OFE nie wytrzymują konkurencji z bankami
Zasady działania drugiego filara ubezpieczeń społecznych, pozwalające OFE oraz zakładom emerytalnym pobierać wysokie prowizje od zgromadzonych i wypłacanych kapitałów, sprawiają, że ta forma oszczędzania na emeryturę jest dużo mniej opłacalna niż tradycyjna lokata bankowa.
Według Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE) średnia ważona stopa zwrotu wszystkich działających od początku otwartych funduszy emerytalnych wynosi 22,097 proc. Wielu z przyszłych emerytów rozumie to pewnie dość prosto — oznacza to, że na naszych rachunkach emerytalnych jest średnio o nieco ponad 22 proc. więcej. Niestety myślenie takie dość szybko może zostać zweryfikowane przez brutalną rzeczywistość. Gdy członkowie funduszy zajrzą na swoje konta emerytalne i dokonają prostego obliczenia — ile środków wpłynęło na rachunek oraz jaka jest ich aktualna wartość — przekonają się, że w większości przypadków mają, w najlepszym razie, tylko tyle, ile wpłacili, a przeważnie nieco mniej.
W majestacie prawa
Oczywiście nie ma tu żadnego „przekrętu”. OFE działają bowiem na podstawie zasad, które pozwalają im na pobieranie bardzo wysokich i nie uzasadnionych zyskami prowizji. Zależnie od funduszu prowizja waha się w granicach od 6 do 10 proc. (po dwóch latach przynależności do funduszu nieco się zmniejsza). Oznacza to, że z każdych wpłaconych 100 zł na rachunek emerytalny, OFE pobierają od 6 do 10 zł. Krótko mówiąc, aby członkowie funduszy wyszli na zero, każdy OFE musi zabraną prowizję odrobić. Zyski uczestników wyliczone przez UNFE — wspomniane wcześniej 22 proc. — odnoszą się jednak nie do faktycznie pracujących pieniędzy, czyli pomniejszonych o prowizję, lecz do pełnej wpłaty.
Stracone pieniądze
Problem nie dostrzegany przez wiele osób wiąże się z efektem skali. Comiesięczne wieloletnie wpłaty doprowadzą do tego, że na rachunkach znajdą się znaczne kwoty. Ich wartość będzie powodowała, że większość emerytów uzna, iż wszystko jest w porządku. Tymczasem, jak widać z efektywności działania OFE, w ciągu 2 lat osiągnęły one taką stopę zwrotu, że prowizję, którą zapłacili ich uczestnicy, odrabiają po minimum pół roku. Po 10 latach regularnych wpłat na konto emerytalne miesięcznej składki wysokości 100 zł, uczestnicy powinni uzbierać 12 tys. zł. Jeżeli założyć, że wpłacane pieniądze wzrastają średniorocznie o 11 proc. (czyli tak jak przez ostatnie 2 lata), zaś fundusz pobiera od każdej wpłaty 5 proc., to po 10 latach na rachunku powinno się znaleźć 21,85 tys. zł. Jest to kwota blisko dwukrotnie większa od wpłat. Jednak, gdyby prowizje nie były pobierane, przyszła emerytura powinna być większa o 1,15 tys. zł, co stanowi równowartość 11 wpłat po 100 zł (po 30 latach ta różnica wzrośnie do równowartości 174 wpłat). Oczywiście nie oznacza to, że prowizje nie powinny być pobierane — jest to usługa finansowa i jak każda powinna być płatna. Chodzi tylko o jej wysokość. Mało kto zdecydowałby się korzystać z usług bankowych, gdyby pobierano od nich takie prowizje, jakie pobierają OFE.
Nie koniec na prowizji
Sytuacja jest o tyle zastraszająca, że to nie jest cały haracz, ściągany z emerytów. Zgodnie z ustawą, to nie fundusze będą wypłacać im pieniądze. Za odpowiednią opłatą (maksymalnie 7 proc. sumy zgromadzonej funduszu) zajmą się tym inne prywatne firmy — zakłady emerytalne. Zgromadzone na kontach pieniądze, w momencie przejścia ich właściciela na emeryturę zostaną przekazane do jednego z takich zakładów.
Pomijąc już fakt, że od momentu przekazania przez OFE pieniędzy do zakładu emerytalnego, środki te przestają już pracować dla emeryta, to znowu ustalona prowizja jest na poziomie haraczu, a nie opłaty za usługę. Wracając do przykładowej składki 100 zł miesięcznie, po 10 latach OFE przekazuje na rachunek emerytalny 21,85 tys. zł. Do wypłat, po potrąceniu przez zakład emerytalny 7 proc., pozostanie 20,32 tys. zł. Tymczasem, gdyby pieniądze leżały na rachunku bankowym oprocentowanym na 11 proc. w skali roku, po tym samym czasie ich właściciel dostałby 23 tys. zł. Różnica wysokości 26 wpłat z pensji uczestników OFE zostaje więc zabierana przez system.
Grzegorz Zalewski
futures.pl