Sprzedawać ekskluzywne materiały i wykańczać wnętrza — na tym chce zarabiać Internity.
Internity, który jesienią zadebiutuje na alternatywnym rynku, ma sprecyzowane cele.
— Idziemy przede wszystkim po kapitał. Chcieliśmy też wycenić biznes, zwiększyć wiarygodność kredytową oraz zmotywować pracowników opcjami — wylicza Piotr Grupiński, prezes i większościowy akcjonariusz spółki.
Najważniejsza kwestia — pieniędzy — już jest zamknięta. W ofercie private placement akcje za 3,25 mln zł kupił giełdowy fundusz BBI Capital (ma ponad 8,7 proc. głosów na WZA Internity). Spółka wyda je m.in. na zakup i wdrożenie systemu komputerowego, zwiększenie stanów magazynowych i otwarcie nowych salonów sprzedaży. Obecnie Internity ma sześć sklepów, w których oferuje ekskluzywne elementy wykończenia łazienki. Sprowadza je z zagranicy, bezpośrednio od takich producentów, jak Marazzi czy Villeroy & Boch.
Spółka zamierza otwierać kolejne sklepy w największych miastach Polski i poszerzyć ofertę do pełnej gamy produktów wykończenia wnętrz. Internity rozwija też drugą gałąź działalności — wykańczanie mieszkań pod klucz, głównie we współpracy z deweloperami.
— W tym roku ten segment zapewni około 10 proc. przychodów. Spodziewamy się, że w przyszłym roku będzie to między 15 a 18 proc. — informuje Piotr Grupiński.
Na ten rok grupa Internity prognozuje 50,69 mln zł przychodów i 2,77 mln zł czystego zarobku. W 2009 r. spółka ma wypracować 81,36 mln zł przychodów i 3,02 mln zł zysku netto.
— Zyski będą rosły nieco wolniej, bo sporo będziemy inwestować w nowe placówki — mówi Piotr Grupiński.