Okularnicy rozpychają się na rynku

opublikowano: 27-11-2018, 22:00

Zaczęli od sprzedaży własnej marki okularów przez sieć. Ten model nadal utrzymują, ale też otwierają stacjonarne showroomy. Zaczęła dla nich produkować francuska firma Essilor.

O marce Muscat pisaliśmy w „Pulsie Biznesu” trzy lata temu, wówczas umieszczając temat w kategorii „Pomysł na biznes”. Teraz stojąca za nią spółka 4Mosa pochwaliła się kontraktem podpisanym z firmą Essilor Optical Laboratory Polska, stanowiącą część grupy Essilor International. W warszawskiej fabryce będzie produkować dla start-upu soczewki okularowe. W przyszłości przeniesiony do niej ma być montaż i uruchomiona bezpośrednia wysyłka gotowych okularów do klientów. Dla Muscata oznacza to skrócenie czasu realizacji zamówień i możliwość zwiększenia skali działania.

Na cenę markowych oprawek składa się wiele elementów. My większość z
nich wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter (z prawej), współzałożyciel firmy
4MOSA stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem.
Zobacz więcej

KONKURENCYJNY BIZNES:

Na cenę markowych oprawek składa się wiele elementów. My większość z nich wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter (z prawej), współzałożyciel firmy 4MOSA stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem. Fot. Marek Wiśniewski

Ekspansja zagraniczna

Obecnie spółka zatrudnia ok. 50 osób. Poza sklepem internetowym ma w Polsce osiem stacjonarnych showroomów. W maju 2018 r. otworzyła też punkt sprzedaży w czeskiej Pradze. Ma ambicje rozszerzenia sieci zarówno w kraju, jak i za granicą. Będzie celować głównie w rynki Europy Środkowo-Wschodniej. Teraz szykuje się do uruchomienia drugiego sklepu w Czechach, przedsiębiorcy chcieliby spróbować swoich sił także na Słowacji.

— Wykreowaliśmy własną markę okularów i rozwijamy sieć sprzedaży. Działamy w modelu omnichannel, łącząc handel w internecie ze sprzedażąw stacjonarnych placówkach. E-klientom, którzy chcą przymierzyć produkt przed zakupem, umożliwiamy to, wysyłając pudełko z pięcioma wybranymi przez nich parami okularów. Na podjęcie decyzji zakupowej mają pięć dni — mówi Dawid Winter, współtwórca Muscata.

— Z analiz wynika, że ok. 80 proc. klientów naszych showroomów poznało markę w internecie. Przychodząc do sklepu wiedzą już, czego mogą się spodziewać, znają też bieżącą ofertę. Z tego powodu poziom konwersji uzyskiwany przez nas w sklepach stacjonarnych jest bardzo wysoki — dodaje Paweł Porucznik, współzałożyciel spółki 4Mosa.

W 2015 r. poziom jej przychodów osiąganych ze sprzedaży wynosił 70 tys. zł, w kolejnym roku spółka zwiększyła go do 0,9 mln zł, a w 2017 r. osiągnęła 3,1 mln zł. Przedsiębiorcy szacują, że 2018 r. zamkną na poziomie ok. 10 mln zł.

Stawiają na online

Muscat ze swoim konceptem wbija się w trend wprowadzaniasprzedaży okularów do internetu, który jednak w Polsce — w porównaniu z najbardziej rozwiniętymi cyfrowo krajami — uwidacznia się powoli.

— W Europie Środkowo- Wschodniej ok. 20 proc. odbiorców na rynku soczewek okularowych stanowią duże sieci optyczne. Pozostała, dominująca część to niezależne firmy, sprzedające głównie w stacjonarnych punktach. Wprawdzie wiele z nich prowadzi sprzedaż online za pomocą własnych witryn internetowych, to wciąż skala ich aktywności w sieci jest niewielka. Jednak obserwując rozwój sektora w Europie Zachodniej, Skandynawii czy Stanach Zjednoczonych można się spodziewać, że również w środkowej Europie w najbliższych latach zacznie pojawiać się coraz więcej marek działających w formule omnichannel, podobnej do Muscata — mówi Maciej Zbąski, menedżer od kluczowych klientów i szkoleń w Essilor Polonia.

Zmiany nie ominą również takich firm, jak Essilor. Czy jest szansa, by sektor optycznyprzeszedł całkowicie na stronę online?

— Rynek pójdzie jednak w innym kierunku. Klient będzie oglądał oferty w internecie, tego nie unikniemy. Jednak ostatecznie zakupu i tak ciągle dokonywał będzie w salonie stacjonarnym — dodaje Maciej Zbąski.

Formuła proponowana przez Muskat pomija jedno ogniwo obecnego łańcucha dystrybucji — salony optyczne.

— Popularność sprzedaży przez internet rośnie, lecz pozostają branże, które nigdy w pełni nie zostaną przez nią zdominowane. Dotyczy to ofert, w których finalny produkt jest oparty na subiektywnych odczuciach i potrzebach klienta. Oczywiście podstawowa jego forma znajdzie swoje miejsce w sprzedaży online, ale niewiele osób będzie w pełni zadowolonych z zakupu. Dotyczy to m.in. branży optycznej — z punktu widzenia specjalisty, optyka czy optometrysty, sprzedaż internetowa w tym segmencie nie powinna w ogóle istnieć. Jest za dużo indywidualnych składowych, które trzeba uwzględnić, aby prawidłowo wykonać finalny produkt — okulary. Każdy, nawet niewielki błąd, wynikający z braku fizycznego kontaktu z klientem, może powodować zmiany w układzie wzrokowym, czyli pogorszenie widzenia. Jest jeszcze jeden istotny aspekt — okulary są traktowane jako wyrób medyczny wykonywany na zamówienie, a to uniemożliwia zwrot zakupionego towaru — komentuje Paweł Szczerbiński, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

W przypadku Muscata część zadań optyka wykonywana jest za pomocą aplikacji na stronie www lub stacjonarnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Okularnicy rozpychają się na rynku