Open Finance kupuje Link4Life i tworzy Open Life

Eugeniusz Twaróg
24-02-2011, 09:40

 Open Finance otwiera się na nowe usługi finansowe. Odkąd powstał posługuje się nazwą "doradcy finansowi", chociaż przez lata był pośrednikiem kredytowym. Teraz zamierza doradzać naprawdę.

— Chcemy świadczyć możliwie jak najwięcej licencjonowanych usług finansowych, poza działalnością stricte bankową — mówi Krzysztof Spyra, prezes Open Finance.

Pośrednik zaczyna od ubezpieczeń. Kupił od towarzystwa ubezpieczeniowego Link4 49 proc. akcji Link4Life (resztę mają inne spółki grupy Getinu). Przejęta firma miała rozwijać sprzedaż ubezpieczeń na życie przez telefon i internet, ale projekt się nie udał. Dlaczego Open nie kupił całości lub choćby pakietu większościowego?

— Konsolidowanie wyników spółki w 100 proc. zależnej może wręcz obniżać wynik całej grupy — tłumaczy Krzysztof Spyra.

Open Life będzie w grupie Opena pełnić funkcję platformy produkującej wieloletnie programy oszczędnościowe w formie polisy ubezpieczeniowej. Obecnie znany jest on głównie z pośrednictwa kredytowego i w tej części rynku stał się liderem. Spółka nie ujawnia danych w związku z przygotowaniami do debiutu giełdowego jednak można szacować, że w 2010 r. klienci dzięki pośrednikowi zaciągnęli około 7 mld zł kredytów. Drugi na liście, Expander, miał niewiele ponad 2 mld zł.

— Spodziewamy się wciąż dobrych dynamik, ale nasze obroty zależą już głównie od ogólnej koniunktury — mówi Krzysztof Spyra.

Do zagospodarowania jest ogromny rynek produktów inwestycyjnych. Open już na nim jest. Po III kwartałach 2010 r. wartość sprzedaży takich produktów (łącznie z depozytami) przekroczyła 5 mld zł.

— Miesięcznie oddziały Opena odwiedza około 20 tys. klientów, z których około 1,4 tys. wychodzi z programem inwestycyjnym, czyli mniej niż 10 proc. Wolumen już jest duży. A gdybyśmy zwiększyli wskaźnik konwersji do 20 proc.? — mówi prezes Opena.
Otwarta platforma

I gdyby jeszcze nie trzeba było się dzielić marżą z dostawcą produktu. Już dzisiaj przy szacunkowych przychodach spółki w 2010 r. przekraczających 300 mln zł, ok. 100 mln zł zapewniają produkty inwestycyjne. Bez depozytów. Chociaż Open dołoży do oferty własne produkty nadal będzie pośrednikiem.

Co na to analitycy?

 Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego:

Pomysł nie jest nowy. Open od dawna mówił, że jest zainteresowany rozwijaniem sprzedaży produktów inwestycyjnych. I to mu się udało. Sprzedaje ich więcej niż Xelion, który tylko tym się zajmuje. Teraz idzie o krok dalej. Skoro sprzedaje cudze, to dlaczego nie miałby oferować własnych. Podobnie było z hipoteką. Najpierw był Open, pośredniczący w sprzedaży kredytów mieszkaniowych różnych banków. Potem powstał Noble, którego kredyty szybko znalazły się w ofercie pośrednika. Teraz Open spróbuje powtórzyć ten model na rynku produktów inwestycyjnych. Czy mu się uda? Ludzie Getinu są bardzo kreatywni i co rusz wymyślają nowe projekty. Jedne udają się bardzo dobrze, inne średnio, pozostałe w ogóle. Nie skazywałbym tego pomysłu na niepowodzenie, choć może znaleźć się on w grupie średnio udanych. Nie liczyłbym na skokowy wzrost przychodów z tego źródła. Żeby Open zarabiał na tych produktach, musiałyby mieć charakter masowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Open Finance kupuje Link4Life i tworzy Open Life