W 2015 r. w portfelach funduszy emerytalnych przybyło akcji 177 nowych spółek, ale zaledwie 19 z nich notowane jest na GPW — wyliczyły Analizy Online. Reszta to światowi giganci z Niemiec, USA, Włoch, Węgier, Francji, Wielkiej Brytanii czy Austrii. Łącznie na rynkach zagranicznych fundusze emerytalne zainwestowały już prawie 11 mld zł — niemal dwa razy więcej niż w 2014 r.

Łukasz Janczak, analityk Haiton Banku, wskazuje jednak, że gdyby do tych szacunków dodać jeszcze walory zagranicznych firm notowanych na warszawskiej giełdzie, takich jak CEZ, MOL, Unicredit, czy Talanx, to wówczas wartość ta wzrasta do 13,7 mld zł i stanowi prawie 10 proc. aktywów netto funduszy.
Odchodzenie funduszy od inwestycyjnego patriotyzmu nie jest zaskoczeniem, bo już w 2014 r. widoczny był ten trend. Niepokojące jest jednak to, że fala odpływu wezbrała, co źle wróży GPW.
— To bezpośrednia konsekwencja przeprowadzonych w 2014 r. zmian w funkcjonowaniu kapitałowej części systemu emerytalnego. OFE przeistoczyły się w agresywne fundusze akcyjne, z innym systemem dotyczącym porównywania wyników i z perspektywą ciągłego odpływu kapitału. Naturalną reakcją zarządzających było więc stopniowe zwiększanie udziału akcji zagranicznych, które są płynne, w przeciwieństwie do firm z GPW. Do tego wszystkiego w 2015 r. nad polską giełdę zaczęły nadciągać polityczne czarne chmury i sens fundamentalnego kupowania wielu naszych spółek — szczególnie większych — został zakwestionowany — tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.
Błędne koło
Z wyliczeń Haitong Banku wynika, że do 2018 r. roczny odpływ z tytułu tzw. suwaka bezpieczeństwa wyniesie niecałe 4 mld zł. W tym czasie z ZUS do OFE (z regularnych składek) będzie transferowane 2,5 mld zł. Oznacza to, że fundusze są około 1,5 mld zł netto na minusie. Łukasz Jańczak przypomina, że na razie sytuację ratują dywidendy, z których rokrocznie OFE mają pozyskiwać około 3,6 mld zł. To daje ponad 2 mld zł nadwyżki, ale istnieje ryzyko, że również dywidendowe źródełko może wysychać, biorąc pod uwagę problemy sektora bankowego czy energetycznego. Nie ma też złudzeń, że gotówka w całości trafi na GPW, skoro dotychczas płynie tam raczej wąskim strumieniem.
— Nie jest to najlepsza informacja dla polskiej giełdy, bo płynność będzie nadal zanikać, a wyceny mogą stać się jeszcze bardziej atrakcyjne. Taka sytuacja będzie skłaniała inwestorów strategicznych do ogłaszania wezwań, a inwestorów zagranicznych do polowania na okazje. Zapewne GPW przetrwa ten trudny moment, choć znacznie okrojona, jeśli chodzi o liczbę notowanych spółek i rynkowych debiutów. Również przyszłość samych OFE stoi dziś pod dużym politycznym znakiem zapytania — prognozuje Jarosław Niedzielewski.
Kaprysy kosztują
W 2015 r. na GPW zadebiutowało 30 spółek, ale jedynie połowa z nich trafiła do portfeli OFE, przy czym tylko Uniwheels i Wirtualna Polska przyciągnęły większą liczbę funduszy (odpowiednio dziewięć i osiem). Pozostali debiutanci zdołali przekonać do siebie jeden, maksymalnie dwa OFE. Wybiórcze podejście do IPO również pomaga kreślić czarny scenariusz dla warszawskiej giełdy. Łukasz Jańczak przypomina, że niegdyś w dniu debiutu akcje drożały nawet po kilkadziesiąt procent, co wynikało ze sporych redukcji. W dzisiejszych realiach nie ma co liczyć, że każdy debiut przyniesie spektakularne zyski. Ekspert radzi więc, by do inwestycji na rynku pierwotnym podejść selektywnie, bo fundusze nie kupują — tak jak dawniej — wszystkich spółek, lecz poszukują albo wysokiej dywidendy, albo jakiegoś czynnika prowzrostowego i w kolejnych latach raczej się to nie zmieni. Adam Łukojć ze Skarbca TFI zwraca uwagę, że zmiana zachowania OFE i zmiana charakterystyki polskiego rynku akcji ma skutki dla inwestorów indywidualnych.
