Odeszła monarchini topniejącego imperium

opublikowano: 09-09-2022, 18:53
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Śmierć Elżbiety II oczywiście była biologicznie nieuchronna i od pewnego czasu już bardzo realna, wszak 21 kwietnia królowa ukończyła 96 lat. W kontekście historyczno-społecznym stała się jednak pewnym szokiem, głównie dla Brytyjczyków, ale nie tylko. Na świecie wyrosło przecież już kilka pokoleń, dla których kultowa monarchini panowała… od zawsze.

Królewska familia:
Królewska familia:
Zdjęcie rodziny Windsorów z 1937 r. po koronacji króla Jerzego VI (1895-1952). Po lewej jego żona Elżbieta (1900-2002), w środku matka, czyli wtedy królowa wdowa Maria (1867-1953), zaś z przodu obie córki-księżniczki – Elżbieta, czyli zmarła obecnie królowa (1926-2022) oraz Małgorzata (1930-2002).
- / World history archive / Forum

Elżbieta II na tronie była swoistym miernikiem czasu. Że desygnowała 15 premierów rządów Jej Królewskiej Mości – to naturalne. Jako głowa państwa i kościoła anglikańskiego widziała się z równymi stanem sześcioma papieżami oraz z aż… 13 prezydentami USA. Po jej śmierci już się ukazały i przez weekend ukazują setki tysięcy zdjęć, filmów, nagrań, relacji, tekstów etc. Niniejszy materiał traktuję zatem jako zaledwie drobniutki kamyczek, ba, wręcz pyłek w gigantycznej wspomnieniowej mozaice.

Portret rodzinny:
Portret rodzinny:
Następne pokolenie rodziny Windsorów w 1960 r. przed zamkiem Balmoral w Szkocji, w którym królowa Elżbieta II w miniony czwartek zmarła. Na kocu siedzą: książę małżonek Filip (1921-2021) oraz troje książąt – Karol (ur. 1948), czyli obecnie król Karol III, Anna (ur. 1950) i Andrzej (ur. 1960). Nie ma jeszcze na świecie księcia Edwarda (ur. 1964). Są natomiast ulubione pieski królowej rasy corgi z celtyckim pochodzeniem.
- / News Licensing / Forum

Tak się złożyło, że miałem okazję widzieć królową Elżbietę II (razem z księciem małżonkiem Filipem) na żywo aż cztery razy po kilka, kilkanaście minut z odległości kilkudziesięciu, a raz dosłownie kilku metrów. Wszystko jednego dnia, w poniedziałek, 25 marca 1996 r. podczas wizyty pary królewskiej w Warszawie. Najpierw na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego, gdy niezwykle dystyngowana 70-letnia dama pod markową torebką dyskretnie trzymała mały kartonik, na którym miała fonetyczną transkrypcję odpowiedzi „Czołem żołnierze!” dla kompanii honorowej. Owa fonetyczna rozpiska straszliwego dla obcokrajowca polskiego wyrażenia była przedmiotem pożądania wszystkich mediów, ale absolutnie nieosiągalnym… Wtedy po powitaniu prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył królową Orderem Orła Białego, a my dalej biegiem. Drugie widzenie – podczas składania wieńca przy Grobie Nieznanego Żołnierza, później pod murem żydowskich ofiar holokaustu na Umschlagplatzu. Pomiędzy trafiła się wyjątkowa gratka – spacer królewskiej pary przez Stare Miasto, oczywiście w tłumie orszaku, ochrony etc., ale właśnie tam się „widzieliśmy” z dość bliska… Największymi polskimi farciarzami bezpośredniego – poza najważniejszymi politykami – dłuższego obcowania z Elżbietą II byli wtedy uczniowie liceum króla Stefana Batorego, najlepsi wybrani z klas anglojęzycznych. Trzydniowa wizyta skończyła się 27 marca w Krakowie, przy czym para królewska nie zwiedziła jednak obozu Auschwitz, co przy krakowskich pobytach głów państw stało się już standardem.

Honory za służbę:
Honory za służbę:
Królowa Elżbieta II w 2004 r. z brytyjskimi żołnierzami, których odznaczyła za służbę podczas operacji w Iraku.
POOL New / Reuters / Forum

Jedyny pobyt Elżbiety II w Polsce miał specyficzny smaczek. Była to rewizyta na zaproszenie Lecha Wałęsy, ale teoretyczny gospodarz… nie doczekał, bo przegrał wybory (to dowód wyższości stabilnej monarchii) i cały splendor spadł z nieba sensacyjnemu zwycięzcy Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Było to zaledwie trzy miesiące po objęciu przez niego urzędu, pierwsza wizyta takiej rangi, naturalnie głęboki stres, prezydenccy gospodarze o całe pokolenie młodsi od królewskich gości… Lechowi Wałęsie na otarcie łez pozostała krótka audiencja u Elżbiety II, która przyjęła go w Belwederze, gdzie para królewska spędziła dwie noce.

Najwyższa ranga:
Najwyższa ranga:
W 1996 r. wizytę państwową w Zjednoczonym Królestwie złożył Nelson Mandela, prezydent Republiki Południowej Afryki. Królowa Elżbieta II w 1991 r. identycznie uhonorowała prezydenta Lecha Wałęsę, jechali wspólnie tym samym powozem.
David Cheskin / PA Images / Forum

Zupełnie inaczej honorowany był pięć lat wcześniej. Elżbieta II zaprosiła legendę Solidarności i noblistę jako nowo wybranego prezydenta RP niemal natychmiast. Lech Wałęsa, oczywiście z żoną Danutą, złożył wizytę 23-26 kwietnia 1991 r., czyli zaledwie cztery miesiące po objęciu urzędu. Cały dyplomatyczny świat zdumiał nie sam fakt, lecz charakter tamtej wizyty – otóż otrzymała ona rangę państwową! Zjednoczone Królestwo organizuje takie maksymalnie dwie w roku, bo są bardzo kosztowne i czasochłonne – przejazdy złoconymi powozami, bankiet na zamku w Windsorze etc. Dlatego obcy monarcha czy nawet sojuszniczy prezydent musi sobie zasłużyć i czekać długie lata. Lech Wałęsa był jednak wtedy taką globalną sensacją (niedługo potem podobnie Nelson Mandela), że został potraktowany ekstraordynaryjnie, protokolarny staż poszedł w kąt. Pozostały pamiętne kadry – w pierwszym powozie Elżbieta z Lechem, w następnym Filip z Danutą i cały długi orszak. Po wizycie prezydent opowiadał, że łóżko w królewskiej sypialni było tak duże, że w nocy „nie mógł w nim znaleźć swojej żony”. Oprócz uroku i atrakcyjności elektryka noblisty drugim powodem wyjątkowego gestu królowej wobec Polski była okoliczność, że ostatni prezydent emigracyjny Ryszard Kaczorowski przekazał Lechowi Wałęsie insygnia II Rzeczypospolitej przechowane w Londynie. Elżbieta II uznała, że skoro wolna Polska symbolicznie trwała przez pół wieku właśnie u nich, to powtórne odzyskanie naszej niepodległości należy protokolarną rangą uhonorować.

Mam jeszcze jedno skojarzenie z Elżbietą II, ale już całkiem zdalne i dość egzotyczne. Po drugiej wojnie światowej globalne imperium brytyjskie zaczęło gwałtownie topnieć, zatem wielkim zadaniem królowej stało się choćby symboliczne podtrzymywanie Wspólnoty Narodów. Kiedyś w Sydney poznałem historię zdecydowanie różnych otwarć dwóch sąsiadujących obiektów, słynnych w całym świecie zwłaszcza z przekazów telewizyjnych w noc sylwestrową – Harbour Bridge wraz z wysuniętym nad wodę Opera House. Powszechnie zwany „wieszakiem” most otwarty został w 1932 r. (czyli za panowania Jerzego V, dziadka Elżbiety, gdy była 6-latką) z udziałem miliona ludzi, dla których ta wspaniała inwestycja była umocnieniem ich patriotycznego ducha australijskości. Tymczasem pewien rojalista wysunął się na koniu przed szereg i samowolnie przeciął szablą wstęgę „w imieniu króla i brytyjskiego imperium”. Był to wielki narodowy skandal, ale i obustronna nauczka. Po wielu latach Elżbieta II w innej epoce wynegocjowała uzgodnione, jednoczące, australijsko-imperialne otwarcie fantastycznej sydnejskiej opery i 20 października 1973 r. dokonała tego osobiście.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane