Ofensywa Ekstraklasy

Piłkarska spółka czuje się niedoceniana i chce skruszyć telewizyjny duopol. Przymierza się do medialnej kooperacji z koncernem z Zachodu

700 dzielone przez 27 — to nie zadanie dla futbolowych asów z polskiej ekstraklasy, ale dla piłkarskich biznesmenów. Dzielna to kwota (w milionach euro), jaką trzeba wyłożyć za roczne prawa do pokazywania niemieckiej czy hiszpańskiej piłki ligowej w telewizji. Dzielnik natomiast to suma, jaką w przyszłym sezonie wyłoży NC+ za prawo pokazania niemal 300 spotkań Ekstraklasy.

Maciej Wandzel, szef rady nadzorczej Ekstraklasy, nie boi się trudnych projektów, wymagających restrukturyzacji. Taki projekt ćwiczy teraz Ekstraklasa, kontrolowana przez grające w niej kluby. [FOT. WM]
Zobacz więcej

Maciej Wandzel, szef rady nadzorczej Ekstraklasy, nie boi się trudnych projektów, wymagających restrukturyzacji. Taki projekt ćwiczy teraz Ekstraklasa, kontrolowana przez grające w niej kluby. [FOT. WM]

Wynik z kolei to finansowa dysproporcja między topowymi ligami a nadwiślańską „kopaną”. Choć zdaniem Macieja Wandzela, szefa rady nadzorczej Ekstraklasy i prezesa Black Lion Fund, który za odnowę ligowej piłki wziął się 2 lata temu, to po prostu dyskonto w stosunku do zagranicznych lig, które jest zbyt duże.

— Produkt organizacyjnie, u podstaw jest coraz lepszy. Oceniam, że jeśli reprezentacja i polskie kluby lepiej zagrają w Europie, zacznie się coś w rodzaju boomu na polską ligową piłkę. Jej obecna dość niska wycena medialna to jednak efekt nie tylko zaniedbań z poprzednich lat, ale również specyfiki polskiego rynku telewizyjnego — mówi Maciej Wandzel.

Kiks Cristiano

Wraz z Bogusławem Biszofem, prezesem Ekstraklasy, jak mantrę powtarzają, że piłka ligowa spod flagi biało-czerwonej to projekt długofalowy, proces, a nie rewolucja. Przywołują też model niemiecki, gdzie dzięki efektowi Euro w 1996 r. udało się zbudować nową jakość. Zatem od strony marketingu, organizacji Ekstraklasa wygląda niczym Cristiano Ronaldo przed meczem — nienagannie. Są menedżerowie z rynku, ludzie biznesu, żadnych leśnych dziadków czy niejasnych układów.

— Na 16 klubów mamy 10 stadionów zbudowanych lub zmodernizowanych po Od strony marketingu, organizacji Ekstraklasa wygląda niczym Cristiano Ronaldo przed meczem — nienagannie. Są menedżerowie z rynku, ludzie biznesu, żadnych leśnych dziadków czy niejasnych układów.

— Kluby cały czas się uczą, mają też coraz większą świadomość, ile znaczą racjonalny budżet, profesjonalny marketing czy odpowiednie zaplecze — nie tylko czysto sportowe. Pod wieloma względami poziom naszej piłki się podnosi. Także dlatego, że nie ma absurdalnych wyścigów zbrojeń, podnoszących płace i sumy transferowe — uważa Bogusław Biszof. Według szefów Ekstraklasy, polska piłka jest obecnie tanim towarem w skali Europy. I jak dekadę temu na celowniku zachodniego kapitału były rodzynki polskiego biznesu, tak teraz zachodnie koncerny na serio powinny myśleć o dużej inwestycji w Ekstraklasę. W żadnym razie na poziomie klubów.

Wzorem Holendrów

Furtką do skokowego podniesienia wpływów z praw medialnych, stanowiących minimum 30 proc. przychodów dla 80 proc. klubów Ekstraklasy, jest jej spółka Live Park. To firma realizująca przekaz telewizyjny wszystkich ligowych spotkań, która chce złamać duopol NC+ i Cyfrowego Polsatu. Szefowie Ekstraklasy oferują prawa do pokazywania meczów, zaplecze techniczne i organizacyjne oraz udziały w spółce dużym koncernom telewizyjnym z Zachodu. Szlak przetarła m.in. holenderska Eredivisie, gdzie Fox Sports wszedł do spółki założonej przez kluby tamtejszej ligi. Pomysł wypalił.

— Dotychczas nadawcy w Polsce uśmiechali się, gdy mówiliśmy o możliwości założenia własnego kanału telewizyjnego. Jesteśmy po wielu rozmowach z tuzami telewizyjnymi z Zachodu, którzy wyrażają zainteresowanie inwestycjami na rynku praw telewizyjnych w Polsce — twierdzi Maciej Wandzel.

Wyzwaniem jest znalezienie partnera, gotowego zasypywać ewentualne dziury budżetowe Ekstraklasy, gdyby NC+ i Cyfrowy Polsat pogniewały się za przyznanie praw do pokazywania ligi graczowi spoza puli. Wracając do matematyki z początku tekstu: 700 dzielone przez 27 daje — według piłkarskich optymistów za kilka lat ten wskaźnik ma oscylować w o połowę niższych rejonach. Szansa na gigantyczny zarobek zatem jest. Pytanie, kto i czy wejdzie w piłkarski poker.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Ofensywa Ekstraklasy