- To, że PGG osiąga zyski, jest gospodarczym cudem – podkreślił Mariusz Orion Jędrysek, wiceminister środowiska i główny geolog kraju, podczas z piątkowej konferencji prasowej, w trakcie której wraz ministrem i wiceministrem energii oraz prezesem Polskiej Grupy Górniczej przedstawił szczegóły przejęcia kopalni Katowickiego Holdingu Węglowego.

Dobrane przez głównego geologa określenie odnosi się do tego, że od października 2016 r., w ujęciu miesięcznym, PGG osiąga zysk netto. Z dumą o tych zyskach mówi też często Krzysztof Tchórzewski, minister energii, i Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii ds. górnictwa.
Jako że PGG nie jest spółką giełdową i nie ma obowiązku ujawniania szczegółowego sprawozdania finansowego, trudno stwierdzić, czemu zawdzięcza ten wynik. Nieoficjalnie słychać, że firma po prostu ścięła inwestycje i skorzystała na wzroście cen węgla, na które wpływu i tak nie ma. Brak oficjalnych informacji na temat źródeł zysku oznacza jednak, że trudno polemizować z określeniem „cud”.
Od piątku PGG jest dużą PGG. Przejęła cztery kopalnie KHW i dostanie od akcjonariuszy 1 mld zł dokapitalizowania. W zeszłym roku dokapitalizowanie dla grupy sięgnęło 2,7 mld zł. Czas pokazać, że za zyskami stoi nie cud, ale biznes.
Komisja rozstrzygnie
Piątkowa transakcja miała charakter ratunkowy, bo KHW, przygnieciony 2,5 mld zł długu, już w marcu nie był w stanie zapłacić górnikom wynagrodzeń. Banki nie wierzyły w możliwość uzdrowienia go bez przyłączenia do większej PGG. Postawiły na swoim, a w zamian poszły na ustępstwa.
- Spłata długu została zawieszona na dwa lata, a terminy wydłużone o pięć lat. Dzięki temu koszty finansowe zmniejszą się o 200 mln zł – podał w piątek Krzysztof Tchórzewski.
Ustępstwa były jednak mniejsze od oczekiwań rządu, który liczył, że banki zgodzą się skonwertować długi KHW na akcje powiększonej PGG. Gdyby się zgodziły, w akcjonariacie PGG pojawiłyby się prywatne instytucje, a to pomogłoby w negocjacjach z Komisją Europejską (KE). KE ściga niedozwoloną pomoc publiczną, ale obecność kapitału prywatnego uznawana jest za dowód, że nie chodzi o pomoc, ale o biznes.
PGG ma teraz w akcjonariacie cztery firmy energetyczne, czyli PGE, Eneę, Energę i PGNiG, do tego Polski Fundusz Rozwoju, TF Silesia i Węglokoks. Wszystkie są kontrolowane przez państwo, przez co rozmowy z KE są skomplikowane. I jeszcze potrwają.
- Komisja notyfikowała poprzedni program, dla samej PGG, ale teraz notyfikacja musi zostać rozszerzona. Zaprezentowaliśmy już Komisji nowy program, podejście mają pozytywne – stwierdził Krzysztof Tchórzewski.
Będzie zysk…
Piątkowa transakcja ma też charakter bezgotówkowy, mimo że cztery kopalnie KHW zostały wycenione na 1,1 mld zł.
- PGG przejęła po prostu od KHW cztery kopalnie wraz z długiem. Nie było płatności – sprecyzował Grzegorz Tobiszowski.
Korzyści wynikające z transakcji mają być jednak gotówkowe. PGG, która miała dotychczas pięć kopalni, tzw. zespolonych (składających się z dwóch zakładów wydobywczych), teraz ma ich dziewięć. Tomasz Rogala, prezes PGG, szacuje, że synergie z tego połączenia wyniosą ok. 117 mln zł rocznie. Maja wynikać z lepszego wykorzystania maszyn, przenoszenia pracowników, wspólnych inwestycji.
Prezes jest też optymistą w kwestii zysków.
- Na koniec 2017 r. wynik PGG będzie dodatni – zapowiedział.
Zysk pozwoli finansować inwestycje, które w latach 2017-20 mają wynieść 7,2 mld zł. Najwięcej, bo aż 2,4 mld zł, pochłonie budownictwo, czyli m.in. budowa zakładów przeróbki węgla.
Inwestycje mają zaś przełożyć się na wzrost wydobycia.
- Docelowo wydobycie roczne ma sięgnąć 34 mln ton – zapowiedział Tomasz Rogala.
Przez trzy kwartały 2016 r. PGG wydobyła ok. 20 mln ton, mimo że planowała wydobyć o ponad 3 mln ton więcej. Kopalnie KHW, które należą już do PGG, wydobyły zaś blisko 10 mln ton.
Wydobycie niższe od planowanego to problem, na który skarżą się polskie elektrociepłownie. Na rynku brakuje węgla, zwłaszcza dobrej jakości. Planowane przez PGG inwestycje mogą ten problem rozwiązać.
…będą wyzwania
Grzegorz Tobiszowski powiedział w piątek, że oto „kończy się historyczny proces”, który jest wykonaniem zapowiedzi PiS z kampanii wyborczej. Przed polskim górnictwem rysuje się jednak jeszcze sporo wyzwań.
Po pierwsze, ważą się losy dwóch kopalni należących do grupy Węglokoksu - Bobrek i Piekary. W rządowym programie dla górnictwa na lata 2016-30 pojawił się pomysł, by zintegrować je z PGG.
- Analizujemy obie kopalnie pod względem zasobności – powiedział Krzysztof Tchórzewski.
Po drugie, przed rządem wciąż stoją decyzje związane z zamykaniem kopalni. KE zatwierdziła zeszłoroczną pomoc dla górnictwa pod warunkiem, że część kopalni (została zatwierdzona konkretna lista) zaprzestanie produkcji. Zadanie nie zostało jeszcze wykonane. Przykładowo, rząd waha się w przypadku kopalni Sośnica, zadeklarowanej jako zakład do zamknięcia.
- Być może okaże się, że Sośnica może dalej funkcjonować w sposób rentowny. Sprawdzamy to – stwierdził Krzysztof Tchórzewski.
Wreszcie po trzecie, PGG, a z nią cały sektor górniczy, ma wyzwanie w postaci dojścia do rentowności. Według danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, średnia strata kopalni na sprzedaży każdej tony węgla wyniosła w zeszłym roku 6,97 zł. To i tak lepiej niż w 2015 r., bo wtedy trzeba było dopłacać do każdej tony średnio 26,81 zł. Musi jednak być jeszcze lepiej.