Czytasz dzięki

Odzieżowi giganci redukują sieci

opublikowano: 04-10-2020, 22:00

Najpierw właściciel Zary, teraz H&M— największe firmy odzieżowe zamykają sklepy stacjonarne, co może się też odbić na Polsce.

Handel ubraniami w coraz większym stopniu przenosi się do internetu, a sklepy stacjonarne wychodzą z mody. Po tym jak w połowie roku zamknięcie nawet 1,2 tys. sklepów zapowiedział hiszpański Inditex, największa grupa na globalnym rynku, teraz znaczną redukcję sieci ogłosiło szwedzkie H&M, czyli gracz numer dwa.

— Zmiany w zachowaniach konsumentów sprawiły, że część placówek ma problemy z zarabianiem pieniędzy. Dlatego analizujemy naszą sieć rynek po rynku, by ją zoptymalizować i podnieść rentowność na poziomie grupy — tłumaczy Adam Karlsson, szef finansów grupy H&M.

Przy okazji publikacji wyników za trzeci kwartał (w przypadku H&M, które ma przesunięty rok finansowy trwający od czerwca do sierpnia) zarząd grupy zapowiedział, że w ciągu najbliższego roku zamknie na całym świecie około 250 sklepów. To 5 proc. sieci, liczącej obecnie 5,05 tys. placówek. Polska jest dla H&M dużym rynkiem. W ostatnim roku finansowym (zakończonym 30 listopada 2019 r.) sieć osiągnęła tu 2,06 mld zł przychodów i 90,1 mln zł zysku netto wobec 65,1 mln zł zysku rok wcześniej. Wyniki za ostatnie miesiące znane są dzięki sprawozdaniom finansowym grupy, publikowanym na giełdzie w Sztokholmie. Wyraźnie widać w nich efekt pandemii i czasowego zamknięcia sklepów od połowy marca do początku maja. Od początku tego roku finansowego (czyli od grudnia) przychody H&M w Polsce wyniosły 3,87 mld SEK (1,66 mld zł) i spadły o 16 proc.

W samym trzecim kwartale sięgnęły 1,64 mld SEK (0,7 mld zł) i były w polskiej walucie o 7 proc. niższe niż rok wcześniej. H&M ma w Polsce 192 sklepy, prowadzi też sprzedaż przez internet. To dużo — nie licząc placówek franczyzowych więcej sklepów niż u nas spółka ma tylko w USA, Chinach, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji. Pod względem przychodów pozycja Polski jest jednak słabsza — jest jedenastym rynkiem w grupie. Czy cięcia w szwedzkiej sieci sklepów odbiją się także na naszym rynku? Na razie konkretów nie ma. W ostatnich miesiącach w sieci nie doszło do większych zmian. W tym roku zamknięto jeden sklep, a trzy otworzono.

Magdalena Domaciuk, rzeczniczka H&Mw Polsce, w odpowiedzi na nasze pytania poinformowała, że spółka nie ma obecnie planów zamykania sklepów w Polsce, a każdy taki przypadek jest zapowiadany z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Podkreśla również, że liczba 250 placówek przeznaczonych do zamknięcia „nie jest taka duża" na tle ponad 5 tys. sklepów globalnie. Tymczasem Inditex ma w Polsce prawie 250 sklepów, zatrudniających ponad 4,5 tys. osób. Działają one pod ośmioma markami, m.in. Zara, Pull & Bear i Massimo Dutti. Pod względem liczby sklepów Polska jest dla hiszpańskiej grupy ósmym rynkiem na świecie. Na redukcję sieci stacjonarnej zdecydowali się też duzi gracze krajowi. Giełdowe VRG, właściciel takich marek, jak Vistula i Wólczanka, już zdecydował o zamknięciu części placówek, a kolejnych redukcji nie można wykluczyć.

— W tym roku zamkniemy 47 punktów sprzedaży, a otworzymy 25. Wytypowaliśmy też kilkadziesiąt placówek, które możemy zamknąć w przyszłym roku. Zmieniliśmy priorytety w porównaniu z poprzednimi latami. Nie zależy nam już na konsekwentnym zwiększaniu powierzchni — zwłaszcza w segmencie modowym, bo w jubilerskim mamy jeszcze coś do zrobienia. Priorytetem jest rentowność poszczególnych placówek — tłumaczył w „PB” Radosław Jakociuk, wiceprezes VRG, odpowiedzialny za działalność operacyjną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane