OFE rzuciły się na bony

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-03-21 00:00

OFE rzuciły się na bony

Piątkowe szacunki wysokości wzrostu produkcji przemysłowej w lutym okazały się zgodne, a nawet lepsze od oczekiwań rynku. Potwierdziły one, powolny, ale jednak wzrost naszej produkcji, tyle że na ożywieniu gospodarczym nie zyskują eksporterzy, co uderza w wyniki polskiego handlu zagranicznego. Wzrost produkcji w lutym o 16,3 proc., o 6 proc. przekraczał wcześniejsze prognozy. W ujęciu miesiąc do miesiąca produkcja wzrosła o 7,2 proc. wobec styczniowego spadku o 19 proc. Towarzyszył temu bardzo ograniczony wzrost cen produkcji, które w lutym zwiększyły się o 0,5 proc.

Na fali oczekiwań na publikację wyników przez GUS złoty rósł w piątek w siłę. Zauważalna była na rynku przewaga kupujących naszą walutę nad tymi, którzy korzystając z wysokiego poziomu złotego starali się go pozbyć. Trend ten jednak nie utrzymał się do poniedziałku, skutkiem czego, wczoraj doszło do niewielkiego osłabienia naszej waluty.

W TRAKCIE poniedziałkowego otwarcia złoty był odchylony od centralnego parytetu na poziomie 6,49/6,42 proc. wobec 6,6 proc. w piątek. Pogorszenie kondycji złotego było szczególnie widoczne wobec wspólnej waluty europejskiej — euro, które zostało wycenione na 3,9560/00 zł, podczas gdy w piątek kosztowało 3,9421 zł. Z kolei dolar amerykański stracił ponownie do złotego. Na wczorajszym otwarciu za jednego dolara trzeba było zapłacić 4,0670/90 zł, wobec 4,0735 zł w trakcie piątkowych porannych notowań. Dealerzy oczekiwali stabilizacji sytuacji i nieco zwiększonej podaży złotego.

STAŁO SIĘ jednak inaczej. Dzięki ponownym zakupom zagranicy, złoty wybił się pod koniec wczorajszej sesji do najwyższego od 14 miesięcy poziomu, osiagając odchylenie równe 6,73 proc. Rynek oczekuje taraz dalszej aprecjacji, aż do 7 proc. odchylenia, a dopiero po osiagnięciu tego progu realizacji zysków.

Na poniedziałkowej aukcji bonów skarbowych popyt na te walory wyniósł 3,692 mld zł. Z kolei oferta sprzedaży opiewała na 800 mln zł. Tak znaczna przewaga popytu wynikała przede wszystkim z zaangażowania ze strony funduszy emerytalnych, które przeniosły swoje zainteresowanie z rynku akcji. Doprowadziło to do zgłoszenia największego w tym roku popytu, co wywoła prawdopodobnie spadek rentowności bonów do 17 proc.

Możesz zainteresować się również: