Odsiecz z RPP nie pomogła WIG20

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-01-28 00:00

Odważny krok rady i obniżenie stóp o 75 pkt. baz. nie zrównoważył zdecydowanej chęci konsumpcji poniedziałkowych wzrostów na GPW przez warszawskie niedźwiedzie. Podaż wystawiła przeciwnikom bardzo wysoki rachunek.

Mocne zwyżki na poniedziałkowej sesji budziły podejrzenia, że nie są one tylko wynikiem siły kupujących i trwalszej poprawy klimatu inwestycyjnego na GPW, ale w równym stopniu zgody drugiej strony rynku na taki rozwój wydarzeń. To sugerowało pojawienie się znacznej presji sprzedających od początku wtorkowego handlu w Warszawie. Trudno podejrzewać, że przed tak istotnymi informacjami dla rynku, jak raporty największych spółek globu i przed publikacją dynamiki amerykańskiego PKB w IV kw., giełdy zdecydują się na zmianę nawet krótkoterminowego trendu.

W tej sytuacji realizacja nadzwyczajnych zysków i dominacja niedźwiedzi była praktycznie przesądzona. Na celowniku sprzedających znalazł się sektor finansowy z największymi bankami — Pekao i PKO BP. Ponownie silne rozczarowanie przeżywali akcjonariusze PKN Orlen. Spadek kapitalizacji największej firmy naszego regionu do poniżej 3 mld USD, nawet jak na głęboką recesję, powoli staje się irracjonalny. Stosunkowo silniej opierał się przecenie KGHM. Ale w końcowych minutach handlu jego akcje też poddały się agresywnej podaży.

W gronie spółek mniejszego kalibru dobrze radził sobie Gant. Deweloper poinformował o sprzedaży w IV kw. 210 mieszkań, co było najlepszym rezultatem w historii. Na przeciwległym biegunie znalazł się Famur. Producent maszyn górniczych stał się ofiarą rozliczenia kontraktów walutowych forward, na których stracił 51,8 mln zł. Przy takim zagrożeniu trudno, aby inwestorzy zmienili nastawienie do mniejszych spółek. KNF w ramach przejrzystości rynku powinna zobligować wszystkie firmy z GPW do złożenia wyjaśnień i szybkiego ujawnienia tego typu inwestycji.

Wtorkowa decyzja RPP ponownie okazała się odważna i jej członkowie poszli za grudniowym ciosem, obniżając główną stopę referencyjną o 75 pkt. bazowych do 4,25 proc. Kolejny duży krok w poluzowaniu polityki pieniężnej zostanie dobrze odebrany przez przedsiębiorców i kredytobiorców. W słoiku miodu może być też łyżka dziegciu. Większy zakres obniżki może również oznaczać, że PKB Polski nie rosło w takim tempie w 2008 r., jak się spodziewamy.

Waldemar Borowski