- Narodowy Bank Polski (NBP) i Ministerstwo Finansów (MF) we wspólnym piśmie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) zwróciły się o niewielką redukcję pieniędzy dostępnych w ramach FCL i jednocześnie przedłużenia na dwa lata dostępu do instrumentu – mówi nam osoba znająca szczegóły sprawy.

Takie stanowisko prezentowały nasze władze już podczas spotkania z goszczącą na początku grudnia w Warszawie misją MFW. Dzisiaj w Waszyngtonie wszystko o co wnioskowaliśmy zaakceptował zarząd Funduszu. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że oficjalnie ogłoszenie decyzji nastąpi dzisiaj w nocy czasu polskiego.
Do tej pory w gotowości do naszego wykorzystania czekały środki o wartości 22,1 mld USD (15,5 mld SDR). Planowana zmniejszenie wielkości linii kredytowej będzie już drugim takim ruchem, rok temu na podobny krok zdecydował się Mateusz Szczurek, który uznał, że nie potrzebujemy już dostępu aż do 33,7 mld USD i czas powoli rezygnować z FCL.
Według obecnych władz kolejny krok redukujący FCL powinien być pozytywnym sygnałem dla rynków finansowych, że Polska w coraz mniejszym stopniu potrzebuje dostępu do instrumentu ostrożnościowego jakim jest linia kredytowa z MFW.
- Prawdopodobnie co roku będziemy zmniejszali wielkość środków, które mamy dostępne w ramach linii kredytowej – mówi nasz informator.
Gdy światowy kryzys finansowy rozszalał się na dobre na świecie, po kroplówkę finansową MFW ustawiła się długa kolejka państwa, które nie mogły finansować swoich zobowiązań na rynkach. MFW pomagał nie tylko tym, których budżety świeciły pustkami, ale wspierał też kraje o solidnych fundamentach gospodarczych, które mogły dostać rykoszetem przez kryzysowe zawirowania. Dla takich krajów uruchomiono specjalnych instrument – elastyczną linię kredytową (FCL), która mogła trafić tylko do krajów o zdrowych finansach publicznych i służyć za tarczę do obrony przed rynkowymi spekulantami. Polska dostęp do FCL uzyskała w 2009 r., oprócz nas z instrumentu korzystały też Kolumbia i Meksyk.