Wygląda na to, że inwestorzy zza oceanu podobnie jak rok temu nie chcą
słyszeć o korekcie i systematycznie dokupują akcji. Wczoraj po spadkowym
początku sesji presja podaży utrzymała się zaledwie przez kilkadziesiąt minut, a
pozostała część dnia przebiegała wyraźnie pod dyktando byków. Trudno przypisywać
szczególny wkład w taki obrót sprawy wynikom finansowym opublikowanym po
zamknięciu poniedziałkowych notowań przez spółkę Alcoa, gdyż nie odbiegały one
istotnie od szacunków analityków. W podtrzymaniu pozytywnych nastrojów
zdecydowanie nie pomogła również emisja ok. 2 mld USD długu przeprowadzona przez
Grecję. Pomimo aktywnych gwarancji krajów strefy euro i podniesienia kilka dni
temu puli środków Międzynarodowego Funduszu Walutowego na ratowanie państw
zagrożonych niewypłacalnością, inwestorzy domagali się wczoraj ponad dwukrotnie
wyższej premii za ryzyko niż na początku 2010 r.
Lepiej niż Alcoa
zaprezentował się wczoraj Intel, który na światowym rynku chipów dostrzega
ożywienie popytu oraz szansę na podniesienie marż. W tym tygodniu czekają nas
publikacje wyników kwartalnych m.in. przez takie wielkie spółki, jak JP Morgan
(dzisiaj przed sesją w USA), Google, Bank of America, ale duża ilość danych
makroekonomicznych zaplanowanych na środę powinna skutecznie przyciągnąć uwagę
inwestorów, zwłaszcza, że szacunki ekonomistów zdają się potwierdzać tezę o
kończącej się recesji. Analitycy są zdania, że zarówno sprzedaż detaliczna w
USA, jak i produkcja przemysłowa w strefie euro w ostatnich miesiącach rosły
(odpowiednio o 1,1 proc. m/m i 0,1 proc. m/m).
Na rynku walutowym trudno obecnie znaleźć ekspertów, którzy prognozowaliby, że kurs chińskiej waluty pozostanie sztywno powiązany z amerykańskim dolarem dłużej niż kilka tygodni. Wprawdzie podzielone są zdania odnośnie metody uwolnienia kursu (np. uzależnienie kursu juana z koszykiem walut, albo poszerzenie "widełek" dopuszczalnych wahań względem dolara, ale presja inflacyjna w Azji staje się trudna do zignorowania. Agencja ratingowa Moody's podniosła właśnie ocenę wiarygodności kredytowej Korei Południowej, gdzie bezrobocie spada najszybciej od blisko dekady, a władze monetarne Singapuru nieoczekiwanie pozwoliły umocnić się lokalnej walucie. Rząd Singapuru podniósł jednocześnie prognozy wzrostu PKB do 9 proc. w 2010 r . z wcześniejszych 6,5 proc., co najlepiej dowodzi, że nie tylko Chiny napędzają ożywienie gospodarcze w Azji.
Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance