O początku korekty można mówić nie tyle ze względu na najsilniejsze spadki
indeksów z Wall Street od lutego, ale przede wszystkim na wyraźny wzrost obrotów
na piątkowej sesji. Inwestorzy korzystający z narzędzi analizy technicznej mają
podstawy by długą czarną świecę, która pojawiła się na wykresie S&P 500
(spadł o 1,6 proc.) traktować, jako zakończenie trwającej od kilku tygodni fali
wzrostowej, natomiast ci, kierujący się w większym stopniu bieżącymi
informacjami, mogą podpierać się np. zaskoczeniem, jakim było oskarżenie banku
Goldman Sachs o nadużycia przy konstruowaniu tzw. toksycznych aktywów.
Akcje
tego banku straciły w piątek na wartości 12,7 proc. i pociągnęły za sobą cały
sektor finansowy (o ok. 5 proc. potaniały papiery Bank of America i JPMorgan).
Amerykańska komisja nadzorująca spółki giełdowe zarzuca bankowi Goldman Sachs
konflikt interesów dotyczący wyboru sekurytyzowanych aktywów - fundusz hedingowy
Johna Paulsona miał sugerować, które nieruchomości wybrać jako podstawę
sprzedawanych przez bank papierów CDO i jednocześnie zajmował przeciwną pozycję.
Nadużycie najlepiej podsumował cytowany przez agencję Bloomberga przedstawiciel
amerykańskiego nadzoru twierdząc, iż instrumenty i narzędzia, które umożliwiły
oszustwo były nowe i skomplikowane, ale schemat działania jest znany od wielu
lat.
W ubiegłym roku Goldman Sachs zwrócił rządowe pieniądze i zarobił najwięcej
pieniędzy w historii (ponad 12 mld USD). Oskarżenie o manipulację sprawiło, że
tylko w ciągu piątkowej sesji opcje kupna akcji banku posiadane przez Warrena
Buffeta straciły na wartości 950 mln USD. Z perspektywy zagranicznych rynków
skandal ten może być pretekstem do zasiania odrobiny wątpliwości w głowach
inwestorów, którzy w ostatnich tygodniach bezkrytycznie "łykali" zbyt
optymistyczne wizje kreowane przez analityków. Podobne pozwy pod adresem nie
tylko amerykańskich banków prawdopodobnie są jedynie kwestią
czasu.
Jednocześnie nie można wykluczyć, że niektórzy krajowi analitycy i
maklerzy, zbagatelizują nie tyle znaczenie oszustw banku Goldman Sachs, co
rozpoczynającą się prawdopodobnie korektę i wzrost zmienności na giełdzie.
Posiadają oni bowiem motywację trudną do zignorowania, tzn. nie spłoszyć
potencjalnych klientów zainteresowanych emisją akcji PZU.
W poniedziałek japoński NIKKEI spadł o 1,7 proc., a indeks chińskiej giełdy spadł o 4,3 proc. Po otwarciu sesji na GPW spadek WIG20 sięgał 2 proc.
Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance