Sytuacja w branży bankowej rozwija się zgodnie z hitchcockowskim scenariuszem. Zaczęło się od małego trzęsienia ziemi. Na początku tygodnia ING Banku Śląskiego w trybie nagłym powiadomił o spadku zysków za 2008 r. z powodu negatywnej wyceny papierów polskiego rządu.
Jak się okazuje, może być jeszcze gorzej. Wczoraj po zamknięciu sesji BRE Bank przyznał, że w IV kwartale 2008 r. zarobił mniej niż 50 mln zł brutto! Trzeba głęboko sięgnąć w historię banku, żeby znaleźć gorszy wynik.
— Zaskakujące jest, że wynik obejmuje zarówno działalność podstawową banku, jak i operacje skarbcowe. Sądziłam, że każda z nich oddzielnie zapewni bankowi po 50 mln zł zysku — mówi Marta Czajkowska, analityk KBC Securities.
Co takiego stało się, że bank, który kwartalnie zarabiał po 200 mln zł, tak mizernie wypadł w IV kwartale? "Na taki poziom zysku największy wpływ miały wzrost rezerw na należności kredytowe i negatywną wycenę z tytułu instrumentów pochodnych oraz sezonowy wzrost kosztów operacyjnych" — czytamy w komunikacie banku.
Analitycy przyznają, że wzrost odpisów zakładał każdy, ale kto by się spodziewał, że pójdą one w setki milionów złotych? Po III kwartale Wiesław Thor, członek zarządu banku, szacował poziom odpisów z tytułu umów opcyjnych na 30 mln zł. Niestety, tak różowo nie jest.
O godz. 10.40 kurs BRE Banku spadał o 11,1 proc. Ciąży to na notowaniach całego sektora, a najwięcej obrywa Kredyt Bank, Millennium, BPH i BZ WBK (tracą po 6-8 proc.). Kursy PKO BP i Pekao spadają o 3,5 proc.
O kolejnym po ING polskim banku z problemami czytaj w środowym Pulsie Biznesu.