Banki odkurzają usługę istniejącą od 10 lat. mBank chce podwoić liczbę klientów zaglądających na konto przez komórkę.
Tylko 3,5 proc. klientów z 850 tys. próbki badawczej korzysta z bankowości mobilnej, czyli używa komórki, by sprawdzić saldo rachunku lub (znacznie rzadziej) zrobić przelew. 82 proc. przepytanych przez ankieterów Homo Homini w ogóle nie wie na czym ta usługa polega. Wszystko to w kraju, w którym komórką można łączyć się z bankiem od ładnych dziesięciu lat i większość z nich oferuje klientom mobilny dostęp do rachunku. Inna sprawa, że, poza wyjątkami, niespecjalnie promują one tę usługę. Przed szereg postanowił wyjść mBank, który "bankujących" przez komórkę klientów ma najwięcej — 100 tys., co jest głównie efektem skali, a nie skutkiem przewag technologicznych banku. W przeciwieństwie do konkurentów bank ze stokrotką oferuje na razie dostęp do rachunku tylko w wersji przeglądarkowej, czyli poprzez stronę www. Od wczoraj wprowadził poprawioną wersję lajt.
— W lipcu pojawi się aplikacja na iPhone’y i iPady. W październiku przyjdzie kolej na smartfony działające na systemie android — zapowiada Paweł Kucharski, dyrektor mBanku.
Już za tydzień mBank zacznie kampanię marketingową, zachęcającą do używania komórki do zarządzania rachunkiem. Chce on, żeby do końca tego roku z bankowości mobilnej korzystało 200 tys. klientów.
Mniej klientów bankujących przez komórkę mają konkurenci, ale są bardziej zaawansowani technologicznie. Kilka dni temu Raiffeisen, który jest w awangardzie jeśli chodzi o tę usługę, uruchomił aplikację na androida. Citi Handlowy w tym roku wprowadził wersję aplikacyjną, na razie dostosowaną do iPhone’ów.