Związki zawodowe reprezentujące przemysł chemiczny, szklarski i ceramiczny, alarmują, że wysokie ceny gazu pchają ich firmy na skraj bankructwa. Dlatego wystosowały list do premiera Leszka Millera, apelując o pomoc w nowelizacji prawa energetycznego.
Najwięksi odbiorcy gazu — branża chemiczna, szklarska i ceramiczna — mają już dość dyktatu cenowego Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, monopolisty w dostawach gazu polskim odbiorcom. Wzrost opłat za gaz o 30-36 proc. po wprowadzeniu podwyżki cen w marcu 2001 roku spowodował, że firmy z tych sektorów znalazły się na krawędzi bankructwa. Wydatki na gaz to znaczna część kosztów ich produkcji.
Nic dziwnego, że organizacje związkowe branży chemicznej, szklarskiej i ceramicznej oraz Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego wystosowały do premiera Leszka Millera list, zawierający postulaty zmian w prawie energetycznym, które poprawiłyby sytuację. Domagają się obligatoryjnej obniżki cen i stawek za gaz w sytuacji, gdy cena surowca z importu spadnie o więcej niż 5 proc. Chcą także dopuszczenia do sprzedaży zakładom chemicznym, szklarskim i ceramicznym taniego gazu z wydobycia krajowego.
— Gaz z wydobycia krajowego jest znacznie tańszy niż importowany. Jego cena nie powinna przekraczać więc 100 USD za 1000 m. sześc. Tymczasem nie jest on przez PGNiG udostępniany naszym zakładom — mówią związkowcy.
Obecnie 65 proc. gazu na polskim rynku pochodzi z importu, a 35 proc. z wydobycia krajowego.
Związkowcy chcą również wyeliminowania z prawa energetycznego subsydiowania skośnego, czyli dotowania odbiorców komunalnych dochodami z opłat za gaz od odbiorców przemysłowych. Domagają się także zmiany w prawie energetycznym, umożliwiającej zakup gazu z innych źródeł niż krajowe, z możliwością skorzystania z sieci przesyłowej PGNiG. Wreszcie organizacje związkowe żądają także konsultowania z odbiorcami surowca wszelkich zmian w aktach prawnych, dotyczących polityki energetycznej w zakresie gazu ziemnego. Postulaty te akceptują również zarządy spółek chemicznych.
— Zostaliśmy zapoznani z tymi postulatami. Nie wnieśliśmy do nich żadnych zastrzeżeń. Solidaryzujemy się z organizacjami związkowymi w ich działaniach, które mają zwrócić uwagę na trudną sytuację m.in. branży chemicznej — mówi Jerzy Majchrzak, prezes ZA Kędzierzyn.
Zarząd PGNiG zaproponował tydzień temu, że spotka się z największymi odbiorcami gazu, ale konkretnej daty jeszcze nie ustalono. Nic dziwnego. Rozwiązanie problemu dostaw zależy bowiem od strategii restrukturyzacji nie tylko tych sektorów, ale także samej branży gazowej. W departamencie energetyki MG poinformowano nas, że dopóki nie będą gotowe programy restrukturyzacji sektora chemicznego i gazowego, dopóty trudno będzie mówić o dostosowaniu uregulowań prawa energetycznego do ich nowej sytuacji. Jednak oczekiwanie na te programy trwa już i tak zbyt długo, a czas nagli.
— Potrzebujemy szybkich rozwiązań, które pozwoliłyby nam przetrwać i ułatwiły restrukturyzację branży. Jeżeli problem ceny gazu i dostępu do tańszych źródeł nie zostanie rozwiązany, może być za późno na jakiekolwiek działania naprawcze — twierdzi Jerzy Wróbel, przewodniczący Sekcji Krajowej NSZZ Solidarność Przemysłu Chemicznego.
Związkowcy twierdzą, że na wysokich cenach gazu traci też PGNiG. Ta sytuacja miała spowodować 30- -proc. spadek zużycia surowca przez branżę chemiczną, wytwarzającą nawozy. Konkurencja zagraniczna za to doskonale wykorzystała sytuację, sprowadzając do Polski tańsze nawozy, np. z Rosji.