W porównaniu kosztów leasingu i kredytu bankowego ten pierwszy nie zawsze jest tańszy. Zapewnia jednak korzystne rozliczenia z fiskusem.
Tarcza podatkowa, jaką zapewnia leasing, trochę się ostatnio zmniejsza. Przede wszystkim firmy nie płacą już 27- tylko 19-proc. podatek, a po 1 maja zmienią się nieco zasady odliczeń podatkowych, o czym pisaliśmy przed tygodniem. Mimo to leasing ciągle będzie atrakcyjnym sposobem finansowania inwestycji. Zwłaszcza tych związanych z motoryzacją.
Auta górą
Blisko 100 proc. umów leasingowych na samochody w Polsce to umowy leasingu operacyjnego. Samochód w trakcie leasingowania należy do firmy leasingowej, a jej klient tylko z niego korzysta. Duże firmy leasingowe specjalizujące się w leasingu aut kupują rocznie nawet po kilkanaście tysięcy samochodów. Tak dużych klientów cenią sobie dostawcy samochodów. Dzięki temu firmy leasingowe kupują je z co najmniej 5-proc. rabatem. W przypadku niektórych popularnych modeli opust wynosi nawet 12 proc., co oznacza, że już na starcie, przy cenie samochodu w granicach 50 tys. zł leasingobiorca może zaoszczędzić od 2 do 5,5 tys. zł. Do tego dochodzą zniżki w ubezpieczeniach — podobne do tych, które dla zachęty stosują dealerzy samochodowi. Efekt skali widać zwłaszcza wtedy, kiedy kontrakt leasingowy dotyczy flot samochodowych. Klienci korporacyjni mogą dodatkowo negocjować atrakcyjniejsze warunki umów już z samymi firmami lea-singowymi. Co ciekawe, da się rozróżnić podejście do leasingu między rodzimymi spółkami, a polskimi oddziałami zachodnich firm. Dla tych pierwszych leasing aut jest alternatywną formą zakupu i mimo że umowa leasingu operacyjnego nie oznacza przejęcia auta na własność po spłaceniu wszystkich rat, małe firmy często kupują leasingowane przez siebie samochody po zakończeniu okresu leasingowania. Dla drugich leasing — najczęściej flotowy — jest elementem obowiązkowych zasad korporacyjnych, wraz z regularną wymianą samochodów co trzy lata.
Podatkowy klucz
Oprócz zniżek i rabatów o atrakcyjności leasingu decydują sposoby księgowania rozliczeń. Raty leasingowe w przypadku umowy leasingu operacyjnego można zaliczać w koszt uzyskania przychodu. Dodatkowo od 1 maja każ- dy leasingobiorca będący płatnikiem VAT biorąc auto osobowe w leasing operacyjny będzie mógł odliczyć sobie połowę VAT-u zawartego w jego cenie, nie więcej jednak niż 5 tys. zł. To obniży koszty leasingu dodatkowo o kilka proc. Odpisów amortyzacyjnych dokonuje właściciel auta, czyli firma leasingowa.
Kolejnym atutem leasingu jest możliwość dopasowania rat leasingowych do cyklicznej aktywności firmy w ciągu roku. Kilka firm leasingowym daje możliwość takiego skalkulowania rat, że wyższe są one wtedy, kiedy firma notuje wyższe obroty, a spadają wraz z malejącą aktywnością firmy. Opłaty wstępne teoretycznie wynoszą 20–30 proc. wartości pojazdu, ale w praktyce można znaleźć oferty promocyjne bez opłat wstępnych, a mówiąc ściślej — z opłatami wstępnymi wliczonymi w raty.
Raty leasingowe nie są poza tym ujmowane w kategorii zobowiązań długoterminowych.
— Dzięki temu zobowiązania wynikające z umowy nie ograniczają możliwości zaciągnięcia kredytu bankowego — mówi Ewa Urbańczyk, dyrektor departamentu marketingu EFL.
Około 30 proc. rynku leasingowego to sprzęt przemysłowy — linie technologiczne, maszyny i urządzenia. Podobnie jak w przypadku samochodów, leasing operacyjny urządzeń umożliwia zaliczanie rat w koszty uzyskania przychodu. Umowy leasingu urządzeń są na ogół dłuższe (nawet do 10 lat) od kontraktów na samochody (trzy lata). Ale podobnie jak w przypadku pojazdów leasingobiorca po zakończeniu okresu leasingowania nie musi kupować używanego sprzętu. Problem z jego sprzedażą spada na firmę leasingową, a jej klient może rozglądać się za nowym sprzętem.
Wyższe ryzyko
Firmy leasingowe zawsze chwaliły się, że leasing jest bardziej dostępny od kredytu. Tak było zwłaszcza do końca lat 90. Kiedy pogorszyła się koniunktura i klienci firm leasingowych masowo tracili płynność finansową, zmieniło się podejście do oceny ryzyka umów leasingowych, które teraz jest znacznie bardziej rygorystyczne niż jeszcze kilka lat temu i coraz bardziej przypomina procedurę kredytową. Tym bardziej że rynek leasingowy opanowały firmy związane z grupami finansowymi, głównie bankowymi. W przypadku umów o wyższej wartości obok podstawowych dokumentów firmy leasingowe mogą zażądać przedstawienia opinii banku, który prowadzi operacje finansowe przyszłego leasingobiorcy.
— Działy oceny ryzyka są teraz całkowicie niezależne od działów sprzedaży. Zdarza się, że analiza działu ryzyka blokuje zawarcie z pozoru atrakcyjnego kontraktu —mówi Robert Samsel, dyrektor handlowy spółki Franfinance.
Pozostaje jednak faktem, że o leasing ciągle jest zdecydowanie łatwiej niż o kredyt. Do podpisania umowy wystarczy wypis z KRS i REGON. Firmy leasingowe skracają procedury — podpisanie standardowej umowy to już kwestia godzin, a nie jak w przypadku kredytu dni czy tygodni.
Leasing ma jednak też swoje wady. Leasingobiorca płaci za korzystanie auta, ale nie jest jego właścicielem. Jeżeli firma leasingowa — z różnych powodów — ma problemy finansowe, to nierzadko oznacza to, że problem mają również jej klienci. Przekonali się o tym leasingobiorcy wrocławskiego TFL i CLiF, którzy mieli albo wciąż mają problemy z wykupieniem swoich przedmiotów leasingu. Przedstawiciele branży zapewniają jednak, że obowiązujące środowisko prawne jest dziś znacznie bezpieczniejsze dla leasingobiorców.