ECB nadal obawia się presji płacowej wywieranej przez pracowników w strefie euro na pracodawców wobec rosnących cen żywności i paliw, a w związku z tym obawia się efektów tzw. drugiej rundy. To główna przyczyna, dla której stopy procentowe w strefie euro pozostają tam gdzie są, mimo że ECB obniżył dziś prognozę wzrostu gospodarczego dla strefy euro. W tym roku PKB ma wzrosnąć o 1,4 proc. (poprzednia prognoza mówiła o wzroście o 1,8 proc.), a w przyszłym roku 1,2 proc. (wobec 1,5 proc.). Inflacja ma natomiast obniżyć się na koniec roku do 3,5 proc., a na koniec 2009 do 2,6 proc. (poprzednie prognozy to 3,4 i 2,4 proc.).
SYTUACJA NA GPW
Zgodnie z przewidywaniami WIG20 rozpoczął dzień
korygując zbyt silny spadek na wczorajszym fixingu. Później nie działo się już
nic ciekawego. Razem z innymi rynkami europejskimi czekaliśmy na konferencję
prezesa ECB, której treść raczej nie mogła nikogo zaskoczyć. Z kolei dane o
zasiłkach dla bezrobotnych w USA okazały się gorsze od oczekiwań i właściwie
ustawiły końcówkę sesji u nas. Naturalnie spadkową końcówkę. W rezultacie z
porannego wzrostu nie zostało już nic - ale tylko w przypadku WIG20. Małe i
średnie spółki trzymały się bowiem bardzo dobrze - mWIG zyskał 1,5 proc. przy
wysokich - jak na standardy z ostatnich tygodni - obrotach. Tę nagłą popularność
małych i średnich spółek tłumaczymy na razie ich silnym wyprzedaniem przez 14
miesięcy bessy.
Dziś podrożały akcje 160 spółek, a potaniały 133. Przewaga
obrotów przy spółkach drożejących.
GIEŁDY W EUROPIE
W czwartek na europejskich rynkach akcji nastroje
inwestorów były raczej negatywne, chociaż spadki nie zdominowały wszystkich
parkietów. Traciły indeksy w Paryżu czy Szwajcarii, ale już w Londynie FT-SE
przez większą część sesji trzymał się powyżej kreski, ponieważ o ponad 4 proc. w
górę szły notowania paliwowego koncernu BP, w którym szykują się poważne zmiany
kadrowe na najwyższych stanowiskach, po tym jak kilka tygodni temu Rosja
nałożyła na spółkę zakaz działania na swoim terytorium. Decyzje Banku Anglii i
ECB nie zaskoczyły rynku, natomiast dane z amerykańskiego rynku pracy okazały
się już zdecydowanie gorsze od oczekiwań, bo liczba nowych wniosków o zasiłki
dla bezrobotnych wzrosła o 444 tys. wobec prognoz na poziomie 425 tys. Indeksy
na Wall Street rozpoczęły czwartkową sesję od spadków o ok. 1 proc.
WALUTY
Euro potaniało dziś do 1,438 USD i gdyby zamknięcie wypadło na
tym poziomie, byłby to najniższy kurs od grudnia ubiegłego roku. Inwestorzy
mogli przejąć się obniżeniem prognoz wzrostu gospodarczego dla strefy euro, stąd
dalsza wyprzedaż europejskiej waluty. Wobec słabnącego potencjału europejskiej
gospodarki i chyba lepiej wyglądającej na jej tle gospodarki amerykańskiej,
różnice w stopach procentowych przestają mieć tak duże znaczenie. U nas dolar
podrożał już do 2,36 PLN (to już 17 proc. od dna), a euro pocałowało dziś poziom
2,40 PLN (pierwszy raz od trzech miesięcy). Natomiast na koniec dnia frank wart
był już 2,13 PLN - najwięcej od czterech miesięcy i zarazem o 9 proc. więcej niż
przed miesiącem, gdy kształtował dołek.
SUROWCE
Na rynkach surowcowych obserwowaliśmy w czwartek korektę
silnej przeceny z początku tygodnia, ale nie przybrała ona znaczących rozmiarów,
bo ropa podrożała zaledwie o 1 dolara do 109 USD za baryłkę i porusza się w
okolicy poziomów z kwietnia. Nad Atlantykiem już od kilku dni szaleje huragan
IKE, który z dnia na dzień przybiera na sile, ale ostatni przykład z Gustawem
pokazał, że tego typu zjawiska mogą windować cenę w górę, aby po rozwianiu obaw
o zaburzenia dostaw spadać w jeszcze bardziej dynamicznym tempie. Na rynku
metali przemysłowych płacono w czwartek 7370 USD za tonę miedzi, a uncja złota
kosztowała 812 USD.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty; Łukasz
Wróbel - GPW, giełdy zagraniczne, surowce. Open Finance