Ograniczenie inwestycji może zahamować rozwój
GDY MALEJE DYNAMIKA: Relatywny spadek nakładów inwestycyjnych i obniżenie się w ich strukturze przetwórstwa przemysłowego stawia pod znakiem zapytania możliwość nadrobienia technologicznego zapóźnienia wobec zagranicznych producentów.
To już chyba ostatni z ubiegłorocznych remanentów, ale cóż — nie wszystkie wyniki gospodarcze można wyliczyć w ciągu kilku tygodni po zakończeniu roku. Niestety, także i ten remanent wykazuje braki w kasie, a ściślej — coraz mniejszą wartość nakładów przeznaczanych przez przedsiębiorstwa na inwestycje. Tym samym potwierdza się niezmienna teza, wynikająca z badań przeprowadzanych w ostatnich kilkunastu miesiącach, że szwankuje kondycja finansowa rodzimych podmiotów gospodarczych.
OPUBLIKOWANE przez Główny Urząd Statystyczny dane są jednoznaczne: w 1999 r. utrzymało się notowane już wcześniej zwolnienie wysokiej w kolejnych minionych latach dynamiki nakładów inwestycyjnych. Być może ten minorowy wniosek należałoby nieco zweryfikować, bowiem GUS-owskie badania obejmują tylko przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 50 osób w górnictwie i kopalnictwie oraz przetwórstwie przemysłowym, a w pozostałych rodzajach działalności — powyżej 20 osób, więc pomijana jest cała masa małych firm, z reguły dynamicznie się rozwijających. W przedziale objętym badaniem znajduje się natomiast zdecydowana większość istniejących przedsiębiorstw sektora publicznego, i z faktu tego wysnuwać można szereg negatywnych wniosków.
PORA na konkrety. Nakłady inwestycyjne wspomnianych przedsiębiorstw wyniosły w 1999 roku 83,3 mld zł i były — w cenach stałych — wyższe tylko o 6 proc. niż w roku poprzednim. Nakłady na budynki i budowle zwiększyły się o 7,6 proc., zaś zakupy inwestycyjne wzrosły zaledwie o 5,3 proc. Sam udział zakupów inwestycyjnych w ogólnych nakładach obniżył się z 56,4 proc. w 1998 roku do 54,9 proc.
NIESTETY, najwyższą dynamikę inwestycji — tym razem liczoną w cenach bieżących — notowano w handlu i naprawach (wzrost o około 34 proc.), transporcie, gospodarce magazynowej i łączności (o 17 proc.), pośrednictwie finansowym (o 14 proc.), obsłudze nieruchomości i firm (o 13 proc.). Niestety, bowiem zwraca szczególną uwagę fakt, iż na tej liście nakłady jednostek przemysłowych zajmują odległą pozycję — wzrosły one zaledwie o około 4 proc. Mało tego — w przetwórstwie przemysłowym najwyższą dynamikę inwestowania odnotowano w produkcji wyrobów tytoniowych, celulozowo-papierniczej, działalności wydawniczej i poligraficznej, produkcji maszyn i aparatury elektrycznej, odzieży i wyrobów futrzarskich oraz wyrobów niemetalicznych. Wyraźnie więc rzuca się w oczy, że — poza maszynami i aparaturą elektryczną — najbardziej inwestowano w branże nie będące nośnikami przetworzonej technologii.
POLSKI PRZEMYSŁ, na co niejednokrotnie zwracamy uwagę, nie jest konkurencyjny w stosunku do większości zagranicznych przedsiębiorstw, a mowa tu nie tylko o firmach z Europy Zachodniej. Tym bardziej niezbędne jest jego szybkie unowocześnianie. Tymczasem w strukturze nakładów na przedsięwzięcia inwestycyjne udział przemysłu zmniejszył się z 48,6 proc. w 1998 roku do zaledwie 45,1 proc. — to bardzo znaczny ubytek. Wzrósł natomiast w tym okresie udział handlu i napraw — z 10,3 do 12,4 proc. — oraz poczty i telekomunikacji — z 10,9 do 12,0 proc.
W TEJ SYTUACJI szybsze zmniejszenie technologicznego dystansu między nami a europejskimi średniakami nie wydaje się możliwe. Tym bardziej że przecież zagraniczne firmy także nieustannie się unowocześniają, więc na dorównanie im potrzeba znacznie większych nakładów inwestycyjnych. To oczywiście wymaga środków finansowych, który każdy z podmiotów musi wypracować. Jest przy tym tajemnicą poliszynela, że trudnościom finansowym polskich firm mogłaby zaradzić mniej restrykcyjna polityka fiskalna rządu, który jednak dba głównie o zapewnienie wysokich wpływów do budżetu.
SPADAJĄCE nakłady inwestycyjne — a do tego może doprowadzić obniżająca się ich dynamika — zahamują nasz gospodarczy rozwój. Jedynym pocieszeniem jest to, iż w 1999 r. rozpoczęto około 25 tys. nowych inwestycji, czyli o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Pytanie jednak, kiedy skończy się ich realizacja.