OFE są niezbędne nie tylko giełdzie

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 05-11-2015, 22:00

Likwidacja drugiego filara nie da korzyści finansom publicznym, ale doprowadzi do zagłady rynku kapitałowego i spowolnienia w gospodarce — uważają eksperci

Trybunał Konstytucyjny (TK) orzekł, że aktywa zgromadzone w drugim filarze są publiczne, a więc rząd ma prawo nimi dysponować w dowolny sposób. I choć raczej nikt nie liczył na to, że trybunał cofnie ubiegłoroczną reformę emerytalną, to również nikt nie spodziewał się aż tak radykalnej retoryki sędziów. Zdaniem specjalistów, wyrok ten otwiera politykom furtkę do likwidacji drugiego filara, czego konsekwencją w ocenie ekspertów byłaby zagłada rodzimego rynku kapitałowego i spowolnienie w gospodarce.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

— Naszym zdaniem, rynek będzie w kolejnych dniach próbował wycenić prawdopodobieństwo dalszej reformy i likwidacji systemu OFE — uważa Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk DM BPS. — Wyrok TK daje politykom każdej opcji zielone światło do zakończenia trwającego od 16 lat projektu, który i tak został mocno okrojony w ostatnich kilku latach — dodaje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu Inwestycji w Investors TFI.

Wariant norweski

Specjalista z Investors TFI przypomina, że gdyby przejęcie akcji przez państwo było równie proste jak obligacji, to ówczesny minister finansów już w ubiegłym roku zabrałby wszystkie zgromadzone przez lata aktywa funduszy.

OFE mają jednak znacznie większy udział w kapitalizacji GPW niż na Węgrzech i posiadają wiele spółek o ograniczonej płynności, dlatego operacja likwidacji OFE może się wiązać ze sporymi utrudnieniami. Ekspert uważa, że politycy będą skłonni do przejęcia zarządzania pulą zgromadzonych aktywów bezpośrednio przez organ ZUS lub przez państwową spółkę zarządzającą aktywami, np. BGK TFI. Podobnego zdania są też inni fachowcy.

— Akcje to nie obligacje, które można przejąć i umorzyć. Z akcjami wiążą się prawa korporacyjne. Ustawodawca może podjąć próbę zmiany sposobu zarządzania aktywami. Pomijając względy prawne, np. obowiązki związane z nabyciem dużych pakietów akcji, konstrukcja podobna do norweskiej, w której państwowy fundusz gromadzi pieniądze i częściowo podzleca zarządzanie do prywatnych podmiotów, mogłaby znaleźć zastosowanie. Ale byłoby to o wiele łatwiejsze, gdybyśmy dopiero zaczynali naszą przygodę z drugim filarem. Obecnie bardzo trudno mi sobie wyobrazić takie rozwiązanie. Nie sądzę, by prezesi i główni akcjonariusze giełdowych spółek byli zadowoleni, gdyby rady nadzorcze ich spółek były obsadzane z klucza politycznego — uważa Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI.

Giełda na marginesie

Przez 16 lat funkcjonowania fundusze emerytalne zarobiły 238 proc., co daje średniorocznie 7,9 proc. zysku. Przeniesienie zarządzania do BGK byłoby z pewnością tańszym rozwiązaniem dla przyszłych emerytów, ale nie wiadomo czy równie zyskownym.

— Trudno jest mi sobie wyobrazić aktywne zarządzanie tego typu funduszem w wykonaniu parapaństwowych instytucji, dlatego uważam, że będzie to typowo pasywny model zarządzania. Nie spodziewam się też, żeby założyciele lub znaczący akcjonariusze spółek chcieli mieć na karku polskie państwo jako biznesowego partnera. Dlatego w tych spółkach, gdzie jest to możliwe i opłacalne, zarządy i większościowi akcjonariusze będą próbowali ogłosić wezwania i ściągnąć firmy z giełdy — prognozuje Jarosław Niedzielewski.

Jego zdaniem, powinny pojawić się też fundusze private equity oraz inwestorzy strategiczni, którzy będą próbowali wykorzystać większą skłonność skarbu państwa do taniego upłynniania przejętych aktywów niż w przypadku OFE, które często wymagały sporej premii za pozbycie się ciekawych spółek.

— Kto będzie chciał inwestować na rynku, na którym od zawsze prywatne spółki stają się nagle kontrolowane przez państwo? Mówimy tu o ikonach polskiej przedsiębiorczości, spółkach, które odniosły ogromny sukces w kraju i na rynkach zagranicznych. Przejęcie pakietów akcji przez jedną instytucję to zmniejszenie free floatu, dramatyczny spadek obrotów, nadzwyczajne rewizje międzynarodowych indeksów giełdowych i w konsekwencji zmasowana wyprzedaż polskich akcji przez inwestorów zagranicznych. Jeśli chcemy, by nasz rynek wyglądał jak czeski lub węgierski, gdzie płynnych spółek jest łącznie pięć, to likwidujmy OFE — dodaje Paweł Homiński.

Na jałowym biegu

Kolejnym skutkiem, w ocenie analityków, byłoby spowolnienie polskiej gospodarki. Eksperci nie mają też wątpliwości, że zakusy państwowego podmiotu do ratowania nierentownych spółek skarbu państwa, kosztem tych o zdrowych fundamentach, byłyby spore. Przywołują przykład fundusz rezerwy demograficznej, który miał być zasilany gotówką m.in. z prywatyzacji spółek państwowych, a jego celem było gromadzenie aktywów na wypłatę świadczeń emerytalnych w czasie niekorzystnych zmian na rynku pracy po 2020 r. Tymczasem już teraz, każdego roku, część pieniędzy z FRD jest transferowana do FUS na bieżącą wypłatę emerytur.

— Pozostaję optymistą. Nie wierzę w to, że OFE zostaną zlikwidowane, bo to oznaczałoby głębokie spowolnienie w gospodarce. Nie można zapominać, jak istotna jest stabilizująca rola aktywów OFE dla warszawskiej giełdy oraz jaki jest jej wpływ na dalszy rozwój gospodarczy. Ponadto należy uszanować wybór 2,5 miliona Polaków, którzy zdecydowali o dalszym przekazywaniu części swojej składki do OFE i tym samym dywersyfikowania źródeł pochodzenia swojego kapitału emerytalnego w przyszłości — przypominaGrzegorz Chłopek, prezes Nationale- -Nederlanden PTE.

Czas na dialog

Przedstawiciele PTE są na razie ostrożni w prognozowaniu przyszłości OFE. Nawołują natomiast do merytorycznej dyskusji na temat rozwiązań trzeciofilarowych, które, ich zdaniem, powinny być rozwijane systemowo, po to aby zachęcić do oszczędzania wszystkich aktywnych zawodowo Polaków.

— Liczymy na konstruktywne rozmowy z przedstawicielami nowego rządu na temat zapewnienia OFE stabilnych ram dalszego funkcjonowania. Analiza Deloitte wskazuje, że bez uzupełnienia luki kapitałowej wpadniemy w pułapkę średniego rozwoju i nie dogonimy poziomem życia Europy Zachodniej. Aby tak się nie stało, wszystkie strony publicznej dyskusji o systemie emerytalnym powinny podjąć wysiłki na rzecz upowszechniania oszczędzania w trzecim filarze, zwłaszcza przy wykorzystaniu IKZE i IKE, które przynoszą korzyści podatkowe oszczędzającym. Inicjatywy sprzyjające lepszemu zabezpieczeniu emerytalnemu obecnie pracujących pokoleń Polaków są tak ważne społecznie i gospodarczo, że powinny zyskać wsparcie wszystkich interesariuszy systemu, każdego rządu i każdego ugrupowania politycznego — komentuje Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE.

OKIEM EKSPERTA

Likwidacja to krok za daleko

PROF. BOGUSŁAW GRABOWSKI

członek rady gospodarczej przy premierze

Reforma systemu emerytalnego, przeprowadzona w ubiegłym roku, sprowadziła drugi filar do rozmiarów i formy optymalnej dla finansów publicznych — i w takim właśnie kształcie powinien on funkcjonować dalej. Jeśli chcemy, aby rentowność gromadzonego na emeryturę kapitału była wyższa niż tempo wzrostu PKB, to musimy inwestować w akcje, i to nie tylko polskie, ale także zagraniczne. Majstrowanie przy OFE w tym momencie jest pozbawione sensu, a wręcz narobiłoby więcej szkody niż pożytku. Tylko zbycie posiadanych przez fundusze akcji miałoby sens z punktu widzenia finansów publicznych, ale zakończyłoby się to załamaniem warszawskiej giełdy, zagładą rynku kapitałowego w Polsce i spowolnieniem w gospodarce. Natomiast przeniesienie aktywów z OFE do podmiotu państwowego miałoby przesłanki wyłącznie ideologiczne oraz polityczne. Bo niby co stoi za przejęciem pieniędzy z OFE przez BGK? Podmiot ten lepiej miałby zarządzać aktywami? Moim zdaniem, jego efektywność byłaby dużo mniejsza, ponieważ nie miałby konkurencji, a spółki prywatne nagle znalazłyby się pod kuratelą państwową. To absurdalny pomysł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu