Z wypowiedzi ministrów państw członkowskich przybywających do Wiednia na środową sesję OPEC wynika, iż organizacja ta jest podzielona co do dalszej polityki rynkowej i wydobywczej.
Jeden z delegatów przybyłych już do stolicy Austrii ujawnił, że ministrowie do spraw ropy krajów OPEC znad Zatoki Perskiej
zaproponują w środę reszcie członków podniesienie łącznego limitu wydobycia o 1 mln baryłek dziennie. W skład grupy krajów znad Zatoki wchodzą Arabia Saudyjska, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt.
Ali al-Naimi, minister do spraw ropy Arabii Saudyjskiej, największego producenta i eksportera ropy w OPEC i na świecie,
zapytany czy Rijad jest zadowolony z cen ropy na poziomie 40 dolarów za baryłkę odparł: "Nie, 40 dolarów to jest nie
wystarczająco nisko. Taka cena nie ma oparcia w fundamentach gospodarczych i OPEC nie popiera takiej ceny".
Z kolei irański minister do spraw ropy Bidżan Namdar Zanganeh powiedział we wtorek wieczorem w Wiedniu po spotkaniu Komitetu Monitorowania Rynku OPEC, że na światowym rynku ropy występuje znaczna nadwyżka w wysokości 3 mln baryłek dziennie.
"Nadmierna podaż na rynek sięga 3 mln b.d." - powiedział, dodając, że w przypadku OPEC "kwoty produkcyjne w łącznej
wysokości 28 mln baryłek dziennie są zbyt wysokie".
Komitet Monitorowania Rynku formułuje rekomendacje dla plenarnej sesji ministerialnej OPEC w sprawie wielkości wydobycia. Wypowiedź Irańczyka po spotkaniu Komitetu mogłaby sugerować, że rekomendacja taka dotyczyłaby raczej obniżenia niż podwyższenia produkcji.
Obecnie łączny limit wydobycia krajów OPEC wynosi 26 mln baryłek dziennie. Realne wydobycie jest jednak wyższe o 2 mln baryłek dziennie, a jego zwiększenie nastąpiło po dramatycznym wzroście cen ropy w ostatnich miesiącach, a przede wszystkim w sierpniu.
Tymczasem we wtorek ceny ropy na rynkach światowych ponownie wzrosły. W Nowym Jorku wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej ropy amerykańskiej wzrosła do popołudnia czasu miejscowego (późny wieczór czasu polskiego) o 52 centy w porównaniu z poniedziałkiem i wynosiła 44,39 dolara za baryłkę.
Wcześniej w Londynie wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się we wtorek na wysokości 41,68 dolara za baryłkę, co oznacza wzrost o 62 centy, a więc o 1,5 proc. w stosunku do poniedziałku.
Poza przewidywaniami na temat zmian polityki OPEC, na rynek światowy oddziaływały we wtorek również zakłócenia w dostawach ropy z Iraku, spowodowane najnowszymi zamachami w tym kraju, a także zakłócenia w pracy urządzeń naftowych nad Zatoką Meksykańską, gdzie szaleje groźny huragan Ivan.
Mimo spadku w ostatnich tygodniach, obecne ceny nominalne są nadal najwyższe w historii. Wyższe były tylko w sierpniu, kiedy to bezprecedensowa hossa doprowadziła je do poziomu prawie 50 dolarów za baryłkę.
wit/