OFE stały się wybredne

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-01-22 00:00

W 2014 r. w portfelach funduszy emerytalnych pojawiły się akcje 126 nowych spółek, ale tylko 22 notowane są na GPW. Reszta to amerykańscy giganci.

W ubiegłym roku koniunktura nie sprzyjała inwestycjom na GPW, więc OFE wyjeżdżały za granicę. Nie tylko po wyższe zyski, ale też by zwiększyć płynność portfela i przygotować się na wypłatę pieniędzy do ZUS w ramach tzw. suwaka bezpieczeństwa.

Na koniec 2014 r. w portfelach funduszy pojawiło się 126 nowych spółek, których akcje warte były łącznie 2,8 mld zł. Pieniądze te nie popłynęły jednak na GPW, lecz głównie na Wall Street. Z warszawskiego parkietu, tradycyjnie już, fundusze emerytalne wybierały giełdowych debiutantów, ale do zakupów podchodziły bardzo wybiórczo.

Klucz do sukcesu

W ubiegłym roku na GPW zadebiutowało 28 spółek, z czego zaledwie 11 trafiło do portfeli OFE. Do grona ulubieńców przebojem wdarł się producent aluminium hutniczego — Alumetal.

Na koniec grudnia 8 funduszy kontrolowało łącznie ponad 30 proc. akcji tej firmy. Wzięciem cieszyły się też walory Prime Car Management (20 proc. głosów na WZA), Altusa (12 proc.) i Polawaksu (14 proc.). W przypadku pozostałych debiutantów zainteresowanie było ograniczone, a udział OFE w ich akcjonariacie zwykle nie przekraczał 10 proc.

Zdaniem analityków, to dowód na to, że fundusze stały się kapryśnymi inwestorami,a wybiórcze podejście do inwestycji na rynku IPO będzie widoczne także w kolejnych latach.

— OFE nie kupują, tak jak dawniej, wszystkich spółek, lecz poszukują albo wysokiej dywidendy, albo jakiegoś czynnika prowzrostowego. Dlatego nie wszystkie IPO były oblegane. W 2015 r. będzie podobnie, co może być podpowiedzią dla inwestorów indywidualnych. Niegdyś w dniu debiutu akcje drożały nawet po kilkadziesiąt procent, co wynikało ze sporych redukcji. W dzisiejszych realiach nie ma co liczyć, że każdy debiut przyniesie spektakularne zyski, a do inwestycji na rynku pierwotnym trzeba podejść selektywnie — ocenia Łukasz Jańczak, analityk BESI.

Jego zdaniem, najlepiej zastosować klucz, według którego OFE mogą wybierać spółki. Fundusze polują na dywidendy (np. Skarbiec) oraz na argumenty, które mogą być impulsem do zwyżek (jak np. Altus TFI, który obiecał przejęcie konkurenta). — Dla małych i niepłynnych spółek stopa dywidendy nie powinna być niższa niż 5 proc. — podkreśla Łukasz Jańczak.

W poszukiwaniu płynności

W 2014 r. fundusze emerytalne odkurzyły kilka spółek, które na giełdzie notowane są już od dłuższego czasu. ING OFE dostrzegł potencjał w Monnari oraz Bytomiu i dobrze na tym wyszedł, bo przez rok walory tych firm podrożały o — odpowiednio — 80 oraz 30 proc. PKO Bankowy OFE postawił natomiast na Gino Rossi.

— Widać, że OFE poszukiwały też firm, które miały jakieś problemy (były więc relatywnie tanie), ale z sukcesem przeszły restrukturyzację. Dobrym przykładem są właśnie firmy odzieżowe, np. Monnari. Warto obserwować tego typu spółki, bo uważam, że fundusze wciąż mogą na nie polować — radzi Krzysztof Kuper, analityk Ipopema Securities. Pozostałe „nowości” w portfelach funduszy emerytalnych nie są notowane na GPW. W 2014 r. OFE postanowiły poszukać zysków za oceanem. Polowały głównie na duże i rozpoznawalne firmy, jak np. Michael Kors, Coca-Cola, ExxonMobil czy Ford.

— OFE cenią sobie przede wszystkim stabilność, a giełda w USA jest nie tylko płynna, ale przede wszystkim bardzo dobrze zachowywała się w ubiegłym roku. Inwestycji sprzyjał też drożejący dolar. Nie dziwi więc, że to właśnie tamtejsze spółki cieszyły się największym wzięciem zarządzających. Warto jednak zwrócić uwagę, że za większością zakupów na Wall Street stał jeden fundusz — Nordea OFE, który hołubił m.in. spółki z sektora dóbr konsumpcyjnych — przypomina Łukasz Jańczak.

Jego zdaniem, udział inwestycji zagranicznych w portfelach OFE będzie rósł w 2015 r. i może sięgnąć nawet kilkunastu procent ogółem. Nie jest jednak powiedziane, że to będą wyłącznie akcje, ale również obligacje korporacyjne.

— Związane jest to z suwakiem bezpieczeństwa i faktem, że aktywa funduszy będą się kurczyć. W dalszym ciągu zarządzający będą preferować duże i płynne rynki — dodaje Łukasz Jańczak.

OKIEM EKSPERTA

Ilość nie musi przejść w jakość

ANNA ZALEWSKA

Analizy Online

Reforma systemu emerytalnego zmieniła nie tylko udział akcji w portfelach OFE. Jeśli w poprzednich latach na portfel udziałowy składało się 300 walorów, to już na koniec 2014 r. było ich ponad 450. Rozbudowie portfeli o nowe pozycje sprzyja m.in. zlikwidowanie mechanizmu benchmarku, który opierał się na wynikach wszystkich funduszy. Gdy któryś z OFE nie osiągnął wymaganej minimalnej stopy zwrotu, to musiał niedobór wyrównać klientom. Portfele, które w przeszłości były do siebie bardzo podobne, z czasem mogą w coraz większym stopniu się różnić.

Wart odnotowania jest fakt, że w części akcyjnej portfeli OFE w 2014 r. pojawiło się blisko 130 nowości — to spółki, których nie było w portfelu na koniec 2013 r. — o łącznej wartości 2,8 mld zł. Chociaż sumaryczne zaangażowanie w spółki zagraniczne wzrosło jedynie o 800 mln zł, to jednak większość nowości w portfelach OFE to spółki spoza warszawskiego parkietu. Liderem w tym zakresie jest Nordea OFE, w którego aktywach znalazło się ponad 60 nowych spółek, w większości właśnie zagranicznych.

W rezultacie liczba walorów przekroczyła 180. Aktywne na tym polu są także 2 największe OFE na rynku: ING, którego portfel ma najwięcej składników ze wszystkich funduszy, oraz Aviva. Wnioski na przyszłość są zatem proste: wzrost liczby składników i wzrost znaczenia spółek zagranicznych paradoksalnie może oznaczać przesadną dywersyfikację portfeli, utrudniającą osiąganie dobrych stóp zwrotu dzięki dobrej selekcji. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo zachodzących zmian i wielkość aktywów, proces ten będzie nadal bardzo powolny.