W lipcu OFE zwiększyły zaangażowanie w akcje o blisko 4 proc. To konsekwencja rosnących indeksów, ale nie zakupów.
Ze struktury portfeli otwartych funduszy emerytalnych (OFE) na koniec lipca widać, że OFE nie stosowały agresywnej strategii. Ich zaangażowanie w akcje wyniosło średnio 30,88 proc. Wzrosło zatem tylko o 4,22 proc. w porównaniu z czerwcem. Udział obligacji także wzrósł, ale w dużo mniejszym stopniu, o około 0,57 proc., i wyniósł średnio 64,68 proc. (dane bez OFE Credit Suisse).
— Za lipcową hossą na pewno nie stały polskie fundusze emerytalne. Zarządzający OFE nie kwapili się do kupna, a część nawet zdecydowała się na niewielką sprzedaż — mówi Jarosław Skorulski, członek zarządu PTE Arka-Pocztylion.
Mimo to lipcowe wzrosty na warszawskim parkiecie nie pozostały bez znaczenia dla wzrostu akcyjnego zaangażowania. To jednak raczej zasługa rosnącej wyceny akcji niż zakupów. W lipcu WIG zyskał 7,47 proc., natomiast WIG20 7,58 proc. Najbardziej zaangażowanie akcyjne zwiększył OFE Polsat, niemal o 12 proc., do poziomu 29,88 proc. aktywów. Ale to nie on mógł się na koniec lipca pochwalić najbardziej agresywnym portfelem. Tu prym wiódł OFE Pekao. Jego akcyjna część portfela stanowiła aż 34,49 proc. aktywów. Na drugim miejscu znalazł się OFE Dom, który w akcjach ulokował 32,07 proc. portfela. Trzecie miejsce zajął natomiast OFE Sampo (32,03 proc). Najbardziej konserwatywny portfel na koniec lipca należał do OFE Generali, który w papierach dłużnych miał 67,61 proc. aktywów. A co czeka nas w najbliższych miesiącach?
— Trudno teraz jednoznacznie ocenić, co postanowią zarządzający. Ważną rolę w podjęciu decyzji odegrają wyniki, jakie spółki zaprezentują po półroczu. Nawet jeśli będą dobre, to i tak nie unikniemy niepewności, ponieważ wybory coraz bliżej, a do tego rynkiem steruje trudno przewidywalny kapitał zagraniczny. Z drugiej jednak strony optymizmu nadal nie brakuje — twierdzi Jarosław Skorulski.