Opcje mogą wrócić do łask

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 2011-11-03 00:00

Jest kilka sposobów na zabezpieczenie ryzyka zmiany kursów walut. Trzeba się tylko umieć odpowiednio nimi posłużyć

Zmiany kursów walut to dla wielu firm jedno z najtrudniejszych do przewidzenia i zabezpieczenia ryzyk. Jednocześnie coraz większa ich liczba musi się z nim stykać w swojej codziennej działalności. O zabezpieczeniu tego ryzyka powinni przede wszystkim pomyśleć eksporterzy, importerzy oraz firmy, które mają płatności w walutach, np. za wynajem lokalu czy leasing maszyn albo też posiadają kredyt w obcej walucie.

Obecnie wielu importerów i eksporterów stara się to ryzyko minimalizować samodzielnie, co często polega na unikaniu w ogóle ryzyka kursowego w działalności. Firmy starają się np. podpisywać kontrakty w złotówkach, umawiać się ze swoimi podwykonawcami na taką walutę, w jakiej sami otrzymają wypłatę. Jednak przynajmniej w tym ostatnim przypadku bywa tak, że ktoś na samym końcu łańcucha zależności musi jednak ponieść ryzyko kursu walut. Zwykle pada na coraz mniejsze firmy, które najczęściej są podwykonawcami. Dlatego warto się zastanowić nad zastosowaniem takich instrumentów jak fx forward albo opcja walutowa.

Bezpiecznie z forwardem

— Fx forward to nic innego jak ustalenie w dniu transakcji pomiędzy bankiem a firmą kursu wymiany dwóch walut na wskazaną przez firmę datę w przyszłości i z góry określoną kwotę — tłumaczy Tomasz Danelski, dyrektor w Departamencie Rynków Finansowych Deutsche Bank PBC. Dodaje, że operacja nie jest obarczona dodatkową opłatą, a przedsiębiorstwo już w momencie zawarcia transakcji wie, po jakim kursie w przyszłości wymieni walutę, niezależnie od jej zmian na rynku walutowym w tym czasie.

— Ze względu na prostotę i brak dodatkowych kosztów około 85 proc. firm stosujących zabezpieczenia zawiera transakcje forward — mówi Tomasz Danelski. Muszą one jednak pamiętać, że przed zawarciem umowy klient przejdzie gruntowne badanie pod kątem zdolności kredytowej i na tej podstawie bank przyzna mu limity transakcyjne. Wymaga to specyficznej dokumentacji.

Na transakcji forwardowej nie traci bank ani klient. Klient dlatego, że jego jedyną stratą jest wyższy kurs, na którym teoretycznie mógłby zarobić więcej. Natomiast, jak tłumaczy Jacek Bartosik, zastępca dyrektora Departamentu Skarbu w Polskim Banku Przedsiębiorczości, bank zabezpiecza się w inny sposób — np. znajduje innego klienta z transakcją na podobny termin albo sprzedaje lub kupuje inne instrumenty finansowe, które zabezpieczają jego ryzyko.

— Bank zarabia na pośredniczeniu. Przy transakcji walutowej pobiera marżę, pewien procent tej transakcji dla siebie. Czyli im więcej transakcji, tym większy zysk banku — dodaje Jacek Bartosik. Ryzykiem jest, że w umówionym dniu klient nie będzie posiadał potrzebnej kwoty, którą zobowiązał się wymienić. Natomiast transakcja musi zostać wtedy zamknięta i jeśli klient się w tym czasie z pieniędzmi nie pojawi — bank w jego imieniu wymieni umówioną kwotę. Roszczeniem potem będzie zawsze nieuregulowana różnica kursowa.

Wyklęte opcje

Inny sposób zabezpieczenia to opcje walutowe. Jednak od czasu kryzysu 2008 r. sama nazwa tego instrumentu źle się przedsiębiorcom kojarzy. Obecnie rynek opcji praktycznie nie istnieje i minie wiele lat, nim znowu wrócą do łask.

A eksperci przekonują, że ich kupno to jeden z najbezpieczniejszych instrumentów zabezpieczających. Opcja walutowa to prawo lub obowiązek do wymiany walut. Podobnie jak przy forwardzie ustala się datę i kurs, ale jedna strona ma prawo, a druga obowiązek wymiany.

— Przedsiębiorca sam ustala, po jakim kursie będzie chciał kupić lub sprzedać opcję — mówi Tomasz Danelski. Jacek Bartosik tłumaczy, że jeśli klient wykupił prawo, czyli kupił opcję, w umówionym terminie może zdecydować, czy ustaloną kwotę wymienia, czy też rozwiązuje umowę. Jeśli kurs jest dla niego korzystny, może zdecydować o wymianie i wtedy zarabia. Jeśli natomiast kurs nie jest korzystny, może zrezygnować z wykonania i wtedy wymienić waluty, np. w kantorze albo innym banku. To bezpieczne rozwiązanie posiada jednak jeden mankament.

— Kupno opcji wiąże się z koniecznością zapłacenia premii, co można porównać ze składką ubezpieczeniową — przypomina Jacek Jurczyński, dyrektor Departamentu Rynków Finansowych i Sprzedaży w BGK. I nie jest to mała kwota. Może wynosić od ułamka do kilku procent wartości transakcji.

— W latach 2007-08 klienci, nie chcąc ponosić tej opłaty, kupowali opcje, ale jednocześnie umawiali się z bankiem na operację odwrotną, czyli sprzedawali opcje bankowi. Wtedy koszt opcji, który ponosił klient, często równał się premii, którą z kolei firmie płacił bank — twierdzi Jacek Bartosik. Umawiano się także na inne, bardziej skomplikowane i ryzykowne struktury: np. klient kupował opcję, ale nie płacił za nią, tylko umawiał się z bankiem, że sprzeda mu np. 10 tys. EUR po 3,5 zł, o ile kurs rynkowy będzie poniżej tej wartości. Natomiast gdy w momencie realizacji opcji kurs euro był wyższy od 3,5 zł, klient był zmuszony sprzedać trzykrotność umówionej kwoty (w naszym przypadku 30 tys. EUR) po kursie niższym niż rynkowy, co dla klienta oznaczało stratę.

Chcą przywrócić do łask

Rynek zabezpieczenia zmiany kursu walut w związku m.in. ze złą sławą opcji walutowych bardzo się skurczył. Pokazują to dane KNF.

Banki chciałyby, żeby tego typu instrumenty wróciły do łask przedsiębiorców. Dlatego też m.in. rozluźniają politykę kredytową, żeby przyznawać limity transakcyjne dla klientów pod zabezpieczenia kontraktów. Oznacza to, że coraz większa gama klientów może korzystać z transakcji zabezpieczających. Ograniczają także liczbę dokumentów potrzebnych do weryfikacji firmy zainteresowanej forwardem lub opcją.

Ponadto wymyślają nowe rozwiązania. Przykładem jest produkt DB Opcja na opcję w Deutsche Banku dla firm przystępujących do przetargów.

— Importer lub eksporter, przystępując do przetargu i korzystając z tego rozwiązania, nabiera od banku prawo do skorzystania z opcji walutowej w przyszłości — w przypadku wygrania kontraktu — mówi Tomasz Danelski. Plusem jest głównie cena znacznie niższa niż w przypadku zwykłych opcji.