Konkretnie powiedział, że absolutnie nie widzi potrzeby podniesienia kapitału. Tymczasem dziś agencja Bloomberg donosi, że Bank of America potrzebuje najwięcej kapitału, co ujawniły wyniki stress testów. Kondycja pozostałych 18. największych banków amerykańskich, które brały udział w badaniu jest lepsza, ale niektóre z nich także wymagać będą podniesienia kapitału. Ben Bernanke - szef Fed - powiedział wczoraj w Kongresie, że banki uczynią to przy pomocy prywatnych emisji akcji lub konwersji długu na akcje. Oznaczałoby to, że rząd USA nie będzie zmuszony do dalszego ratowania sektora bankowego w USA.
SYTUACJA NA GPW
Na GPW mieliśmy wczoraj realizację zysków, która
w mniejszym lub większym stopniu dotknęła większość giełd europejskich.
Wyjątkiem był Londyn, ale akurat LSE nie pracowała w poniedziałek i można
powiedzieć, że nadrabiała dystans. Dlatego wzrosty w Londynie były ignorowane
przez nasz rynek. Inwestorzy w początkowej fazie notowań uparli się jednak na
nowy rekord WIG20 w obecnym trendzie wzrostowym i ta sztuka im się udała. Była
jednak sztuką dla sztuki - po zaliczeniu 1893 pkt, WIG20 stracił do końca
notowań ok. 2 proc. i zakończył całą sesję spadkiem. Można jednak powiedzieć, że
wahania nie były duże, a notowania przebiegały spokojnie. Do tego obrazu nie
pasują jednak spore obroty, które podliczono na 1,6 mld PLN. Wynikałoby z tego,
że sprzedający nie próżnowali wczoraj, ale popyt dawał im odpór. Sesja nie dała
podstaw do rozstrzygnięć, czy korekta spadkowa potrwa tym razem dłużej.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Wczorajsze wydanie magazynu The Wall Street
Journal informowało, że według poufnych źródeł stress test wykaże konieczność
dokapitalizowania 10 z 19 instytucji, a z dzisiejszego numeru można dowiedzieć
się, że Bank of America potrzebuje ok. 35 mld USD. Uwzględniając fakt, że test
przeprowadzany był przy nieszczególnie wygórowanych założeniach a rzeczywiste
wyniki prawdopodobnie ujawnią słabości także innych wielkich banków, pora chyba
zadać sobie pytanie jak długo amerykański rząd zamierza podtrzymywać przy życiu
spółki, które jednocześnie działają jako prywatne podmioty. Z drugiej strony po
ostatnich sesjach można by stwierdzić, że im gorsze wiadomości tym lepiej dla
inwestorów, bo rosną szanse, że w przyszłości będzie już tylko łatwiej. We
wtorek amerykańskie indeksy nieznacznie spadły.
PROGNOZA GIEŁDOWA
W USA mieliśmy skromną realizację zysków, zatem
obraz na większość giełd świata jest podobny. Tym samym, możemy uznać, że
wczorajszy spadek na GPW dyskontował zachowanie amerykańskich inwestorów.
Niespodzianką jest postawa Bank od America i to raczej negatywną niespodzianką,
która jednak nie musi położyć się cieniem na całej branży. Rynek zresztą sprawia
wrażenie zobojętniałego na wyniki stress-testów, które mają być opublikowane
jutro w nocy. Wygląda na to, że będzie to wydarzenie bardziej medialne niż
rynkowe. Dziś czekamy na wskaźniki PMI dla sektora usług w Europie i pierwsze
raporty z rynku pracy w Stanach. To one mogą zmienić po południu obraz rynku.
Wcześniej zaczniemy zapewne od niewielkiej przeceny i w ten sposób GPW będzie
naśladować notowania kontraktów na indeksy w USA w handlu przedsesyjnym.
WALUTY
Według członków Fed, podnoszenie amerykańskiej gospodarki
z recesji będzie powolnym procesem i raczej nie będzie kształtem przypominać
litery V. Janet Yellen oczekuje, że w drugiej połowie roku bezrobocie w USA
sięgnie 9,5 proc. co tylko potwierdza, że założenia przyjęte w "stress teście"
są niezbyt wygórowane, a samo badanie banków było tak zaprojektowane aby jak
najwięcej instytucji przeszło je pomyślnie. Profesor Filar z RPP sugeruje, że z
obniżkami stóp procentowych w Polsce warto poczekać przynajmniej do czerwca, za
czym przemawia choćby wysokie tempo wzrostu cen w kwietniu (3,9 proc. r/r).
Złoty rozpoczął środę od korekty ostatnich wzrostów - po godz. 9 czasu
warszawskiego polska waluta taniała względem euro, franka i dolara o ok. 0,5
proc.
SUROWCE
W kwietniu ósmy miesiąc z rzędu obniżała się podaż ropy
naftowej dostarczanej przez kraje zrzeszone w OPEC. Łącznie 11 państw
dostarczało na globalny rynek ok. 25,5 mln baryłek dziennie, czyli o ponad 1 mln
mniej niż w marcu. Do pełnej realizacji obietnic z ubiełego roku kratele
musiałby zmniejszyć poziom wydobycia jeszcze o blisko 700 tys. baryłek dziennie.
sytuacja producentów ulega pogorszeniu przede wszystkim ze względu na rosnące
zapasy surowcowe najbardziej rozwiniętych gospodarek, które sięgają już
najwyższych poziomów od początku lat 90 ubiegłego wieku. W środę rano za jedną
baryłkę płacono 53,8 USD.
Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance