Oystein Olsen powiedział, że dalszy wzrost wydatków pieniędzy pochodzących z ropy, wynoszących obecnie 20 proc. budżetu i 8 proc. PKB, musi być zahamowany, aby ochronić fundusz inwestycyjny Norwegii.

- Przy dużej skali wydawania wpływów z ropy istnieje ryzyko gwałtownej redukcji kapitału funduszu – powiedział Olsen. – To, na przykład, może się stać jeśli globalna recesja spowoduje jednoczesny spadek wpływów z ropy i niski lub ujemny zwrot z kapitału funduszu – dodał.
Wypłata pieniędzy z funduszu przez rząd Norwegii ma być według szacunków o ok. 25 proc. wyższa w tym roku niż w ubiegłym. W ubiegłym roku konserwatywny rząd był zmuszony po raz pierwszy w historii pokryć potrzeby budżetu pieniędzmi z funduszu.
Bank centralny Norwegii przedstawił „najgorsze scenariusze” dla funduszu w przyszłości. Według jednego z nich jest 1 proc. prawdopodobieństwa, że fundusz straci 50 proc. w ciągu 10 lat jeśli wydatki będą utrzymane na obecnym poziomie 3 proc. kapitału funduszu. Jeśli zostaną zwiększone do 4 proc. to prawdopodobieństwo wzrośnie do ok. 5 proc. Jeśli alokacja środków funduszu w akcje wzrośnie do 75 proc. z obecnych 60 proc., co jest obecnie dyskutowane, te prawdopodobieństwa mogą wzrosnąć do odpowiednio 2 i 6 proc.
- To pokazuje, czym się ryzykuje jeśli zwiększa się wydawanie pieniędzy z ropy z dzisiejszego poziomu – stwierdził Olsen.