OF: Wyniki banków i ceny producentów pod lupą

Łukasz Wróbel
opublikowano: 20-01-2010, 09:29

W środę najważniejsze dla inwestorów będą informacje o inflacji producentów w Niemczech i USA oraz kwartalne wyniki finansowe wielkich amerykańskich banków.

W środę w dół azjatyckie indeksy ciągnęły akcje spółek finansowych. NIKKEI, który w ciągu dwóch pierwszych sesji tego tygodnia spadał, stracił dzisiaj na wartości ok. 0,3 proc. Wyprzedaż akcji w Japonii była raczej łagodna, zwłaszcza w porównaniu z ponad dwuprocentowymi spadkami indeksów z Hong Kongu i Szanghaju. Wydaje się, że inwestorzy i analitycy stoją obecnie niejako w rozkroku - z jednej strony, aby uzasadnić wysokie wyceny akcji, potrzebują kolejnych impulsów i danych potwierdzających dynamiczny rozwój Chin, z drugiej strony nie mogą bez końca przymykać oka na zagrożenia będące pochodną agresywnej akcji kredytowej. W środę chiński regulator sektora bankowego poinformował, że w 2010 r. wartość udzielonych kredytów powinna wynieść ok. 7,5 bilionów juanów, co oznaczałoby wyraźny spadek z 9,6 bilionów.

Przed rozpoczęciem dzisiejszych notowań na Wall Street wyniki kwartalne zaprezentują duże banki Wells Fargo oraz Bank of America. Wczorajsze rezultaty Citigroup nie odbiegały istotnie od szacunków ekspertów - bank stracił w IV kw. 2009 r. 7,6 mld USD. Było to głównie wynikiem odpisów księgowych z tytułu spłaty państwowej pomocy (-6,2 mld USD). Przed rokiem kwartalna strata netto Citigroup przekraczała 17 mld USD.

W przeciwieństwie do ubiegłotygodniowych raportów o inflacji konsumenckiej w strefie euro i USA, dzisiejsze dane o cenach producentów prawdopodobnie wykażą istotne różnice między amerykańskim i europejskim rynkiem. Analitycy oczekują, że inflacja PPI w USA wzrosła w grudniu do 4,6 proc. r/r z 2,4 proc. w listopadzie, podczas gdy ten sam wskaźnik w Niemczech nadal utrzymuje się grubo poniżej zera (w grudniu 2009 r. spadł do -5,2 proc. r/r, z -5,1 proc. r/r przed miesiącem). Jeżeli okazałoby się, że podobny trend utrzyma się przez kilka miesięcy, wówczas Europejski Bank Centralny nie musiałby spieszyć się z podwyżkami stóp procentowych i mógłby poczekać ze zdecydowanym wycofaniem pomocy dla gospodarki, przynajmniej do momentu lekkiej odwilży na rynku pracy.

To również ciąży na kursie euro - rano para euro-dolar testowała poziom 1,42 USD. Złoty zachowywał się stabilnie - euro kosztowało 4,02 PLN, frank 2,72 PLN, a dolar 2,83 PLN. Na GPW sesja rozpoczęła się od nieznacznych spadków.

Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel

Polecane