Spośród wszystkich kryzysowych danych największe wrażenie robi wciąż rosnąca stopa bezrobocia. Do tej pory w Polsce powiększała się ona powoli i głównie ze względu na efekt sezonowy. I choć przed rokiem w lutym stopa bezrobocia wynosiła 11,5 proc., to trzeba pamiętać, że wynosiła tyle po spadku względem stycznia (z 11,7 proc.) - nie po wzroście. Tych statystycznych różnic w porównaniu z ubiegłym rokiem będzie zapewne widać coraz więcej. Ewentualny efekt z wymowy dzisiejszych danych dla inwestorów może przyćmić zaplanowane na dziś przemówienie prezydenta USA na tematy gospodarcze. Wystąpienie publiczne będzie miał także szef Fedu, więc to słowa, nie liczby, mogą dziś wpływać na notowania.
SYTUACJA NA GPW
Początek tygodnia zaczął się bardzo udanie. Już
rano razem z innymi rynkami Europy, inwestorzy dyskontowali pojawienie się
szczegółów planu, który miałby wydobyć z banków amerykańskich tzw. toksyczne
aktywa. Po południu zwyżka u nas przyspieszyła, kiedy z USA nadeszły lepsze dane
(wzrosła liczba transakcji na rynku wtórnym nieruchomości, poprawił się indeks
aktywności przemysłu w regionie Chicago). Ostatecznie WIG20 znalazł się na
najwyższym poziomie od 11 marca, ale wciąż nie pokonał szczytu z pierwszej
dekady marca (okolice 1600 pkt). Można powiedzieć, że wczoraj rynek szedł do
góry szerokim frontem, tylko trzy spółki z WIG20 traciły na wartości, pozostałe
miały swój większy lub mniejszy wkład we wzrost indeksu. Na całym rynku akcji
podrożały papiery 257. spółek, potaniały 59., więc i tutaj szerokość rynku jest
zadowalająca. Obroty podliczono na 1,07 mld PLN.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Azjatyckie giełdy kontynuowały wzrosty z
poniedziałku i indeksy z Japonii i Hong Kongu zyskiwały rano między 2 a 4 proc.
Optymizm, którym powiało z Ameryki podtrzymały Chiny, które zadeklarowały
gotowość do dokapitalizowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jeśli ten
rozpocząłby emisję własnych obligacji. W Japonii przedłużono do końca lipca
zakaz zajmowania niezabezpieczonych krótkich pozycji (czyli gry na spadki).
Wcześniej za oceanem najstarszy indeks z Wall Street DJIA wzrósł o 6,8 proc., co
w przeliczeniu na punkty stanowi piąty najlepszy wynik w historii. Wśród
największych banków trudno było w poniedziałek znaleźć takie, których akcje nie
podrożałyby od ubiegłego tygodnia o ponad 15 proc.
OBSERWUJ AKCJE
Cyfrowy Polsat - od poniedziałku w składzie indeksu WIG20
zaszły drobne zmiany: na miejsce Polnordu wskoczył Cyfrowy Polsat. Na pierwszej
sesji w nowym gronie spółka nie radziła sobie zbyt dobrze, ponieważ cena akcji
poszła w górę zaledwie o 0,1 proc. Jedna akcja wyceniana jest obecnie na ok. 14
PLN, czyli praktycznie na tej samej wysokości, gdzie przebiega średnia krocząca
z 50 dni. Wybicie górą utrudniać może również znajdujące się w okolicy ważne
poziomy Fibonacciego: zniesienie 61,8 proc. ostatniej fali spadkowej
(luty-marzec) i zniesienie 38,2 proc. wcześniejszej fali wzrostowej (listopad -
styczeń). Z drugiej strony sygnał kupna wskazany przez MACD ma pozytywny
wydźwięk i będzie sprzyjał bykom w przetestowaniu okolic 15,5 PLN, gdzie w
krótkiej historii notowań spółki na GPW już kilkukrotnie następowała kapitulacja
popytu.
POINFORMOWALI PRZED SESJĄ:
Jutrzenka - prokurent spółki kupił 844
tys. akcje spółki na sesjach 3-17 marca płacąc średnio 1,79 PLN za
akcję.
Elzab - prezes spółki złożył rezygnację w odpowiedzi na decyzję
akcjonariuszy, którzy zablokowali fuzję z Exorigo i UPOS, której prezes był
zwolennikiem.
Teresa - członek rady nadzorczej kupił 300 akcji
spółki.
Hyperion - TFI Allianz zmniejszył udział w głosach na WZA poniżej 5
proc.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Po bardzo silnej zwyżce w USA inwestorzy mogą
mieć dziś spore apetyty. Ale trzeba pamiętać, że za nami już cztery wzrostowe
sesje z rzędu (a w dłuższej perspektywie - trzy tygodnie wzrostów). I choć
S&P powrócił powyżej 800 pkt, to ma też za sobą najlepszy okres 10-dniowej z
zwyżki od... 1938 roku. Trzeba więc uznać, że jest to tylko dynamiczne odbicie w
bessie, które może się urwać w każdej chwili. Inwestorzy w Warszawie mają tego
świadomość, a ostrożność podpowiada także bliskość poziomu 1600 pkt, który
stanowi potencjalnie silną barierę dla wzrostów. Dlatego poranna zwyżka może
nawet nie dotrwać do końcowego fixingu, bo wcześniej trzeba się liczyć z
realizacją zysków.
WALUTY
Wyprzedaż japońskiego jena zaowocowała umocnieniem się
amerykańskiego dolara o 1,6 proc., ale ruch ten nie wpłynął na notowania
eurodolara, który poruszał się w okolicy 1,36 USD. Istotnym sygnałem jest
natomiast przenoszenie kapitału do krajów dysponujących sporymi zapasami
surowców, np. Australii, Nowej Zelandii czy Norwegii - umocnienie waluty tych
państw sugeruje rosnący popyt na metale czy ropę, choć zapewne niemały w tym
udział mają transakcje inwestorów rozpoczynających "grę pod globalną inflację".
Złoty zmierzał rano w kierunku najwyższych poziomów od stycznia: euro kosztowało
ok. 4,50 PLN, dolar 3,30 PLN, a frank szwajcarski 2,93 PLN.
SUROWCE
Wyższa skłonność inwestorów do ryzyka na rynkach
finansowych spowodowała lekką przecenę złota do ok. 940 USD za uncję. Światowa
Organizacja Handlu prognozuje, że wymiana towarowa skurczy się w 2009 r. o 9
proc. Najmocniej według WTO ucierpią kraje rozwinięte gospodarczo, gdzie
spowolnienie sięgnie 10 proc., a na rynkach wschodzących eksport powinien
skurczyć się o 2-3 proc. To o tyle zaskakująca prognoza, że już po pierwszych
dwóch miesiącach można powiedzieć, że jest niemal nierealna. Jeśli w samej
strefie euro w styczniu eksport spadł o 16 proc. i to nie w ujęciu rocznym, ale
w porównaniu z poziomem z grudnia 2008 r., a w lutym o kolejne 11 proc. m/m, w
Japonii eksport spada nawet o ponad 30 proc. r/r, to aby uzyskać wynik -10 proc.
r/r w drugiej części roku musiałby się wydarzyć gospodarczy cud. Warto znać
prognozy ekonomistów reprezentujących różne nurty, ale aby nie dać się ponieść
myśleniu życzeniowemu trzeba oddzielać opinie od faktów.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI: Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance