Odeszła w cieniu afery węglowej

Maria Trepińska
opublikowano: 2007-04-26 00:00

Miała być zatrzymana i przesłuchana. Wybrała samobójstwo. Czuła się winna czy raczej zaszczuta? Tego już się nie dowiemy...

TragediaSamobójstwo Barbary Blidy zszokowało środowisko przedsiębiorców

Miała być zatrzymana i przesłuchana. Wybrała samobójstwo. Czuła się winna czy raczej zaszczuta? Tego już się nie dowiemy...

Informacja o tragicznej śmierci Barbary Blidy, byłej posłanki SLD, byłej minister budownictwa i byłej prezes JW Construction, była dla środowisk biznesowych szokiem. W historii III i IV RP — poza domniemanym samobójstwem Ireneusza Sekuły — nie zdarzyła się podobna sytuacja. Ale wczorajsza śmierć to także nieoczekiwane, tragiczne pokłosie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w sprawie mafii węglowej, o której pisaliśmy na łamach „PB”. Prokuratorzy wzięli pod lupę kilkadziesiąt osób. Także panią eksminister.

— Barbara Blida była jedną z kilkunastu osób objętych śledztwem w sprawie wręczenia i przyjmowania korzyści majątkowych przez funkcjonariuszy publicznych. Była podejrzana o wręczanie i przyjmowanie łapówek, ale nie postawiono jej zarzutów — wyjaśnia Magdalena Stańczyk, rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Zarzuty miały się jednak pojawić. Tak przynajmniej wynika z wieczornych wypowiedzi Zbigniewa Wassermanna, koordynatora ds. służb specjalnych, cytowanego przez PAP.

— Działania ABW w żadnej mierze nie przesądzały o tymczasowym aresztowaniu — uważa Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

 

Tu telefon, tam telefon

Co łączyło Barbarę Blidę z węglem? Formalnie nigdy nie wpływała na branżę, ale — jak twierdzą nasze źródła — miała wykorzystywać pozycję do załatwiania różnych interesów — zarówno jako minister budownictwa, jak i wpływowy lider SLD w regionie.

W tej historii kluczową postacią jest Barbara K., która — praktycznie z dnia na dzień — wybudowała w połowie lat 90., dzięki politycznym koneksjom, największą prywatną firmę handlującą węglem.

Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu za czasów SLD-PSL, ujawnił „PB”, że Barbara Blida zabiegała, by przyjął Barbarę K. w ministerstwie. Chodziło o to, aby nie dopuścił do wyeliminowania pośredników w handlu węglem, czym parała się śląska bizneswoman.

— Pani K. interweniowała u Barbary Blidy, a ta z kolei u mnie w sprawie planowanych przeze mnie ograniczeń w dostawach węgla dla energetyki przez pośredników — potwierdził nam wczoraj jeszcze raz Jerzy Markowski.

Była posłanka SLD interweniowała też u prezesów spółek węglowych, jeśli nie chcieli dostarczać węgla Agencji Handlowej Kmiecik.

— Potwierdzam. Zadzwoniła pani Blida w sprawie dostaw węgla dla Barbary K. — mówił nam wczoraj były prezes Węglozbytu, który, z uwagi na tragiczne okoliczności sprawy, chce pozostać anonimowy.

Była minister na łamach „PB” zaprzeczała , że miała podejmować takie działania.

— Nieprawda — ripostowała na naszych łamach w listopadzie 2005 r. 

Wczoraj wieczorem Zbigniew Ziobro dodał, że za pośrednictwem Barbary Blidy łapówkę od Barbary K. miał otrzymać Zbigniew G., prezes jednej ze spółek węglowych.

Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że Barbara K. prowadziła tajną listę nazwisk osób, które opłacała.

— Widziałem taką listę — potwierdza Ryszard Zając, były współpracownik Barbary K.

Wiele wskazuje na to, że po wyjściu z aresztu w związku z zarzutami dotyczącymi wyłudzenia dotacji Barbara K. obciążyła Barbarę Blidę. Wczoraj Tomasz Tadla, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, nie chciał oficjalnie potwierdzić tej informacji.

 

Zabrakło konfrontacji

Katowiccy prokuratorzy od kilku miesięcy prowadzili śledztwo w sprawie korupcji przy obrocie węglem. Według „Gazety Wyborczej” (23 lutego 2007 r.) Barbara K. „w zamian za łapówki zdobywała w spółkach węglowych intratne kontrakty na handel węglem. (...) W zależności od ilości kupowanego węgla dawała „w łapę” od 100 tys. zł do nawet 500 tys. zł”. Jak podawała „Wyborcza”, przychylność polityków kupowała też prezentami. W zeznaniach miała wymieniać m.in. Barbarę Blidę, której rzekomo kupowała drogie kosmetyki i ubrania. Była minister i tym razem zaprzeczała. Mówiła, że jest spokojna, a Barbara K. będzie musiała to udowodnić w prokuraturze. Do konfrontacji miało dojść wczoraj...

 

Nieodpowiednie metody

Czy musiało dojść do samobójstwa? Nasi rozmówcy są zgodni: nie.

— Jestem zszokowany tym, co się stało. Źle się dzieje w państwie polskim. Ostatnio stosuje się metody, które nie są adekwatne do zarzutów. Zamiast normalnie wzywać na przesłuchania, nasyła się na ludzi specjalne brygady —mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej w Katowicach.

— Znałem osobiście panią Blidę. Wydawała mi się osobą odporną psychicznie. Najwyraźniej teraz ludzie biznesu i polityki czują się zastraszeni. Nie powinno robić się takich pokazówek. O tym, czy była winna, czy nie, zdecydowałby sąd — komentuje Eugeniusz Budniok, kanclerz katowickiej loży BCC.

Barbara Blidao łapówkach

 

Gdybym była prezesem firmy, której byt uzależniony jest od tego, czy dostanie zlecenie, to zrobiłabym wszystko, aby je dostać. Jeżeli warunkiem byłoby wręczenie łapówki, to bym dała. Oczywiście w tej chwili teoretyzuję, bo mam to szczęście, że pracuję w prywatnej firmie, u prywatnego przedsiębiorcy.

 

Im większy kontrakt, tym większa łapówka. Jednak jest pewien poziom, który firma może zaproponować. To poziom zdrowego rozsądku, bo przecież łapówka nie może przewyższać zarobku na kontrakcie. Musi pozostać zysk na odtworzenie parku maszynowego, na zapłacenie pensji pracownikom.

 

Z raportu „Puls Biznesu” z 3 czerwca 2002 r. o korupcji w budownictwie