OECD: bez reformy wzrost będzie powolny

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2003-04-25 00:00

By stworzyć warunki do rozwoju przedsiębiorstw oraz zwiększyć atrakcyjność inwestycyjną Polski, potrzebne są zdecydowane reformy finansów publicznych i na rynku pracy. Od tego trzeba zacząć — uważają eksperci OECD.

Polska gospodarka będzie rozwijać się szybciej, jeśli konkurencyjność eksportu nie będzie spadała, a perspektywa wejścia do UE się nie oddali — piszą w pierwszych słowach opublikowanego wczoraj raportu ekonomiści Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). W publikowanym co pół roku dokumencie kreślą oni prognozy dla gospodarek krajów członkowskich organizacji. Perspektywy, stojące przed polską gospodarką do końca 2004 r., nie są — ich zdaniem — najlepsze.

Nieznaczny wzrost konsumpcji w 2002 r. spowodował powolne ożywienie w gospodarce. Jednak, choć zahamowany został zdecydowany trend spadkowy w inwestycjach, polskie firmy i zagraniczni inwes- torzy wciąż mniej wydają na rozwój.

„Poprawia się zyskowność firm, które powoli przestają narzekać na brak popytu. Dotyczy to jednak głównie rentownych przedsiębiorstw, które radzą sobie dobrze na rynkach zagranicznych” — czytamy w raporcie.

Niebezpieczna jest kombinacja polityki pieniężnej i fiskalnej. Zdecydowanie zbyt luźna polityka fiskalna rządu spowodowała zbytnie zacieśnienie polityki pieniężnej. To nie sprzyja wzrostowi.

„Tegoroczny budżet opiera się tylko i wyłącznie na optymistycznych założeniach rozwoju sytuacji w gospodarce. Na tym bazują dochody. Nie podjęto zaś żadnych istotnych kroków, by w jakikolwiek sposób zreformować i zredukować wydatki sfery publicznej, zwłaszcza te, nad którymi budżet centralny nie ma kontroli” — wyliczają ekonomiści OECD.

Dodają, że polityka monetarna uległa istotnemu złagodzeniu — spadają stopy procentowe, złoty ostatnio stracił na wartości. Niemniej dalsze obniżki stóp są wskazane, zwłaszcza z powodu słabego tempa ożywienia w gospodarce, które spowodowane jest m.in. relatywnie wysokim realnym oprocentowaniem.

To wszystko powoduje, że — ich zdaniem — nie można oczekiwać, że tempo wzrostu gospodarczego zdecydowanie przyspieszy. Założonego w tegorocznym budżecie 3,5-proc. wzrostu PKB można oczekiwać dopiero w przyszłym roku. A i to pod warunkiem, że polscy eksporterzy nadal będą sobie świetnie radzić, a na drodze do członkostwa w Unii Europejskiej nie znajdą się już żadne przeszkody.

„W naszej ocenie to właśnie dopiero przypieczętowane członkostwo Polski w Unii Europejskiej stanie się istnym akceleratorem inwestycji. Nie przełoży się to jednak na zdecydowane odbicie wzrostu, gdyż wraz z utrzymującą się dekoniunkturą rynku pracy oczekiwanie silnego wzrostu popytu konsumpcyjnego jest nieuzasadnione” — piszą eksperci.

Dlatego trzeba czekać na wzrost inwestycji i liczyć, że dzięki nim wzrośnie zatrudnienie, co zwiększy konsumpcję, a w efekcie przełoży się na zdecydowanie wyższy wzrost gospodarczy. Tymczasem wzrost popytu inwestycyjnego, w połączeniu z rosnącym deficytem finansów publicznych, doprowadzić może do wzrostu nierównowagi zewnętrznej — deficyt na rachunku obrotów bieżących wzrośnie powyżej 4 proc. PKB. Inflacja może nieznacznie wzrosnąć w związku z osłabieniem złotego, jednak z powodu słabego nacisku na wzrost płac nie należy oczekiwać nagłego odwrócenia się procesów infla-cyjnych.

By jednak sprawdziły się te — i tak nie najlepsze — scenariusze, eksperci OECD stawiają jeden kluczowy warunek — stabilność polityczną, uwieńczoną członkostwem Polski w UE. Jeśli jej zabraknie, a na naszej drodze do UE pojawi się jakakolwiek przeszkoda, na napływ bezpośrednich inwestycji nie będzie można liczyć. Spowoduje to także spore problemy ze sprzedażą rządowych obligacji, co z kolei przełoży się na pogorszenie i tak trudnej sytuacji budżetu. To zaś spowoduje, że luzowanie polityki pieniężnej będzie niemożliwe. I o żadnym odbiciu mowy nie będzie — ostrzegają eksperci OECD.