Roman Nowicki: Ograniczanie nakładów nie pomoże budownictwu
BRAK REZULTATÓW: Systematycznie zmniejszające się nakłady na budownictwo mieszkaniowe powodują, że jego efekty nie wystarczają nawet na prostą reprodukcję istniejących lokali — dowodzi Roman Nowicki. fot. ARC
Koniec roku jest okresem podsumowań, refleksji nad tym, co mija, i snucia planów na przyszłość. Koniec każdego roku to jednocześnie czas wzmożonej aktywności polityków, którzy każdą klęskę uzasadniają przyczynami obiektywnymi, każde zaniechanie — wyższą koniecznością, a z drobnych sukcesów tworzą mity wielkich osiągnięć. Oczywiście dotyczy to również obszaru budownictwa mieszkaniowego.
CHOCIAŻ budownictwo to stanowi tylko 20 proc. rynku inwestycyjnego, to jednak z punktu widzenia jego rangi społecznej, możliwości tworzenia najtańszych miejsc pracy i wielkiego rynku dla przedsiębiorstw produkujących materiały oraz wyposażenie dla mieszkań — zasługuje ono na szczególne traktowanie przez rząd.
PRZED WYBORAMI do Sejmu i Senatu sprawy mieszkaniowe we wszystkich sondażach opinii publicznej znalazły się w grupie trzech najważniejszych problemów do rozwiązania. W niedawno przeprowadzonej przez „Gazetę Wyborczą” ankiecie (około 65 tys. odpowiedzi) na temat największych klęsk mijającego dziesięciolecia, wśród kilkunastu kwestii zdecydowanie na pierwszym miejscu wymieniono problem polskiej bezdomności. Jest przy tym bardzo charakterystyczne, że nawet takie problemy, jak bezrobocie, bardzo zła sytuacja służby zdrowia, niskie płace w oświacie, zagrożone bezpieczeństwo obywateli — znalazły się na dalszych miejscach. Lekceważenie problemów mieszkaniowych przez polityków, nieudolność kolejnych rządów w tych sprawach, brak perspektyw na zdobycie własnego dachu nad głową, to dziś — zdaniem Polaków — problem najważniejszy.
PRZYKRO MI w tej sytuacji, że w kolejnym mijającym roku nie ma właściwie nic dobrego do powiedzenia na temat postępów mieszkaniówki, natomiast nieustannie rozszerza się lista negatywów:
- w tym roku oddamy do użytku mniej niż 80 tys. mieszkań, co oznacza, iż nadal budujemy na poziomie lat pięćdziesiątych, a to nie wystarcza nawet na prostą reprodukcję (według badań Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej w ciągu najbliższych dziesięciu lat, na skutek wieloletnich zaniechań remontowych, trzeba wyburzyć ponad 800 tys., mieszkań);
- był to kolejny rok bezprzykładnego spadku środków przeznaczonych na sferę mieszkaniową. Nakłady te były pięciokrotnie niższe w stosunku do wydatków w 1992 r. i około 30 proc. niższe niż przed rokiem, co stoi w jaskrawej sprzeczności z przedwyborczymi obietnicami koalicji rządowej;
- mimo wyraźnych deklaracji przedwyborczych koalicja do dziś nie opracowała „Narodowego programu mieszkaniowego”, który miał mobilizować całą gospodarkę na rzecz mieszkalnictwa. A trzeba wyraźnie podkreślić, że budownictwo mieszkaniowe to nie tylko sprawa rozwiązania nabrzmiałych problemów społecznych, tworzenie tanich miejsc pracy i ograniczanie patologii, ale przede wszystkim dobry interes dla budżetu państwa. Według badań IGM, aktualnie z tego obszaru dwukrotnie więcej wpływa do budżetu niż wydaje się na sferę mieszkaniową.
DŁUGO można by jeszcze wymieniać zaniechania, które głównie wynikają ze skrajnie liberalnej polityki mieszkaniowej. Obecnie Polska jest jedynym krajem w Europie, który rozwiązanie problemów mieszkaniowych pozostawił „niewidzialnej ręce rynku”. Wszystkie kraje europejskie, te biedne i te bogate, prowadzą społeczno-rynkową politykę mieszkaniową i w takim kontekście ten smutny obraz braku dokonań naszej gospodarki zakończmy nadzieją, że przyszły rok przyniesie tak długo oczekiwane radykalne zmiany w polityce mieszkaniowej.
Roman Nowicki jest wiceprezesem Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa