Bloomberg powołując się na wyniki swojej ankiety spekuluje, że rekordowo niskie stopy nie będą podnoszone aż do III kwartału 2010 roku. Ale wiele wskazuje na to, że ich utrzymanie na rekordowo niskim poziomie nie pomoże w zwalczeniu recesji, dlatego więcej uwagi skupiają pozostałe działania ECB. Oczekuje się, że mógłby zapewnić bankom komercyjnym długoterminowe finansowanie. Dziś także poznamy wreszcie wyniki osławionego stress-testu. Najprawdopodobniej - choć część banków wymagać będzie dodatkowego finansowania - obejdzie się bez kolejnego wspierania banków pieniędzmi podatników.
Sytuacja na GPW
Jak na kontynuację korekty spadkowej rynek
pokazał się z niezłej strony. Można w zasadzie mówić o nieustannej demonstracji
siły przez GPW. Pierwsza część notowań przyniosła co prawda spadek, ale został
on szybko wykorzystany do zakupów akcji. I to na tyle silnych, że WIG20 drugi
dzień z rzędu podchodził pod poziom 1900 pkt - po raz drugi bez powodzenia. W
końcówce przewagę osiągnęli ostrożni inwestorzy sądzący, że dwukrotne odbicie od
1900 pkt może zwiastować zatrzymanie zwyżek. Ostatecznie jednak spadek cen akcji
w porównaniu do wtorkowego zamknięcia okazał się śladowy. Podrożały akcje 191.
spółek, potaniały 122., a obroty podliczono na 1,8 mld PLN. Te wysokie obroty
świadczą o tym, że nie mamy do czynienia z konsolidacją rynku, lecz ważnym w
skutkach starciem podażowej i popytowej siły rynku, a żadnej ze stron nie
brakuje środków.
Giełdy zagraniczne
Dopiero po dzisiejszej sesji amerykański rząd
opublikuje wyniki testu przeprowadzonego na bilansach 19 banków, lecz rezultaty
ze środy dotarły do zarządów tych instytucji i szybko wyciekły do branżowej
prasy. Oprócz Bank of America, który będzie musiał załatać największą dziurę (34
mld USD), ponad 10 mld USD dodatkowych środków znaleźć powinny także Wells Fargo
oraz GMAC. Problem takich banków jak BoA czy Citigroup polega na tym, że bez
rządowych gwarancji nie mają one szans na pozyskanie kapitału od prywatnych
inwestorów, więc stają przed alternatywą zamiany uprzywilejowanych akcji na
zwykłe lub sprzedażą aktywów (co uszczupli przyszłe zyski). Patrząc jak japoński
indeks NIKKEI wzrósł w czwartek o ponad 4,4 proc. do najwyższych poziomów od
roku można stwierdzić, że w dużej mierze inwestorzy uznali recesję za
zakończoną.
Prognoza giełdowa
Po bardzo udanych sesjach w USA i w Azji
(zwłaszcza w Japonii) szanse na wzrostowy początek w Warszawie są bardzo duże.
Pojawia się pytanie czy tym razem uda się zaatakować poziom 1900 pkt i czy
będzie to atak udany? Trzeba cały czas pamiętać, że strefa 1800-1900 pkt to
strefa konsolidacji indeksu z grudnia i stycznia. Wielu inwestorów chce pozbyć
się akcji kupionych wówczas, co utrudnia działanie bykom. Ale nie przekreśla ich
szans.
Druga istotna sprawa to wyniki stress-testów. Nie można wykluczyć, że
ostatni rajd sektora finansowego obserwowany na giełdach całego świata to
rynkowa "gra pod" to właśnie wydarzenie. Jeśli tak, to niezależnie od wyników,
publikacja stress-testów może wywołać realizację zysków. Przekroczenie przez
WIG20 poziomu 1900 pkt w sposób trwały nie jest wcale oczywiste, choć naturalnie
na tak silnym rynku wykluczyć niczego nie można.
Waluty
Około godz. 8.30 czasu warszawskiego kurs polskiej waluty
wobec euro i franka szwajcarskiego pozostawał na poziomie ze środy (odpowiednio
4,37 PLN oraz 2,90 PLN). Lekko podrożał dolar, którego wyceniano na 3,30 PLN.
Konieczność dokapitalizowania amerykańskich banków łączną kwotą ok. 65 mld USD
to wciąż nieoficjalna informacja, dlatego w pierwszej części dnia uwagę
inwestorów przykuwać będą komunikaty banków centralnych (ECB, Bank of England)
dotyczące skali operacji dokonywanych na rynkach pieniężnych. Rano na wartości
zyskiwały tzw. "waluty surowcowe" czyli dolar australijski i nowozelandzki,
które korzystają na trendzie wzrostowym obserwowanym na rynkach ropy i metali
przemysłowych.
Surowce
Najwięksi uczestnicy rynków surowcowych nie pozostają
obojętni na zachowanie giełdowych indeksów i zdecydowanie w ostatnich dniach nie
żałują kapitału na zakupy. W czwartek rano za baryłkę ropy naftowej płacono już
56,8 USD czyli najwięcej od listopada 2008 r. Nawet jeśli rezerwy energetyczne
największego konsumenta paliw na świecie (USA) rosną do poziomu obserwowanego
ostatnio w 1990 roku, jak okazuje się można odbierać to jako powód do zakupów
powołując się na kompletnie zdewaluowany w ostatnich tygodniach konsensus
analityków. Przed przeceną skutecznie broniło się złoto, które kosztowało rano
913 USD za uncję, a miedź po zwyżce o prawie 5 proc. zbliżyła się do półrocznego
rekordu cenowego.
Komentarz przygotowali: Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance