Ogólnopolskie, paneuropejskie bicie piany

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-02-04 00:00

Już sam tytuł konferencji „Głos biznesu — mój kraj, mój region, moje życie. Debata o Narodowym Planie Rozwoju 2007- -2013”, organizowanej przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan, budzi dostatecznie duże przerażenie — oszczędzimy więc czytelnikom relacji z tej debaty. Zapoczątkowała ona dopiero ogólnopolski program konsultacji i deliberacji nad tym dokumentem. Chętnych do zabierania w tej sprawie głosu jest co niemiara, znacznie więcej niż np. w sprawie zagrożonych upadkiem szpitali (gdzie miota się osamotniony minister Balicki — nie mający zresztą o problemie większego pojęcia) czy w sprawie udrożnienia kanałów handlowych w naszym eksporcie artykułów spożywczych do Rosji.

Im dalej, tym lepiej widać? Czy też biorący udział w tej dyspucie mają nadzieję, nie bez podstaw, że nikogo nie będzie interesowało, co o tej sprawie powiedzieli, a już z pewnością, za te kilka lat, nikt nie będzie o tym pamiętał. Nie negując potrzeby długofalowego planowania, ale nie zapominając również porzekadła: planuj tak, jakbyś miał żyć wiecznie, ale bądź przygotowany, że szlag cię trafi już jutro, trudno oprzeć się wrażeniu, że Narodowy Plan Gospodarczy jest częścią nie tylko ogólnonarodowego bicia piany, ale wręcz paneuropejskiego. Wpisuje się bowiem doskonale w melodykę opracowanej dla całej Europy strategii lizbońskiej. Łączy te dokumenty bardzo wiele. Oba konkludują, że lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym. Z obydwu ponadto absolutnie nic nie wynika.

Po pięciu latach realizacji strategii lizbońskiej, i USA, i Daleki Wschód, z którymi Europa miała się ścigać, zostawiły nas znacznie w tyle. Może to one przechwyciły „strategię”. By tak nie stało się z Polską przy realizacji NPR, może warto — miast o nim deliberować — ten wiekopomny plan utajnić. A zająć się rzeczywistymi problemami. Tu i teraz.