Ofiara oszustów dobita przez fiskusa

opublikowano: 05-11-2014, 00:00

Lubelska Nexa powiadomiła skarbówkę, że nieświadomie została wplątana w karuzelę VAT. Efekt? Urzędnicy dopadli i zniszczyli firmę

Zamiast ścigać przestępców wyłudzających VAT, inspektorzy skarbowi wolą iść na łatwiznę i uderzyć w rzetelnego przedsiębiorcę? Ofiarą takiej urzędniczej patologii miało paść zamojskie Centrum Handlowe Nexa. Firma działała od 1991 r. Zajmowała się hurtową i detaliczną sprzedażą sprzętu AGD i RTV w południowo-wschodniej Polsce. W 2010 r. jej przychody sięgnęły 344,5 mln zł. Obecnie istnieje tylko na papierze. Po to, by toczyć z fiskusem bój o sprawiedliwość, czyli pozytywne zakończenie niekończących się kontroli skarbowych.

NA BERDYCZÓW:
NA BERDYCZÓW:
Stanisław Kujawa, właściciel zamojskiej Neksy, pisał już o swojej sprawie do byłego premiera Donalda Tuska i byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Nic to w jego sytuacji nie zmieniło.
Grzegorz Kawecki

— Od momentu rozpoczęcia kontroli zwolniłem 142 osoby — podkreśla Stanisław Kujawa, właściciel Neksy.

Dla historii Neksy kluczową datą jest 26 listopada 2010 r. Wtedy Stanisław Kujawa znalazł dwie faktury, z których wynikało, że towar sprzedawany przez jego firmę dwóm zagranicznym kontrahentom był potem odkupowany przez Neksę od polskiej spółki. Za tymi operacjami miało stać trzech pracownikówNeksy. 16 stycznia 2011 r. Stanisław Kujawa skierował do urzędu skarbowego pismo, w którym poinformował, że w jego spółce doszło do wielu niejasnych transakcji, w związku z czym dokonuje korekty VAT na kwotę 1,5 mln zł.

— Następnego dnia po złożeniu pisma urząd skarbowy powinien rozpocząć kontrolę w firmie, której dotyczyła korekta. Zrobiono to dopiero po trzech miesiącach. W tym czasie właściciel tej spółki postawił ją w stan likwidacji i założył kolejną. W 2012 r. ta nowa spółka wystawiła 209 faktur, a w cały proceder wplątała, tak jak mnie, siedem innych Bogu ducha winnych firm — opowiada Stanisław Kujawa.

W jego przypadku fiskus także był nierychliwy. Tyle że właściciel Neksy na tym nie korzystał, lecz tracił. Urzędnicy fiskusa rozpoczęli w firmie falę kontroli. Zajęli majątek oraz konta bankowe (na ponad 30 mln zł). Ta sytuacja trwa do dziś. Nie mogąc doczekać się zakończenia kontroli, spółka złożyła skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie na przewlekłe prowadzenie postępowań przez dyrektora lubelskiego Urzędu Kontroli Skarbowej (UKS). W 2014 r. sąd wydał wyrok, w którym stwierdził przewlekłość działania UKS Lublin na skutek rażącego naruszenia prawa. Zobowiązał również dyrektora tego urzędu do zakończenia postępowań wobec Neksy. Efekt jest taki, że spółka otrzymała postanowienie UKS o kolejnym przedłużeniu kontroli.

— Nikt nie chce się przyznać, kto występuje o przedłużenie kontroli. Złożyłem do Prokuratury Generalnej zawiadomienie o celowym przedłużaniu postępowania w celu doprowadzenia spółki do upadłości. Sprawa została umorzona. Moje zażalenie oddalił lubelski sąd — mówi Stanisław Kujawa.

— Działania lubelskiej skarbówki wpisują się w model działania administracji skarbowej.Gdy urzędnicy popełnią błąd, nigdy się do niego nie przyznają. Więcej, agresywnie prą naprzód, nawet wbrew wyrokom sądów. Takie przypadki nie zdarzałyby się, gdyby w Polsce system był inny — mówi Robert Gwiazdowski, szef rady nadzorczej Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, Kamil Kosiński

Polecane