OFE: to już czas na cięcie kosztów
— Należy obniżać koszty działania funduszy emerytalnych — twierdzi Krzysztof Lutostański, pełniący obowiązki prezesa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych na zorganizowanym przez IGTE seminarium.
Roczne oszczędności z tego tytułu mogą sięgnąć nawet około 260 mln zł dla całego rynku. A rezerw można szukać m.in. obniżając o połowę rachunek rezerwowy — bez szkody dla klientów OFE (obecnie 1,5 proc. aktywów OFE), czy też przez zmniejszenie opłaty na rzecz ZUS za przekazywanie składek — z 0,8 proc. na 0,5 proc., tak jak płacą kasy chorych (około 30 mln zł).
— Jeżeli przyjąć, że większość z 260 mln zł kosztów zostało wygenerowanych na początku działalności funduszy, to i tak pozostaje ponad 100 mln zł do zaoszczędzenia, co stanowi 1 proc. rocznych składek przekazywanych OFE — podkreśla Krzysztof Lutostański.
Dodaje także, że warto również zwiększyć limit zagranicznych inwestycji OFE z obecnych 5 proc., co pozwoli na dalszą dywersyfikację portfeli funduszy. Szczególnie w kontekście faktu, że — jak podaje UNFE — w 2009 roku OFE obejmą całą podaż papierów udziałowych i skarbowych.
Zdaniem innych analityków, rynek dla inwestycji OFE radykalnie skurczy się już w tym roku. W opinii Krzysztofa Lutostańskiego, kolejną kwestią wymagającą rozwiązań są odsetki za nieterminowe przekazywanie składek. Na wszystkie wspomniane problemy IGTE ma przygotowane propozycje zmian ustawowych, które przedstawi także przyszłemu parlamentowi.
Zygmunt Kostkiewicz, prezes PZU, a wcześniej CU PTE BPH CU WBK, opowiedział się z kolei za wprowadzeniem jednolitego nadzoru dla rynku kapitałowego. Obecny nadzór jest jego zdaniem zbyt „rozdrobniony”. Z kolei Jerzy Hausner, były pełnomocnik rządu ds. zabezpieczenia społecznego, przyznał, że popełnił błąd opowiadając się za wprowadzeniem odrębnego nadzoru nad funduszami — UNFE, a nie za pozostawieniem tej kwestii Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.