OFE osiągają słabe wyniki inwestycyjne

Jacek Maliszewski
opublikowano: 2001-09-24 00:00

OFE osiągają słabe wyniki inwestycyjne

Każdy kolejny dzień przynosi informację o mikroskopijnych wartościach przekazywanych pieniędzy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) do otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Ostatnie dni września były wręcz zatrważające. Dzienne przelewy na konta OFE nie przekraczały dwóch milionów złotych, a często było to nawet mniej niż pół miliona złotych.

Średnia dzienna przelewów z ZUS do OFE wyliczona z ostatnich siedmiu dni roboczych (od 10 do 18 września) wyniosła niecałe 1,5 miliona złotych. Jeśli zsumujemy wszystkie wypłaty dla OFE otrzymane we wrześniu, to cała kwota zamknie się w 147,7 mln zł (12 dni roboczych — od 3 do 18 września). W porównywalnym okresie z sierpnia i lipca było to odpowiednio 383 mln oraz 228,4 mln zł. Tak więc wszystko wskazuje na to, że po jednorazowym przypadku, kiedy to przełamany został wielomiesięczny spadkowy trend wartości przekazywanych środków z ZUS do OFE, kolejne miesiące będą charakteryzowały się coraz mniejszym zastrzykiem kapitału dla funduszy inwestujących w naszym imieniu.

Niektórzy analitycy oraz osoby z kręgów broniących obecnego kształtu reformy emerytalnej wskazują, że nic złego się nie dzieje. Fundusze co prawda zarabiają mniej niż my sami, trzymając pieniądze w skarpecie, ale według obrońców systemu, nie to jest najważniejsze. Podobno fundusze mając do dyspozycji odległy horyzont inwestycyjny oraz zapewniony ciągły dopływ świeżego kapitału, mogą stosować strategię ciągłego dokupowania akcji. Zdaniem obrońców reformy emerytalnej to, że te akcje drożeją, ma wręcz zbawienny efekt w przypadku stosowania owych strategii. W ten sposób fundusze wydając co dzień czy co miesiąc taką samą kwotę pieniędzy na kupno akcji, kupują ich więcej ilościowo, gdy ceny są niższe, a mniej, gdy ceny idą w górę. To nie do końca prawda. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że na skutek nierównomiernych przelewów z ZUS na szczytach koniunktury giełdowej fundusze otrzymują większy zastrzyk kapitału, a na lokalnych dołkach tego kapitału mają jak na lekarstwo. W ten sposób role się odwracają i fundusze kupują dużo akcji po wysokich cenach, a mało po cenach niskich. I tak oto mamy śmiesznie niską stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału.

Indeks IFE10 (ważony aktywami) od 30 września 1999 roku wzrósł z 1000 punktów do 1165,69 punktu w dniu 18 września. W ciągu tych niespełna dwóch lat stopa zwrotu wyniosła więc 16,569 proc., a jeśli wyliczymy tę stopę zwrotu w skali rocznej, to otrzymamy 8,411 proc. Jak widać, fundusze nie popisują się rewelacyjnymi wynikami. No dobrze — ktoś powie — ale przecież to i tak 16,569 proc. prawie w dwa lata. Te wspomniane 16,569 proc. średniego zarobku uzyskanego z inwestycji kapitałowych nie pokryło kosztów związanych z zarządzaniem. Pamiętajmy, że przed zainwestowaniem naszych pieniędzy na rynku, część środków otrzymanych od ZUS w pierwszej kolejności idzie na koszty funduszu.

Za pomocą Internetu można sprawdzić stan konta w funduszu emerytalnym. Według ceny jednostki rozliczeniowej z 18 września mój zgromadzony kapitał (ilość jednostek pomnożona przez cenę jednostki) wynosi przykładowo 100. Co ciekawe, suma wszystkich przelanych z ZUS na moje konto pieniędzy wynosi proporcjonalnie 104,67. I pewnie nie jestem osamotniony w tej tragedii. Proponuję każdemu z osobna sprawdzić, ile pieniędzy przywędrowało z ZUS na konto, a jaką wartość mają w chwili obecnej zgromadzone środki. Widać więc, że trzymanie pieniędzy w skarpecie przyniosłoby lepszy efekt, niż powierzanie ich fachowcom pracującym w funduszach emerytalnych. Odkładając do skarpety czy pod materac, miałbym w chwili obecnej tyle samo, co otrzymałem z ZUS, czyli 104,67. A tak na koncie w OFE mam tylko 100.

Na słabą stopę zwrotu uzyskiwaną z naszych pieniędzy zarządzanych przez fundusze wpływ ma kilka elementów. Po pierwsze, profesjonalizm zarządzających naszymi pieniędzmi, o jakim się często słyszy, pozostawia ciągle wiele do życzenia. Nie wiadomo, czy to przyczyna mniejszej obawy o nie swoje pieniądze sprawia, że szefowie OFE nie martwią się o słabe wyniki uzyskiwane z inwestycji. Jestem jednak pewien, że wielu czytelników inwestując te pieniądze samodzielnie, uzyskałoby wynik znacznie lepszy. Po drugie, wspomniane nierównomierne przekazywanie środków z ZUS do funduszy powoduje, że opracowane przez fundusze strategie inwestycyjne biorą w łeb. Nie zwalnia to jednak funduszy od zmodyfikowania strategii tak, by uwzględniały takie nierównomierne przekazywanie kapitału. Po trzecie, brak możliwości zabezpieczania portfela akcji przez spadkiem wartości na rynku terminowym. Gdyby OFE mogły zawierać transakcje na rynku terminowym sprzedając na krótko kontrakty na indeks WIG 20, to być może obecna stopa zwrotu byłaby kilka razy wyższa. Niestety i tym razem zadecydowano za nas (mówię tutaj o ustawodawcy) uważając, że brak możliwości działania na rynku terminowym jest wyłącznie dla naszego dobra.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że sytuacja kiedyś się zmieni i fundusze zaczną dla nas zarabiać. Na razie proponuję dodatkowo samemu oszczędzać na własną emeryturę, odkładając w tym celu stałą kwotę co miesiąc i dokupując obligacje Skarbu Państwa.

Na koniec trochę dobrych wiadomości. W dniach 20-25 września na konta funduszy powinno wpłynąć znacznie więcej pieniędzy niż na początku miesiąca. Tak dzieje się od wielu miesięcy, gdyż właśnie po 20. dniu każdego miesiąca kumulują się przelewy z ZUS. Miejmy nadzieję, że tak samo będzie i w tym miesiącu.