— Profesjonalni inwestorzy coraz chętniej szukają możliwości inwestycyjnych poza Polską. Być może warto pójść w ich ślady i otworzyć się na rynki zagraniczne. Inwestorzy finansowi nie wykazują entuzjazmu na rynku pierwotnym, więc inwestor indywidualny nie powinien oczekiwać, że na inwestowaniu w IPO będzie można sporo zarobić. Fundusze emerytalne będą brały udział w ofertach publicznych tylko wtedy, gdy inwestycja będzie na tyle ciekawa, żeby uzasadnić zwiększenie udziału małych spółek w portfelu — potwierdza Adam Łukojć. Wtóruje mu Jarosław Niedzielewski, który również uważa, że wybredne podejście do IPO jest naturalną reakcją w momencie, gdy płynność aktywów staje się kluczową sprawą w procesie zarządzania aktywami.
— Fundamenty, potencjał i długoterminowy zysk schodzą na plan dalszy, skoro przyszłość OFE jest wielką niewiadomą, a jedynym pewnikiem jest wzmagający się z czasem strumień odpływu aktywów. Poza tym fundusze nie muszą już patrzeć sobie wzajemnie na ręce, tak jak kiedyś, dlatego nie starają się dostosowywać swoich działań do konkurencji. Stąd rynek dla nowych ofert, przy założeniu braku jakiejś wielkiej hossy na GPW, będzie znacznie trudniejszy niż przed 2014 r. — prognozuje Jarosław Niedzielewski.
Wezwania posmakują
Fundusze emerytalne uważane są za inwestorów długoterminowych, ale zapomina się, że ich aktywa powoli, ale systematycznie, się kurczą, więc w długiej perspektywie — tak czy inaczej — będą sprzedawać akcje. A że wyjście z akcjonariatu niepłynnych firm jest czasem niemożliwe, to zbawiennym i całkiem opłacalnym są wezwania na akcje.
— Ze względu na niską płynność naszych spółek giełdowych, nie licząc 5-10 największych firm, odpowiadanie na wezwania jest praktycznie jedyną możliwością wycofania się OFE z inwestycji w spółki. Im niższe będą wyceny na naszej giełdzie, tym więcej będzie ofert ściągnięcia przedsiębiorstw z giełdy. Dodatkowo realna groźba przejęcia aktywów akcyjnych OFE przez rząd, czyli wizja ostatecznej likwidacji tego sytemu, spowoduje, że same zarządy spółek oraz reszta akcjonariatu będą starali się jak najszybciej uwolnić się z rąk OFE — czyli za chwilę skarbu państwa — wyjaśnia Jarosław Niedzielewski.
14 proc. Tyle akcji zagranicznych ma w portfelu Nationale- -Nederlanden OFE. To najwięcej na rynku…
6 proc. …a tyle spółki ze światowych giełd zajmują w aktywach OFE Pocztylion. To najmniej na rynku.
11 mld zł Tyle są warte akcje 270 spółek zagranicznych ulokowanych w portfelach OFE.
14 proc. Tyle akcji zagranicznych ma w portfelu Nationale- -Nederlanden OFE. To najwięcej na rynku…
6 proc. …a tyle spółki ze światowych giełd zajmują w aktywach OFE Pocztylion. To najmniej na rynku.
11 mld zł Tyle są warte akcje 270 spółek zagranicznych ulokowanych w portfelach OFE.
