Ograniczona podaż żyta wymusza wzrost cen
Rynek zbóż wyraźnie odczuwa niską podaż żyta, reagując na to systematycznym wzrostem cen tego ziarna. Zupełnie odwrotna sytuacja panuje w obrocie pszenicą.
— Tak jak można było przewidywać, po zamknięciu bezcłowego kontyngentu natychmiast wzrosły ceny żyta. Handlowcy dobrze wiedzą, że podaż krajowego ziarna jest bardzo mała i pamiętają o niskich zbiorach w ubiegłym roku — podkreśla Piotr Beśka, analityk gdańskiego Eternus Brokers.
Obecnie niemieckie żyto konsumpcyjne oferowane jest na naszym rynku po 425-440 zł/t, a cena ziarna paszowego waha się w przedziale od 400-420 zł/t. Tymczasem zdarza się, że rodzimi producenci tego ziarna żądają za swój towar nawet do 495 zł/t.
Nieco inaczej wygląda obrót pszenicą. Import tego ziarna wyraźnie nabrał tempa.
— Rozpoczął się na dobre import pszenicy w ramach kontyngentu bezcłowego z UE. Przede wszystkim sprowadzane jest ziarno z przeznaczeniem na pasze. Zachęcają do tego korzystne warunki wymiany handlowej. W tej chwili taka pszenica kosztuje od 130 do 135 USD/t — informuje Piotr Beśka.
Jednak atrakcyjna cena importowanego ziarna nie służy rodzimym dostawcom, którzy zaopatrują przemysł zbożowy. Rolnicy liczący na tradycyjny wzrost cen przed okresem żniw mogą zostać niemile zaskoczeni.
— Ciężkie czasy nastały dla dostawców krajowej pszenicy. Nie dosyć, że popyt jest dużo mniejszy od spodziewanego, to na dodatek ARR rozpoczęła sprzedaż zbóż ze swoich rezerw. O ile zrozumiała jest decyzja o zbyciu żyta, o tyle decyzja dotycząca sprzedaży pszenicy budzi pewne wątpliwości. Dalsze zwiększanie podaży przy nie zmienionym popycie może tylko wzmocnić presję na obniżkę cen oraz przyczynić się do dalszego osłabienia pozycji handlowej sprzedawców pszenicy krajowej. Chociaż przednówek jest dopiero przed nami, to jednak bardzo prawdopodobne jest, że na przechowywaniu pszenicy nie zarobi się wiele — ocenia Piotr Beśka.