Zakupom akcji na GPW sprzyja również wciąż rosnący krajowy indeks PMI. Na jak długo wystarczy paliwa?
Dobre nastroje na świecie pomogły WIG20 wyraźnie wyjść ponad styczniowe maksimum. Do gry włączają się nowi gracze.
Przedświąteczny tydzień inwestorzy mogą uznać za udany. Nawet obawy o ważne piątkowe dane z rynku pracy w USA (GPW, rynki we Francji, Niemczech, USA i Wielkiej Brytanii w piątek nie pracują) nie przeszkodziły w zdobyciu indeksom nowych szczytów. Ukoronowaniem Wielkiego Tygodnia była czwartkowa sesja, dzięki której WIG20 w końcu wyraźniej wybił się ponad styczniowe maksimum. Zachodnim indeksom oraz krajowym mniejszym i średnim spółkom ta sztuka udała się już przynajmniej dwa tygodnie wcześniej. Widać apetyt na więcej.
Świat ożywa
Inwestorów nad Wisłą w dobry nastrój już nad ranem w czwartek wprowadziły wzrosty indeksów w Azji. Przy okazji zyskały surowce. Cena miedzi w Londynie z trzymiesięczną dostawą przekroczyła 7,9 tys. USD/t, a kurs ropy z dostawą w maju doszedł do blisko 85 USD/b (17-miesięczny szczyt). Osłabił się dolar. Powód? Wieści z gospodarek Chin, Japonii i Korei Południowej. W pierwszym przypadku chodzi o większe, niż się spodziewano, przyspieszenie produkcji. W drugim — o czwarte z kolei kwartalne polepszenie nastrojów wśród największych wytwórców, a w trzecim — o zaskakująco wysoki wzrost eksportu. Optymizmem napełnił inwestorów również Baltic Dry Index (mierzy aktywność na rynku frachtów), który po 12 dniach posuchy znów zaczął rosnąć. Gracze przypomnieli sobie również o wtorkowych pozytywnych wieściach z USA — indeksie rynku nieruchomości SP/Case-Shiller oraz wyprzedzającym indeksie zaufania konsumentów Conference Board.
— Wzrosty wracają. Przedsiębiorstwa zwiększą zatrudnienie, wyprzedzając mocniejszy popyt. To oznacza, że w globalnej gospodarce rozpocznie się książkowy cykl. Nie jesteśmy daleko od tej chwili. Inwestorzy powinni być więc optymistami — mówi cytowany przez agencję Bloomberg Chu Moon Sung, zarządzający 28 mld USD w Shinhan BNP Paribas Asset Management w Seulu.
Polska korzysta
O ile dla naszej giełdy ważne są ruchy za obydwoma oceanami, o tyle biznes krajowych spółek opiera się w dużej części na popycie ze strony strefy euro. Tu również widać wiosnę, co może cieszyć krajowych inwestorów. Indeks PMI dla przemysłu strefy euro skoczył w marcu z 54,2 do aż 56,6 pkt. To efekt rosnących zamówień wpisujących się w globalne ożywienie. Wstępne dane o PMI zarówno dla usług, jak i dla przemysłu strefy euro mówią o wzroście z 53,7 do 55,5 pkt (ostateczne dane poznamy 7 kwietnia). Widać więc już trwalszy powrót z regresu do rozwoju (graniczną wartością jest 50).
Indeks HSBC PMI polskiego sektora przemysłowego wzrósł o 0,1 pkt, do 52,5 pkt i jest najwyższy od 25 miesięcy. Do tego przez przynajmniej przez dwa kwartały stopy procentowe powinny pozostać w Polsce bez zmian, a inflacja wyhamowała. To sprzyjające warunki do robienia biznesu i inwestycji w akcje.
Gotówka czyni cuda
Wiele wskaźników daje optymistyczne sygnały, ale nie można zapominać o słabej konsumpcji zarówno w Polsce, jak i w strefie euro. Tam bezrobocie jest już najwyższe od 11 lat. Jednocześnie procesy na rynku pracy nie są zbyt szybkie. Do tego w USA również nie jest różowo. W bilansach banków nie jest jeszcze wszystko posprzątane, a środowy raport ADP wylał kubeł zimnej wody na optymistycznie nastawionych analityków (zamiast relatywnie sporego wzrostu zatrudnienia, w sektorze pozarolniczym był spadek).
— Optymizm jest jednak powszechny, a słabe dane są pomijane. Do funduszy napływa bowiem sporo świeżej gotówki i zarządzający bardziej martwią się, jak wydać pieniądze, niż czy je wydać. Ożywienie na świecie jest jednak niemrawe. Prognozy makro są ostatnio obniżane, a nie podwyższane. Warto obserwować przepływy kapitału. Dopóki płynie on na rynki, wzrosty nie wydają się zagrożone — mówi Michał Marczak, szef działu analiz w DI BRE Banku.