładu produkcyjnego w Stanach Zjednoczonych, a ambicją firmy jest, aby wyprodukować pierwszą stację ładowania na rynek amerykański jeszcze w tym roku – przekonuje Bartosz Kubik.

– Oczywiście know-how powstających tam urządzeń będzie pochodził z Polski, ale stal i inne surowce niezbędne do produkcji będą pozyskiwane lokalnie – dodaje.

Quo vadis, Polsko?

Światowy rynek elektromobilności ruszył pełną parą, dzięki czemu przed Ekoenergetyką rysują się ogromne możliwości rozwoju. Już dziś 80 proc. obrotów spółki pochodzi z eksportu, a wraz ze wzrostem przychodów ten udział będzie się zwiększał.

Firma jednak nie zapomina o swoich korzeniach. Marzy, żeby Polska również była graczem w tym wyścigu. Niestety wydaje się, że nasi rządzący są spóźnieni już na starcie.

– Chcielibyśmy, żeby Polska była mocniejszym rynkiem, ale mamy to, co mamy. W całej Polsce jest dziś zainstalowanych niespełna 3 tys. publicznych ładowarek, w tym tylko ponad 700 stacji szybkiego ładowania, a my rozglądamy się w Europie za pojedynczymi kontraktami opiewającymi na kilka tysięcy urządzeń – stwierdza szef Ekoenergetyki.

Szkoda, bo rozwój elektromobilności to także olbrzymia szansa dla kraju, który dzięki dostępnym funduszom europejskim może rozwinąć własny system energetyczny. Nasi partnerzy z Unii Europejskiej mają tego świadomość.

– Na dużą skalę nie da się rozwijać infrastruktury dla elektromobilności bez inwestycji w energetykę. Wbrew pozorom to nie jest jednak słabość, ale siła tego projektu, bo na tym zasadza się cały unijny program rozwoju elektromobilności. Dedykowany temu budżet tylko w 20 proc. jest przeznaczony na bezpośrednie inwestycje w ładowarki, a 80 proc. pochłania rozbudowa możliwości sieci energetycznych, która pozwala na takie przyłącze. Kraje Europy Zachodniej zrozumiały, że w ten sposób niejako przy okazji modernizują sobie energetykę, w przeciwieństwie do Polski, której absolutnie nie interesują samochody elektryczne – podsumowuje Bartosz Kubik.

Brak silnego, gwarantującego stabilne przychody rynku własnego to utrudnienie, które sprawia, że spółka musi wkładać więcej pracy, żeby zaistnieć na rynkach zagranicznych.

Ale na pewno nie powstrzyma to Ekoenergetyki przed osiągnięciem globalnego sukcesu.