Ograniczenie emisji wiąże się z dużymi inwestycjami

Anna Leder
opublikowano: 2003-12-18 00:00

Wprowadzenie dyrektywy w sprawie zintegrowanego zapobiegania i ograniczania zanieczyszczeń zmusi firmy sektora chemicznego do potężnych inwestycji.

Dotychczasowe krajowe przepisy wymagały od przedsiębiorstw przestrzegania dopuszczalnych norm zanieczyszczeń. Nowe regulacje zobowiązują do przeprowadzenia znacznie głębszych analiz negatywnego oddziaływania na środowisko i ustalenia (w porozumieniu z administracją wojewódzką lub powiatową), jak mu zapobiec, a jeśli to niemożliwe — jak je minimalizować. Ustawa z 27 kwietnia 2001 r. — Prawo ochrony środowiska — wprowadzając unijną dyrektywę 96/61 WE, zwaną dyrektywą IPPC, narzuca polskiej chemii trudne do spełnienia wytyczne. Uciążliwe dla środowiska firmy muszą uzyskać tzw. pozwolenie zintegrowane. Żeby je otrzymać, wnioskodawca musi sam określić graniczne wielkości emisji i parametry techniczne działania instalacji oraz zaproponować procedury ich kontroli. Procesy technologiczne powinny odpowiadać normom, uwzględniającym zapobieganie i ograniczanie emisji zanieczyszczeń.

Według MOŚ, w Polsce jest około 2332 firm (w tym 200 chemicznych), które mają podlegać reżimowi pozwoleń zintegrowanych. Wymóg ich uzyskania już obowiązuje dla nowych instalacji. Operatorzy instalacji istniejących powinni je uzyskać do 30 października 2007 r. Natomiast komunalne źródła ciepła i składowiska odpadów — do 2010. Brak pozwolenia zintegrowanego oznacza brak możliwości prowadzenia działalności. Jego zdobycie jest równoznaczne ze spełnieniem wymagania tzw. najlepszej dostępnej techniki.

BAT nad głową

Szczególnie trudnym pod względem finansowym i organizacyjnym zadaniem jest wprowadzanie do przedsiębiorstw branży chemicznej najlepszej dostępnej techniki.

— Warto podkreślić, że pojęcie „technika” oznacza zarówno stosowaną technologię, jak i organizację i przygotowanie produkcji, projektowanie i modernizację, sposoby zarządzania, nadzoru i monitoringu, począwszy od etapu planowania przedsiębiorstwa, a na jego likwidacji skończywszy — wyjaśnia Stanisław Wajda, w firmie prawniczej CMS Cameron McKenna kierujący zespołem ds. ochrony środowiska.

Dyrektywa IPPC definiuje BAT jako najbardziej skuteczny i zaawansowany poziom rozwoju danej działalności i metod jej prowadzenia, wykorzystywany jako podstawa ustalania przydatności konkretnych technologii dla uzyskania limitów emisji zanieczyszczeń. Oznacza to w uproszczeniu szczególny rodzaj standardu działalności, którego określenie będzie obowiązkiem władz ochrony środowiska dla każdej instalacji, która wymaga tzw. pozwolenia zintegrowanego. Polska ustawa kieruje pojęcie BAT w stronę „ustalenia granicznych wielkości emisyjnych”, co może kiedyś mieć istotne skutki przy decydowaniu, czy dana technologia mieści się w pojęciu BAT.

— Transpozycja dyrektywy IPPC do ustawodawstwa krajowego, ze względu na jej zawiłe i niejasne przepisy, nie jest rzeczą prostą. Nadmierna ostrożność ustawodawcy krajowego może w takim przypadku zaowocować większą restrykcyjnością niż tego w istocie wymaga sama dyrektywa — mówi Stanisław Wajda.

Błędne koło

Branża chemiczna obawia się, że unijna dyrektywa może stać się doskonałym instrumentem dla państw członków UE do walki o, atrakcyjny dla zachodnich rywali, polski rynek. Dyrektywa niesie ze sobą ryzyko dyskryminacji przemysłów o mniej zawansowanych ekologicznie technologiach. Polskie firmy, by móc funkcjonować, będą musiały poczynić ogromne nakłady na dostosowanie się do unijnych wymogów w zakresie ochrony środowiska. Koszty dostosowania sektora chemicznego szacuje się na 1,1 mld EUR. Biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową branży, możliwości pozyskania środków na ten cel są bardzo ograniczone. Instytucje finansowe i inwestorzy będą zwracali uwagę na pozwolenia i zawarte we wnioskach wymagania. Zakłady chemiczne będą musiały zatem opóźnić inwestycje związane z rozwojem firmy, choć są one niezbędne, jeżeli chce się konkurować na rynku.

Optymistyczne próby

Branża chemiczna prowadzi przygotowania do spełnienia wymogów, jakie obowiązywać będą po przyjęciu Polski do UE.

— Można uznać, że część instalacji naszych zakładów jest nowoczesna i będzie spełniać wymogi BAT. W latach 80. i 90. zrealizowaliśmy wiele inwestycji, m.in. wybudowaliśmy nowe instalacje nawozowe, nową wytwórnię amoniaku, dwuciśnieniową wytwórnię kwasu azotowego, zmodernizowaliśmy ciąg przygotowania gazu syntezowego. Realizacja tych zamierzeń spowodowała ograniczenie emisji zanieczyszczeń do powietrza o blisko 66 proc., ilości pobieranych wód — około 43 proc., ilości odprowadzanych ścieków — około 51 proc. Poniesione wówczas nakłady przekroczyły kwotę 750 mln zł. W latach 2002-03 zmodernizowaliśmy w zakładowej kotłowni elektrofiltry dwóch kotłów, uzyskując znaczące efekty w postaci redukcji zanieczyszczeń pyłowych oraz przeprowadziliśmy modernizację węzła reakcyjnego bezwodnika kwasu maleinowego. W 2004 r. przewidujemy modernizację elektrofiltrów kolejnych kotłów — mówi Joanna Maj, odpowiedzialna za ochronę środowiska w ZA Kędzierzyn-Koźle.

— Na realizację ostatnich zadań wydaliśmy około 14 mln zł. Planowane na rok przyszły działania w zakresie ochrony środowiska to kolejne 3,6 mln zł. Szacujemy, że środki na podstawowe zadania związane ze zmianami technologii oraz dostosowaniem do najlepszych dostępnych technik przekroczą łącznie kwotę kilkuset milionów złotych — mówi Tadeusz Wilusz.

Do najważniejszych zrealizowanych inwestycji bydgoskiego Zachemu można zaliczyć: zakładową podczyszczalnię ścieków (13,4 mln zł), biologiczną oczyszczalnię ścieków komunalno-przemysłowych (70 mln zł). Przykładem unowocześnienia instalacji i technologii wytwarzania jest zrealizowana rozbudowa kompleksu TDI kosztem około 140 mln zł.

Trudne pieniądze

Zmiany pochłoną ogromne kwoty. Według szacunków MOŚ, będzie to ponad 40 mld EUR, a według Banku Światowego, nawet kilkakrotnie więcej. Koszty poniosą przede wszystkim firmy i władze lokalne. Znaczną część tych pieniędzy (nawet do 85 proc. kosztów danej inwestycji) mają szansę uzyskać z budżetu UE. Wszystko będzie zależało od jakości polskich wniosków, a także od tego, czy znajdą się pieniądze na dofinansowanie projektów z własnych środków (co jest warunkiem uzyskania pieniędzy). Unia już teraz dofinansowuje budowę kilku oczyszczalni ścieków w ramach programu dla kandydatów do UE ISPA. Po akcesji wielkość dostępnych środków na ochronę środowiska zwiększy się kilkakrotnie. W latach 2004-06 możemy uzyskać około 2,1 mld EUR. Menedżerowie firm z branży chemicznej obawiają się jednak, że uzyskanie pieniędzy z funduszy pomocowych może być trudne. UE będzie mogła je wstrzymać, jeżeli oceni nasze inwestycje jako zagrażające unijnym producentom.