Pierwsza faza sesji upływała pod dyktando kupujących, którzy chcieli wykorzystać głęboką, sięgającą nawet niemal 7 proc. czwartkową korektę do zwiększenia zaangażowania w akcje. Indeks największych blue chipów rósł momentami o ponad 700 punktów podczas gdy wskaźnik Nasdaq znów zbliżył się na wyciągnięcie ręki do bariery 10 tys. punktów.

Jednak po początkowej euforii kolejne godziny stały pod znakiem spuszczania z tonu przez obóz byków przestraszony informacjami o wzroście liczby infekcji Covid-19. A to oznaczać może jeszcze większe problemy dla gospodarki, od której – po chichu – liczy się na jej siłę i odporność, a co za tym idzie szybkie odreagowanie. Jak wyglądać jednak może czarny scenariusz przekonali się inwestorzy w czwartek, kiedy w końcu dotarł do nich przekaz oficjeli Fed, którzy przestrzegali przez nadmiernym optymizmem i nieuzasadnionymi nadziejami. Czytając między wierszami, nazwali graczy ślepo wierzących w dalszy rajd na giełdzie, naiwniakami.
W końcówce sesji znów ożywił się popyt co zaowocowało ponownym wyjściem indeksów ponad kreskę.
Podczas piątkowej sesji szczególnym zainteresowaniem handlujących cieszyły się papiery spółek finansowych, w tym czołowych banków takich jak Bank of America, Citigroup czy Morgan Stanley.
Znów drożały papiery Boeinga, ale choć chwilami zyskiwały nawet ponad 11 proc. to jednak tydzień zakończyły na minusie. Grunt odzyskiwały udziały linii lotniczych i firm turystycznych.
Na zamknięciu sesji indeks Dow Jones IA zyskiwał 1,90 proc. zwyżkując o ponad 477 pkt. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 rósł o 1,31 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq umacniał się o 1,01 proc.