OKIEM EKSPERTA
Zagraniczne inwestycje opłacają się funduszom
ANNA ZALEWSKA, analityk Analiz Online
Drugi rok z rzędu mieliśmy do czynienia ze spadkiem wartości akcji zgromadzonych w portfelach OFE. Tym razem wyniósł on 5,5 proc., a aktywa spadły do 116,9 mld zł na 2015 r. Przyczyn należy jednak szukać nie tylko w niekorzystnych warunkach rynkowych, ale także w konstrukcji systemu emerytalnego. Efektem dokonanych w nim przed dwoma laty zmian są ujemne przepływy finansowe między ZUS i OFE. Choć ponad 2,5 mln Polaków zdecydowało się, by część ich składki emerytalnej dalej trafiała do funduszy emerytalnych, to jednocześnie OFE muszą co miesiąc przelewać do ZUS pieniądze w ramach tzw. suwaka bezpieczeństwa — w zeszłym roku było to aż 4,1 mld zł. Ale choć mamy do czynienia ze spadkiem wartości akcji w portfelach OFE, to wyraźnie rośnie liczba składników. Podczas gdy w poprzednich latach przyrost sięgał kilku do kilkunastu procent rocznie, tak od dwóch lat powiększa się o ponad jedną czwartą. Na koniec 2015 r. w portfelach OFE figurowało już 580 różnych spółek, z których prawie 200 nie było w nich rok wcześniej. Spora liczba nowości to jednak w zdecydowanej mierze efekt powiększającego się zaangażowania za granicą, gdzie zarządzający mogą liczyć na większą płynność i pewne uniezależnienie się od koniunktury krajowej. Udział zagranicznych walorów na koniec roku przekroczył już 10 proc. Okazuje się jednak, że poszukiwanie zysków poza GPW zakończyło się sukcesem. OFE z największym udziałem zagranicy w portfelach — Nationale-Nederlanden OFE, OFE PZU „Złota Jesień” czy PKO BP Bankowy OFE — zakończyły 2015 r. z wynikiem wyższym od średniej.
OKIEM EKSPERTA
Zagraniczne inwestycje opłacają się funduszom
ANNA ZALEWSKA, analityk Analiz Online
Drugi rok z rzędu mieliśmy do czynienia ze spadkiem wartości akcji zgromadzonych w portfelach OFE. Tym razem wyniósł on 5,5 proc., a aktywa spadły do 116,9 mld zł na 2015 r. Przyczyn należy jednak szukać nie tylko w niekorzystnych warunkach rynkowych, ale także w konstrukcji systemu emerytalnego. Efektem dokonanych w nim przed dwoma laty zmian są ujemne przepływy finansowe między ZUS i OFE. Choć ponad 2,5 mln Polaków zdecydowało się, by część ich składki emerytalnej dalej trafiała do funduszy emerytalnych, to jednocześnie OFE muszą co miesiąc przelewać do ZUS pieniądze w ramach tzw. suwaka bezpieczeństwa — w zeszłym roku było to aż 4,1 mld zł. Ale choć mamy do czynienia ze spadkiem wartości akcji w portfelach OFE, to wyraźnie rośnie liczba składników. Podczas gdy w poprzednich latach przyrost sięgał kilku do kilkunastu procent rocznie, tak od dwóch lat powiększa się o ponad jedną czwartą. Na koniec 2015 r. w portfelach OFE figurowało już 580 różnych spółek, z których prawie 200 nie było w nich rok wcześniej. Spora liczba nowości to jednak w zdecydowanej mierze efekt powiększającego się zaangażowania za granicą, gdzie zarządzający mogą liczyć na większą płynność i pewne uniezależnienie się od koniunktury krajowej. Udział zagranicznych walorów na koniec roku przekroczył już 10 proc. Okazuje się jednak, że poszukiwanie zysków poza GPW zakończyło się sukcesem. OFE z największym udziałem zagranicy w portfelach — Nationale-Nederlanden OFE, OFE PZU „Złota Jesień” czy PKO BP Bankowy OFE — zakończyły 2015 r. z wynikiem wyższym od średniej.