W każdym razie nikt nie spodziewa się, że majowa inflacja będzie niższa od kwietniowej (4,0 proc.). Tym samym zaraz po opublikowaniu danych przez GUS - a nastąpi to o godz. 14.00 możemy liczyć się z serią komentarzy nawołujących do podniesienia stóp procentowych w Polsce jeszcze na czerwcowym posiedzeniu RPP. Ta podwyżka wydaje się być zresztą przesądzona niezależnie od dzisiejszych danych. Pół godziny później poznamy inflację w USA - ekonomiści sądzą, że wzrost cen konsumenckich przyspieszył w maju do 0,5 proc., po 0,2 proc. w kwietniu. Także i w Stanach mówi się już o podwyżkach stóp procentowych, choć od ostatniego ich obniżenia minęły ledwie trzy miesiące.
SYTUACJA NA GPW
Podczas wczorajszych notowań główne indeksy przerwały
czarną serię silnych spadków i lekko odrobiły straty. Przy obrotach policzonych
na 950 mln PLN, WIG wzrósł o 1,1 proc. Poprawa nastrojów najbardziej udzieliła
się spółkom dużym i WIG20 jako lider wzrostów zwyżkował o 1,7 proc. To głównie
zasługa udanej obrony wsparcia na poziomie 2.650 pkt wyznaczonego przez
styczniowe minima intra-day oraz linie łączącą dołki w cenach zamknięcia ze
stycznia i marca. Wydaje się, że nie jest to silne wsparcie (w porównaniu z
pokonanym poziomem 2.750 pkt), ale na razie wystarczyło, aby uchronić ceny akcji
przed dalszym swobodnym spadaniem. Słabiej zachował się mWIG40, który przedłużył
serię spadków o siódmą sesję. Biorąc pod uwagę silne wyprzedanie tego segmentu
rynku (wskazywane przez RSI), odreagowanie na spółkach o średniej kapitalizacji
jest blisko.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
W czwartek w USA inwestorzy byli powściągliwi w
kupowaniu akcji i choć wszystkie główne indeksy zyskały na wartości, to należy
uznać to za odreagowanie wcześniejszych prawie 2 - proc. spadków. Dane z
amerykańskiej gospodarki dają sprzeczne sygnały i decydującą rolę odgrywają
ogólne nastroje, które obecnie są mocno pesymistyczne. Rośnie wprawdzie sprzedaż
detaliczna, ale idzie ona w parze ze zwiększającymi się zapasami towarów w
przedsiębiorstwach (więcej zostaje na półkach) i coraz większą liczbą
bezrobotnych. Ostatnią w tym tygodniu sesję azjatyckie giełdy kończyły z
mieszanymi wynikami, ale w stosunku do poziomów z ubiegłego piątku wszystkie
parkiety odnotowały znaczące straty - japoński Nikkei spadł o 3,6 proc.,
Hang-Seng tracił 6,4 proc., a szanghajski B-Shares aż ok. 9 proc.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Prognozowanie wydarzeń na warszawskim parkiecie przy
obecnych nastrojach jest trochę jak wróżenie z fusów. Z jednej strony, kiedy
kończyły się wczorajsze notowania, Wall Street zyskiwała ponad 1 proc. i
zakończyła zaledwie marginalną zwyżką, więc dyskontując te wydarzenia inwestorzy
powinni pozbywać się akcji. Z drugiej strony, polski parkiet ignorował ostatnio
wydarzenia za granicą (gdy były pozytywne) i obrona WIG20 na styczniowych
minimach intra-day może zachęcić do akumulacji akcji. Tym bardziej, że są tanie,
a ich potencjał spadkowy ograniczony. Jeśli koniunktura się nie pogorszy, będą
zyskiwały na wartości, a jeśli dane makro będą rozczarowywały, to akcje również
nie powinny silnie tracić, bowiem spowolnienie gospodarcze może być
neutralizowane przez obniżki stóp RPP, a ewentualna wysoka inflacja winduje ceny
wszystkiego, również akcji czy mieszkań. W tym kontekście opinie wieszczące
silne spadki poniżej poziomu 2.500 pkt. są mocno przesadzone.
WALUTY
Dziś rano EUR/USD lekko odreagował wczorajszy spadek. Po
odbiciu się od silnego wsparcia na poziomie 1,54 USD (trzymiesięczne minima)
wzrósł o 0,2 proc. Niewielki zasięg tej zwyżki sugeruje, że inwestorzy obawiają
się o wysoką inflację. Ewentualna niespodzianka umocniłaby amerykańską
walutę zwiększając szansę na podwyżkę stóp procentowych przez Fed. Dolar
przestał umacniać się również do jena, ale japońska waluta nie miała siły, aby
odrobić nawet niewielką część strat i dziś rano płacono za niego 107,81 USD. PLN
dziś rano pozostawał na wczorajszych poziomach, jeśli chodzi o większość
głównych walut, natomiast to USD umocnił się o 0,2 proc. Po dosyć spokojnym
tygodniu możemy spodziewać się dziś większej zmienności, bowiem poznamy majową
inflację w Polsce.
SUROWCE
Podczas czwartkowej sesji w Europie ropa naftowa była
najtańsza od ubiegłego piątku i kosztowała nawet 131,5 USD za baryłkę, ale po
zamknięciu giełd w naszym regionie, cena ponownie ruszyła w górę i zbliżyła się
do 137 USD. Rynek jest obecnie bardzo wrażliwy na wszelkie informacje o zmianie
równowagi między podażą i popytem i wczoraj takim impulsem dla kupujących
kontrakty na ropę była informacja z nigeryjskich złóż, gdzie Chevron wstrzyma
najprawdopodobniej wydobycie z powodu planowanego strajku załogi. Dolar jest
obecnie najmocniejszy wobec jena od końca lutego 2008 r. co działa dołująco na
ceny metali szlachetnych - uncję złota wycenia się obecnie na 869 USD. Natomiast
w piątek rano cena miedzi wzrosła do 7 860 USD za tonę (dzień wcześniej płacono
w Londynie ponad 7 810 USD).
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Komentarz przygotowali: Łukasz
Mickiewicz - sytuacja na GPW, prognoza giełdowa, waluty; Łukasz Wróbel - giełdy
zagraniczne, obserwuj akcje, poinformowali przez sesją i surowce; Emil Szweda -
wydarzenia dnia