Odlot w Ożarowie Mazowieckim

opublikowano: 27-11-2012, 00:00

Kto nie śnił o lataniu? Skok na bungee to namiastka. W tunelu aerodynamicznym pod Warszawą będzie można naprawdę unosić się w powietrzu

Ostra jazda na rowerze? Była, w podstawówce. Wyczyny na rolkach? Były, w liceum. Skok na bungee? Był, na studiach. Skok ze spadochronem? Był, rok temu. Mamy dla was coś, co daje przypływ adrenaliny, a jednocześnie można to robić, trzymając za ręce trzyletnie dziecko. Lot w tunelu aerodynamicznym. Taki tunel powstaje w Ożarowie Mazowieckim. Ma mieć 14 m wysokości, 4,5 m średnicy, a pęd powietrza w środku wyniesie 270 km/h.

— Ruszamy z budową. Za pół roku tunel powinien zostać otwarty — mówi Michał Braszczyński, prezes Aerotunelu, spółki, której jest współwłaścicielem z dwoma partnerami z Aeroklubu Częstochowa. — To innowacyjny pomysł, który pomoże kojarzyć Ożarów w sposób szczególny — uważa Paweł Kanclerz, burmistrz Ożarowa Mazowieckiego.

Zanim wsiądą w samolot

Biznesmeni z Częstochowy kupili licencję od niemieckiego producenta ISG. Mają już projekt budynku — to bryła ze szkła i betonu, którą będzie świetnie widać z drogi ekspresowej S8 (przedłużenie autostrady A2, części międzynarodowej drogi E30 z Irlandii do Rosji). Dziś trasą jeździ średnio 700 samochodów na godzinę.

To ważne, bo aerotunel liczy na klientów indywidualnych — osoby, które z lataniem nie mają na co dzień nic wspólnego. W najbliższych takich obiektach: w niemieckim Bottrop w Niemczech i czeskiej Pradze indywidualni klienci to aż 70 proc. Ale silną grupę stanowią także spadochroniarze.

— Zwykle kurs spadochronowy to siedem skoków z samolotu: dwa pierwsze w towarzystwie dwóch instruktorów, potem jednego. Swobodne spadanie, czyli największy fun — lot bez otwartego spadochronu — trwa za każdym razem około minuty.

Pierwsze dwa razy człowiek tak się boi, że nic z tego nie zapamiętuje. Tak czy owak, za te siedem minut swobodnego spadania trzeba zapłacić około 5 tys. zł. W tunelu aerodynamicznym te siedem minut to 500 zł. Instruktor może wtedy nauczyć zachowania w powietrzu — opowiada Michał Braszczyński.

Podniebni nurkowie

Jest jeszcze jedna grupa ludzi, którzy z tunelu w Ożarowie bardzo się cieszą — to osoby, które uprawiają bodyflying, czyli wykonywanie ewolucji (najczęściej synchronicznie) w opływających strugach powietrza. To jedna z najszybciej rozwijających się dyscyplin sportowych na świecie. Większość startujących osób nigdy nie skakała z samolotu. Ze względu na niezależność od warunków atmosferycznych bodyflying ma szansę już za 8 lat stać się dyscypliną olimpijską.

— Od prawie 10 lat, kiedy polski skydiving zaczął się rozwijać w przyspieszonym tempie, jedynym sposobem na efektywny trening, jakim jest latanie w tunelu aerodynamicznym, było dla polskich skoczków podróżowanie za ocean. Powstające w Europie tunele znacząco ułatwiły rodzimym skydiverom doskonalenie technik, ale dopiero mający powstać w Ożarowie tunel przybliży nas w kosmicznym tempie do czołówki światowej tej dyscypliny sportu — pisze w e-mailu Dariusz „Dafi” Filipowski, który we wrześniu tego roku współorganizował i wziął udział w pobiciu rekordu Polski w skoku, w którym formację na wysokości 1800 m stworzyło 70 osób z zamkniętymi jeszcze spadochronami!

Kontakt e-mailowy był konieczny, bo „Dafi” w weekend był jeszcze w Tegucigalpie w Hondurasie, a w poniedziałek wrócił do Europy i naturalnie zahaczył o Bottrop. Koszt uprawiania skydivingu to dziś 30 tys. zł rocznie. Już niedługo może być taniej.

— Liczymy, że w ciągu dwóch lat zdobędziemy kilkudziesięcioosobową grupę regularnie trenujących sportowców — mówi Michał Braszczyński.

Niestraszna konkurencja

Aerotunel ma wyłączność na technologię i rozwiązania patentowe ISG w Polsce na 3 lata i wieczystą wyłączność na Warszawę i tereny w promieniu 200 km od stolicy oraz na województwo śląskie. Jest więc spora szansa, że będzie mieć podobne obłożenie, co tunele z Pragi i Bottrop, gdzie rezerwację trzeba robić z wyprzedzeniem 3-tygodniowym (latem) lub 7-tygodniowym (zimą). Dlatego biznesmeni z Częstochowy nie boją się wydać 19 mln zł.

— Część pieniędzy mamy, część będzie pochodzić z kredytu, staramy się też o dofinansowanie unijne, choć nie jest ono warunkiem koniecznym do uruchomienia projektu. Zakładamy, że zwrot z inwestycji nastąpi w 5-7 lat — mówi Michał Braszczyński.

Prezes nie boi się konkurencji — FreeFly Center, budowanego tunelu aerodynamicznego w Lesznie.

— Będziemy pierwsi w Polsce. Budowa trwa, do końca roku obiekt będzie gotowy. Ma mieć 15 m wysokości, a oprócz tunelu powstanie ścianka wspinaczkowa — mówi Tomasz Małolepszy, prezydent Leszna. Ta inwestycja ma kosztować 8 mln zł. Tunel buduje firma Dizgut z Opola, która chce się oprzeć na lokalnych poddostawcach.

Więcej w „Pulsie Biznesu+”, wydaniu na tablet.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy