Oferta Immoeast nie zatrzęsie indeksami

Kamil Zatoński
opublikowano: 2007-05-09 00:00

Emisja akcji Immoeast — choć duża — nie powinna mieć większego wpływu na to, co w najbliższych dniach będzie się działo na rynku wtórnym.

Emisja akcji Immoeast — choć duża — nie powinna mieć większego wpływu na to, co w najbliższych dniach będzie się działo na rynku wtórnym.

Na pierwszy rzut oka warta ponad 12,5 mld zł emisja austriackiego dewelopera powinna budzić obawy o wyssanie kapitału z rynku wtórnego. Analitycy zgodnie jednak twierdzą, że wpływ oferty na wydarzenia na warszawskim parkiecie będzie jednak niewielki.

— Minęły czasy, gdy można było mówić o osłabieniu rynku z powodu tego, że inwestorzy zbierają pieniądze na IPO — uważa Marcin Materna, doradca inwestycyjny Millennium DM.

— Fundusze mają tak dużo pieniędzy, że nie powinno być problemów z wchłonięciem nawet tak dużej oferty — dodaje Jacek Buczyński, analityk BM BPH.

Specjaliści zwracają uwagę na konstrukcję oferty Immoeast. W pierwszej kolejności prawo do zapisu na akcje nowej emisji mają dotychczasowi akcjonariusze. Największy z nich — Immofinanz (50,4 proc.) zadeklarował objęcie całości przysługujących mu walorów. Jeśli podobnie zachowa się choćby co trzeci obecny akcjonariusz, reszta chętnych będzie mogła kupić akcje za niewiele ponad 1 mld EUR (3,75 mld zł). W kolejce mogą się ustawiać inwestorzy z co najmniej pięciu krajów, gdzie prowadzona jest oferta publiczna, a dodatkowo na zasadzie private placement akcje mogą zostać także sprzedane wybranym instytucjom z innych państw. Nie sposób więc nawet oszacować, ile akcji trafi ostatecznie do portfeli polskich graczy. Kiedy jesienią 2004 r. globalną ofertę walorów przeprowadzała węgierska spółka chemiczna Borsodchem, polscy inwestorzy kupili co szóstą akcję.

Trzeba też pamiętać, że wartość oferty to jedno, co innego — wartość kapitału, jaka zostanie zablokowana pod zapisy na ofertę dewelopera.

— Tu także inwestorzy muszą się liczyć z redukcjami zleceń. Oprócz własnego kapitału będzie można jednak brać kredyty, więc ostatecznie suma wycofanych pieniędzy z rynku wtórnego wcale nie musi być duża — mówi Mirosław Saj, makler BM BISE.

Polskie biura maklerskie, pośredniczące w sprzedaży akcji, przygotowały ofertę kredytową dla inwestorów. W Biurze Maklerskim Banku BPH lewar jest pięciokrotny, w DB Securities — dziesięciokrotny. Warunków kredytowych nie ustalił jeszcze CDM Pekao, trzeci broker, sprzedający akcje drobnym graczom.